Patrzyłam na niego uważnie w milczeniu. Chłopak nie był zbyt miły, a ja miałam za sobą długi dzień, wieczór i część nocy, dlatego postanowiłam nie ciągnąć tematu. Nie byłam pewna czy czekanie aż się rozjaśni to dobry pomysł, ale skoro Nez tak chciał... Jak na razie nie miałam większego wyboru niż podporządkowanie mu się. Przymknęłam po woli oczy, by po długiej chwili milczenia spytać cicho.
-Jak bardzo mam przerąbane?
-Hę?
-Uciekałeś przed policją. To nie oznacza nic dobrego. Chce wiedzieć gdzie mam bardziej przerąbane. U ciebie czy u policji.
-Jeśli myślisz o..
-Nie-przerwałam mu otwierając w tym samym momencie oczy. Nieco się zdziwiłam, bo Nez stał dużo bliżej niż zanim zamknęłam oczy. Mimo to uparcie patrzyłam mu prosto w oczy, tylko po to by po chwili odwrócić wzrok i przewrócić się na drugi bok. Mruknęłam pod nosem coś na wzór "dobranoc" i przymknęłam do połowy powieki. Podejrzewałam, że zabranie mnie ze sobą przysporzy chłopakowi więcej problemów, niż pomocy. Jednak postanowiłam mu o tym nie mówić. Zdecydowałam, że tak będzie lepiej. Wzięłam głębszy oddech i powoli wypuściłam z płuc powietrze zamykając oczy do końca. Powinnam panikować. Przecież zupełnie obcy mi chłopak, porwał mnie ze sobą, groził, że zabije. Ściga go, a mnie razem z nim, policja. Rodzina nie wie gdzie jestem. Nie wiem kiedy dostanę nóż w plecy. Powinnam. Jednak, z jakiegoś powodu byłam zupełnie spokojna. Nie martwiłam się o nic. Nie myślałam o rodzinie, O przyjaciołach. O konsekwencjach tego co robiłam. Nie przejmowałam się niczym. Lecz czaił się we mnie strach. Nie przed groźbą zabicia. Nie przed wizją schwytania przez policję. Przed chłopakiem. Nie wiedziałam dokładnie dlaczego wzbudza we mnie strach. Jednak coś w środku kazało mi się go obawiać. W końcu znam tylko jego imię...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ciemność. Jedyne co widzę w tej chwili. Nie wiem gdzie jestem, ale jestem pewna, że nie chce tu być. Nagle gdzieś w oddali zapala się światło. Uporczywie wpatruje się w oświetlone miejsce, próbując coś tam dostrzec. W jednej chwili pojawia się tam jakaś postać. lecz jest zbyt daleko, żebym mogła dostrzec kto to taki. Zrywa się silny wiatr. Materiał mojej spódnicy trzepocze cicho, a długie włosy plączą się w powietrzu. Do moich uszu dociera moje imię wykrzykiwane przez osobę stojącą w świetle. Po głosie poznaje swojego ukochanego brata. Uśmiecham się szeroko, ignorując płatki śniegu spadające na moje policzki. Zrywam się z miejsca i pędzę najszybciej jak potrafię do brata. Jestem już blisko. Bardzo blisko. Poznaje go, dostrzegam każde drgnięcie mięśni jego twarzy. Wtem zatrzymuje się w pół kroku. Nie mogę się ruszyć.. Nie mogę nawet odwrócić wzroku. Czuję tą cholerną bezsilność. Patrze choć, nie chce patrzeć. Przez całe moje ciało przechodzi silny dreszcz wywołany przeraźliwym krzykiem..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z krzykiem podniosłam się do siadu cała zalana potem. Przez dłuższą chwilę nie mogłam złapać oddechu, miałam wrażenie, że się duszę.. Jednak kiedy tylko podniosłam wzrok chłodne spojrzenie Nez'a przywróciło mi oddech. Chłopak stał i spoglądał na mnie z góry z papierosem w ustach. Bojąc się, że zaraz mnie uderzy szybko spuściłam wzrok. Mimo to nic się nie stało. Nie poczułam żadnego uderzenia. Żadnego bólu. Nieco zaskoczona spojrzałam na chłopaka z dołu. Czułam jak zaczynam się trząść. Wizja zebrania batów cały czas była przed moimi oczami. On nawet się nie poruszył. Patrzył na mnie z wyższością dokańczając papierosa. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jest jaśniej. W końcu mogłam zobaczyć swojego "porywacza" w pełnej okazałości. Miał brązowe włosy zaplecione w dredy i podobnego koloru oczy. Spuściłam powoli wzrok na jego nagą klatkę piersiową. Speszona szybko odwróciłam wzrok. Uczucie strachu, przed powrotem do tego, przed czym uciekałam, powoli mijało. By odpędzić wszystkie złe myśli zapytałam cicho
-Co masz zamiar teraz zrobić?-nie mogłam opanować głosu, za bardzo mi się trząsł, co zdradzało mój strach. Ale chłopakowi najwyraźniej sie to podobało.
Nez?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz