piątek, 30 października 2015

Od Haneko

Spojrzałam w jedno z wybitych okien. Robiło się coraz jaśniej. Nie za bardzo mi to odpowiadało, ale skoro Nez, czy jakkolwiek ma na imię, tak zdecydował.. To nie mam zamiaru się kłócić.
-Ej!-warknął chłopak. Drgnęłam, lecz nie odwróciłam spojrzenia od okna. Był bardzo niecierpliwą osobą.. Powoli przekręciłam głowę i spojrzałam na niego trochę niepewnie. Nabrałam powietrza w płuca i otworzyłam usta, by coś powiedzieć, ale jedyne co wydobyło się z mojego gardła do głośny szloch. Natychmiast odwróciłam głowę i przycisnęłam nadgarstki, na które naciągnęłam rękawy marynarki od szkolnego mundurka, do oczu. "Nie teraz... Tylko nie teraz." pomyślałam trochę panikując. Na szczęście chłopak nie wykonał żadnego ruchu, więc po dłuższej chwili, kiedy udało mi się stłumić w sobie część emocji razem z paniką i histerią popatrzyłam przed siebie. Kątem oka widziałam przyglądającego mi się Nez'a.
-To przez ten koszmar..-szepnęłam wpatrując się w plamę na ścianie na przeciwko-Jeden i ten sam.. Śni mi się.. Odkąd pamiętam-urwałam i zerknęłam nerwowo na bruneta.
-Jaki?-zaciekawił się Nez. Delikatny uśmiech podszedł mi na usta.
-To już kolejne pytanie-popatrzyłam na niego i szybko spojrzałam w bok.
-No..-mruknął chłopak wykładając się na kanapie.
-Nie powinniśmy się zbierać? Później może być gorzej z wyjściem..-zaproponowałam trochę nieśmiało. Nie bardzo chciałam się mieszać w jego plany. Zwłaszcza, że był sporo większy ode mnie.
-A masz jakiś pomysł?
Spojrzałam na niego i lekko kiwnęłam głową.

Staliśmy schowani za jakimiś większymi krzakami. Po drugiej stronie ulicy był sklep, do którego miałam iść. Mimo, że był bardzo wczesny ranek chodnikami po obu stronach ulicy chodziło mnóstwo ludzi, jednak nie było widać nigdzie policji. Na całe szczęście. Za to kilka razy zdawało mi się, że w tłumie widziałam znajome twarze..
-Tylko nie próbuj zwiewać-zasyczał Nez prosto do mojego ucha. Popatrzyłam na niego poważnie, lecz nie odezwałam się ani słowem. Spojrzałam w stronę sklepu i wsunęłam dłonie do kieszeni marynarki. Z wielką chęcią założyłabym na siebie coś innego niż szkolny mundurek, jednak nie miałam takiej możliwości. Ścisnęłam w jednej ręce pieniądze, a w drugiej pudełko z kolorowymi soczewkami. Miałam je przy sobie zawsze. To było takie moje lusterko typowej dziewczyny, dbającej tylko o wygląd. Spuściłam lekko głowę i wyszłam z krzaków w momencie, kiedy nikt nie mógł tego zobaczyć. Stanęłam na krawężniku i rozejrzałam się po jezdni. Nic nie jechało, więc szybkim krokiem przeszłam na drugą stronę. Minęłam starszą panią, która mruczała coś pod nosem do siebie, i pchnęłam drzwi do sklepu. Od razu uderzył mnie zapach świeżego pieczywa. Słodko pachnące drożdżówki, chrupiące bułeczki i świeżutki chlebek. Mmm.. To będzie coś za czym będę tęskniła. Nagle przy kasie usłyszałam jak ekspedientka rozmawia z jakąś dziewczyną. Poznałam jej głos, to była moja koleżanka z klasy. Spojrzałam w tamtą stronę. Obok niej stał wysoki niebieskooki blondyn. Szybko czmychnęłam między regały, modląc się o to, by szybko wyszli i mnie nie zauważyli. Jednak jak widać na darmo, bo po chwili usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Skrzywiłam się pod nosem i ścisnęłam mocniej w dłoni pieniądze Nez'a. Wtem ktoś klepnął mnie w ramię. Odwróciłam się na pięcie i uśmiechnęłam się trochę sztucznie. Nie powiem, lubiłam Itachi'ego, ale pojawił się w nieodpowiednim momencie.
-Haneko, jak dobrze cię widzieć. Gdzie się podziewałaś całą noc? Twoja mama obdzwoniła całe miasto. Wszyscy się martwiliśmy. Dlaczego nikomu nie powiedziałaś gdzie jesteś ani gdzie idziesz?
-Itachi..-jęknęłam zerkając przez okno. Czy tylko mi się zdawało czy mignął mi mundur policyjny?-Spieszę się.. Naprawdę. Nie macie się co martwić-chyba największe kłamstwo jakie kiedykolwiek padło z moich ust. Nie lubiłam kłamać, ale przecież nie powiem mu, że zostałam "porwana" przez jakiegoś gościa w dredach, który ucieka przed policją.-Proszę cię.. Puść mnie, muszę iść..-zwinęłam do ręki trzy bułki i ruszyłam do kasy. A raczej chciałam iść, ale niebieskooki zastąpił mi drogę. Złapał mnie za ramiona i zbliżył twarz do mojej.
-Neko.. Co się z tobą dzieje ostatnio? Ciągle znikasz, jesteś jakaś nieobecna.. Nie da się z tobą pogadać. Uśmiechasz się, ale to nie ten uśmiech co wcześniej.. Co jest?
-Itachi, obiecuje..-jęknęłam próbując wyrwać się w jego uścisku-Obiecuje ci, że wytłumaczę ci wszystko, ale teraz puść mnie..-kolega ścisnął mnie za ramiona tak mocno, że to zaczęło boleć. Zaczęłam bardziej się szamotać, bojąc się reakcji Nez'a. Miałam tu wejść tylko na chwilę, a jestem tu już kilka minut, jeśli nie dłużej. Do moich oczu zaczęły napływać łzy, więc kiedy tylko Itachi to zobaczył natychmiast mnie puścił i cofnął się. Skinęłam delikatnie głową i szybko zapłaciłam, biorąc jeszcze papierosy dla bruneta. Do oczy napływało mi coraz więcej łez, więc szybko wybiegłam ze sklepu nie patrząc w ogóle czy coś nie jedzie. Usłyszałam tylko pisk hamowania i głośne trąbienie. Spojrzałam prosto w światła jakiegoś samochodu, który zatrzymał się gwałtownie uderzając mnie mocno zderzakiem w nogę. Czułam na sobie spojrzenia wszystkich na około. Całe oczy zapełniły mi się łzami, wstrząsnął mną silny szloch. Usłyszałam jakby z oddali wołanie. Pytanie czy wszystko w porządku. Ten głos był taki odległy.. Jakby z innego świata. Ignorując wszystko na około pobiegłam przed siebie prosto w krzaki, w których stał Nez. Minęłam chłopaka i przytuliłam się do ściany budynku, obok, którego staliśmy. Nie byłam w stanie dłużej powstrzymywać tych wszystkich emocji i uczuć, poza tym dopiero po dłuższej chwili dotarł do mojego mózgu impuls bólu z nogi, nie podejrzewałam, że samochód uderzył mnie tak mocno. Wiedziałam, że to nie odpowiednie miejsce i czas na to i byłam pewna, że ostro oberwie mi się za to od chłopaka.

Nez?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz