czwartek, 8 grudnia 2016
Od Saiko
Uniosłam wzrok, by móc wykonać jeden gest, mający na celu pokazanie uczucia względem niej, jednak Minori ubiegła mnie, przytykając swoje usta do moich. Nie opierałam się, nie angażowałam. Po prostu pozwoliłam jej działać, by jej nie spłoszyć, ani nie wzbudzić w niej wątpliwości. W chwili zakończenia pocałunku, wyprostowała się, patrząc na mnie nieco zmieszana.
-Rozumiesz w co się wpakowałaś, robiąc to?- uniosłam wzrok w górę ponownie nawiązując kontakt wzrokowy.
-Chyba tak- zacisnęła pięści, kryjąc je w rękawach bluzy.
Kąciki moich ust uciekły delikatnie ku górze. Chwyciłam ją za dłoń, podciągając się do pozycji pionowej.
-Wiesz, że nie musisz tego robić. Do niczego nie będę Cię zmuszać. Możesz tu mieszkać bez względu na wszystko, nie chcę byś robiła cokolwiek wbrew sobie.
-Rozumiem, ale czemu mi to mówisz?
-Podobnie jak ty, nie lubię współczucia i ulgowego traktowania- uśmiechnęłam się serdecznie.
- Zapamiętam na przyszłość- jej twarz również się rozpromieniła- Więc już wszystko sobie wyjaśniłyśmy?
-Raczej tak. Najmroczniejszą część mojego życiorysu już znasz. Licz, że tak jest też w moim przypadku.
<Minori?>
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Od Minori
Podniosłam się gwałtownie, jakby jakaś niewidzialna siła pchała mnie do przodu, jednak gdy tylko stanęłam na prostych nogach, pociemniało mi przed oczami. Znieruchomiałam w jednym momencie, wstrzymując oddech. To co usłyszałam... To wszystko co Saiko mi powiedziała... Czułam się, jakby ktoś oblał mnie wiadrem lodowatej wody i wbił przy tym nóż prosto w klatke piersiową, uniemożliwiając oddychanie. W końcu wypuściłam powietrze z płuc, opadając ciężko na łóżko obok dziewczyny. Nie wiedziałam co myśleć. Nie byłam w stanie o tym myśleć.
Obie siedziałyśmy pogrążone w milczeniu, spoglądając w posadzkę, która była bardzo interesująca. Przez długą chwilę biłam się z myślami, w końcu jednak podniosłam się powoli, biorąc głęboki wdech i naciągając rękawy bluzy na chłodne dłonie. Ponownie wstrzymałam powietrze i stanęłam na przeciwko różowowłosej, która nie podniosła wzroku nawet na milimetr. W pokoju panowała taka cisza, że wyraźnie słyszałam, jak bije moje serce. Przez moment w mojej głowie pojawiło się nawet pytanie, czy Saiko nie słyszy tego dudnienia, które wydawał najważniejszy organ w moim ciele. Podniosłam powoli obie ręce i delikatnie otuliłam nimi głowę starszej dziewczyny, przytulając ostrożnie do klatki piersiowej. Każdy gest, który wykonywałam był bardzo uważny i delikatny, tak jakby każdy gwałtowniejszy ruch, mógł ją wystraszyć i wyrwać z moich objęć. Ostrożnie oparłam policzek o czubek głowy Saiko i przymknęłam oczy, zatapiając się w ciszy panującej w całym mieszkaniu. Po kilku minutach odsunęłam się na krok od różowowłosej i powoli przesunęłam dłonie z chłodnymi palcami na jej policzki, nieznacznie unosząc jej twarz.
- To co było wczoraj to już historia. Należy wyciągać z niej wnioski, a nie oskarżenia. - Uśmiechnęłam się delikatnie, wypowiadając każde słowo szeptem. - Nie mam zamiaru stąd iść, nawet po tym co usłyszałam. Za bardzo mi pomogłaś, bym ja mogła zostawić Cię z tak błachego powodu... - Ostrożnie nachyliłam się nad nią i musnęłam wargami jej ciepłe usta. Kiedy to zrobiłam, przeszedł mnie delikatny, lecz przyjemny dreszcz. Wyprostowałam się i skryłam czerwieniące się policzki za rękawami bluzy, bacznie obserwując koleżankę.
Sai?
niedziela, 4 grudnia 2016
Od Saiko
-Chodź- szepnęłam, jakbym chciała, żeby te słowa pozostały wyłącznie pomiędzy nami.
Ta bez słowa skierowała się ze mną do sypialni, gdzie jedynym źródłem światła stała się lampka nocna. Rolety nadal pozostały zasłonięte, więc nie było powodu, by przejmować się spojrzeniami ewentualnych świadków, którzy byliby dla mnie nieco niewygodni. Obie zasiadłyśmy na łóżku bez słowa, a ja nadal biłam się ze swą śmiałością. To tak głupia rzecz, a przynosiła ze sobą tak wiele wahania. Mozolnie zdjęłam bluzę, nadal nie wypowiadając przy tym słowa. Następnie podwinęłam bokserkę do wysokości żeber, wcześniej opuszczając szorty z jednej strony, by dziewczyna mogła w pełni podziwiać moje dzieło. Od bioder po same żebra można było dostrzec krótkie, jednak gęsto usadzone blizny wszelakiego pochodzenia.
-Na początek, niezależnie od wszystkiego co usłyszysz, chcę, by cała ta rozmowa pozostała między nami. Wiesz o niej jako jedna z czterech osób i lepiej, by tak pozostało- wypowiedziałam pierwsze słowa od chwili wyjścia z kuchni.
Dziewczyna przytaknęła szybko, wpatrując mi się w oczy.
-Doskonale Cię rozumiem. To właśnie była moja ucieczka od problemów. Pierwsze dwie blizny nie znaczą nic, kolejne sześć świadczą o rozwoju mojego stanu, który trwa do dziś, chociaż od kilku dni jest nieco lepiej. Dalsze tuziny to odreagowywanie incydentu ciągnącego się za mną miesiącami. Marina była jedną z tych co uwielbiała dręczyć innych i to właśnie mnie upatrzyła sobie na ofiarę. Bardzo długo wszystko znosiłam, wieczorami dając upust emocjom przez dręczenie samej siebie. Cały czas był przy mnie Haruo, jednak nawet on nie dał rady temu zaradzić. W końcu problem został rozwiązany, ale wraz z jego rozwiązaniem wydało się wszystko i wtedy zdiagnozowano u mnie przewlekłą depresję. Faszerowano mnie lekami, chodziłam na terapię i kiedy wszystko zaczynało się układać, jak wiadome coś zjebać musiało. Wszystko zaczęło się układać, kiedy miałam mniej więcej tyle lat co ty. Moi rodzice jechali do teatru. Sztuka ponoć była wspaniała.- zwiesiłam głowę, przypominając sobie treść sms'a jakiego dostałam od mamy.
Nabrałam na moment powietrza, po czym wypuściłam powoli z płuc, patrząc na domagającą się kontynuacji Minori.
-Nie zdążyli osobiście mi opowiedzieć o tym zdarzeniu, bo jakiś koleś w nich wjechał. W mojego tatę samochód uderzył z całą siłą, toteż zginął na miejscu. Moja mama miała nieco więcej szczęścia i skończyło się jedynie na złamanym kręgosłupie, co sparaliżowało jej nogi. W tym właśnie momencie nawrót choroby powrócił, stąd następna dycha blizn i tu... ślad po przypaleniu. Facet okazał się być nadziany, dlatego opłacił jej pobyt w najdroższych ośrodkach rehabilitacyjnych i po prostu uniknął surowszej kary, od tak. Wypłacił jeszcze odszkodowanie, za które teraz właśnie żyję i opłacił mi stypendium do 25 roku życia w dowolnie wybranej przeze mnie szkole. Kasy mamy sporo, w razie co podrzuci więcej, bo boi się rozgłosu. Wracając do tematu, mamie żyję się tam dobrze, poznała nawet kogoś. W sumie równy gość i też nie najbiedniejszy, więc po skończeniu ich leczenia, mamy zaproszenie na ślub- dodałam z lekkim uśmiechem, chcąc, by ta opowieść chociaż trochę zabrzmiała jakby miała szczęśliwe zakończenie.
-A kolejne cięcia? Te wyglądają na nieco świeższe- przypomniała sobie ostatnie kilka blizn sięgające żeber rzekomych.
-To po utracie kogoś kto był mi dosyć bliski. Miłość okazała się odwzajemniona jednak nie na długo, bo zaledwie miesiąc temu się zakończyła. Rei była dla mnie naprawdę ważna, jednak jej rodzice zdecydowali o przeprowadzce dowiadując się o nas. Pewnie teraz jest we Francji, albo Anglii. Straciłyśmy kontakt. Wtedy właśnie był ze mną też Haruo, który mnie uratował. Przedawkowałam, ale ten w porę zorientował się, że coś jest nie tak i obudziłam się dopiero w szpitalu. Ponownie zaczęło się faszerowanie mnie psychotropami, zaciąganie do psychiatry... no tak właśnie wygląda moje życie. Jestem dziwadłem, nieudacznikiem i pechowcem. Gorszej mieszanki nie mogłam sobie wymyślić, ale zrozumiałam jedno. Niezależnie od tego jaką sierotą jestem i los próbuje się mnie pozbyć, postanowiłam zrobić mu na złość i żyć dalej, póki mogę. Uznałam, że jesteś znakiem, który kazał mi porzucić moje plany.
-Plany?- przekrzywiła głowę. Z każdym moim zdaniem wyglądała na coraz bardziej przerażoną, a jednocześnie zaintrygowaną.
-Cudownie by było zakończyć to co zaczęłam, nie sądzisz? Północ przyniosłaby za sobą pierwszy dzień roku szkolnego, a jednocześnie zakończyłaby moją farsę, którą niektórzy jeszcze śmią nazywać "cudownym życiem". Teraz już wiesz co ze mną jest nie tak. Na domiar złego nie wiesz w sumie jeszcze tylko o jednym.
-Zabrzmiało dość... poważnie.
-Pamiętasz jak wspominałam o Marinie? Dziewczyna przegięła w dniu, kiedy w towarzystwie swojej przyjaciółki uderzyła mnie pięścią w twarz. Coś wtedy we mnie pękło. Na zemstę czekałam całe trzy dni, wiedząc dokładnie, kiedy jest sama. Okazja nadarzyła się wręcz sama. Nie będę zdradzać Ci szczegółów, bo nie są one Ci zbytnio potrzebne. Jak by to ująć? Zasłużyła sobie na karę. Nie sądziłam, że spojrzy na mnie kiedykolwiek błagalnym spojrzeniem pozbawionym wyniosłości.
-Co się z nią stało?
-Cóż... już raczej nikt poza jej rodziną nie będzie płakał z jej powodu- westchnęłam, czując w środku siebie zadowolenie. Nie żałowałam popełnionego czynu- Teraz zrozumiem, jeśli najzwyczajniej w świecie będziesz chciała stąd odejść. Nie będę Cię zatrzymywać i zawsze będzie to już Twój dom. Nie myśl o mnie źle. Jestem tylko osobą, która tak jak ty nieco przeszła w życiu i nie potrafiła sobie z tym poradzić.
Otuliłam się bluzą, czekając na to co zrobi dziewczyna. To chyba było zbyt wiele jak na nią, jednak uznałam, że powinna znać prawdę. Teraz wszystko zależało od niej.
<Minori?>
piątek, 2 grudnia 2016
Od Minori
Kiedy się przebudziłam pierwszym dźwiękiem, który dotarł do moich uszu były dziwny, niezrozumiały dla mnie bełkot. Dopiero po kilku minutach wsłuchiwania się w niego, zrozumiałam, że Sai i Haruo musieli włączyć telewizor. Przetarłam twarz dłońmi, przypominając sobie wszystko co ostatnio zaszło. A zaszło naprawdę wiele w bardzo krótkim czasie, dlatego nieco się tym martwiłam. Od lat w moim życiu nie było żadnych zmian, aż tu nagle całe życie wywróciło się do góry nogami. Interesowałam się troche psychologią, więc wiedziałam, że ludzka psychika różnie reaguje na takie gwałtowne zmiany. Podniosłam się powoli i sięgnęłam odruchowo po telefon. Odblokowałam ekran i zobaczyłam 20 nieprzeczytanych wiadomości od Araty. Skarciłam się w myślach natychmiast, przypominając sobie, że miałam się z nim spotkać. Chociaż szczerze mówiąc, nie bardzo miałam ochotę widzieć się z kimkolwiek. Wyjątkiem była chyba tylko ta dwójka, siedząca w sąsiednim pokoju. Nawet nie przeczytałam tych wiadomości, po prostu odłożyłam telefon na miejsce i wyszłam powoli z pomieszczenia. Po krótkiej wymianie zdań przysiadłam się do starszych znajomych i popatrzyłam na swoją porcje jedzenia.
- Nie otrujesz się, wcinaj - powiedział metal, na co lekko się uśmiechnęłam.
- Chyba podziękuje, nie jestem głodna... - mruknęłam, za co natychmiast zostałam skarcona przez różowowłosą.
- Nawet mnie nie denerwuj. Musisz coś zjeść, dobrze ci to zrobi - mówiła, patrząc na mnie przenikliwie. Czułam, że kurcze się pod tym spojrzeniem, więc tylko skinęłam głową i pochyliłam się nad jedzeniem, wcinając bardzo powoli.
- Dzwonił ten twój przyjaciel, ale powiedziałem mu, że śpisz, więc stwierdził, że nie możemy Cię budzić i najwyżej jutro się spotkacie. - Ni z tego, ni z owego odezwał się Haruo. Popatrzyłam na niego i skinęłam głową na znak, że rozumiem.
Koło dwódziestej pierwszej chłopak zmył się do domu, zostawiając nas dwie w pokoju przed telewizorem. Nawet nie wiedziałam co oglądamy, widziałam jedynie kolorowe obrazki, zmieniające się co chwile i słyszałam niezrozumiały bełkot. Dopiero pytanie Saiko wyrwało mnie z tego chaosu.
- Coś się stało? - Zapytała, przysiadając się bliżej mnie i otulając jednym ramieniem. Ten gest wydał mi się tak naturalny, jakby dziewczyna robiła to codziennie od lat i było to dla niej kolejnym, zwykłym gestem. Po chwili milczenia udało mi się w końcu coś wydukać, sama nie wiedziałam, dlaczego mam takje trudności z mówieniem.
- Jest okey, serio - popatrzyłam za okno, jednak szybko odwróciłam spojrzenie w strone ściany.
- To dlaczego jesteś taka milcząca, od kiedy tylko przyszłaś?
- A co miałam mówić? - Wzruszyłam ramionami i podniosłam się, wyswobadzając z jej objęć. Zebrałam brudne naczynia i zaniosłam je do kuchni, wkładając do zlewu. Różowowłosa przyszła tam za mną.
- Po prostu czasem mam dość życia. I to jeden z tych momentów. - Zaśmiałam się ponuro, opierając czoło o drzwi lodówki.
Sai? Brak pomyslu xd