Kiedy się przebudziłam pierwszym dźwiękiem, który dotarł do moich uszu były dziwny, niezrozumiały dla mnie bełkot. Dopiero po kilku minutach wsłuchiwania się w niego, zrozumiałam, że Sai i Haruo musieli włączyć telewizor. Przetarłam twarz dłońmi, przypominając sobie wszystko co ostatnio zaszło. A zaszło naprawdę wiele w bardzo krótkim czasie, dlatego nieco się tym martwiłam. Od lat w moim życiu nie było żadnych zmian, aż tu nagle całe życie wywróciło się do góry nogami. Interesowałam się troche psychologią, więc wiedziałam, że ludzka psychika różnie reaguje na takie gwałtowne zmiany. Podniosłam się powoli i sięgnęłam odruchowo po telefon. Odblokowałam ekran i zobaczyłam 20 nieprzeczytanych wiadomości od Araty. Skarciłam się w myślach natychmiast, przypominając sobie, że miałam się z nim spotkać. Chociaż szczerze mówiąc, nie bardzo miałam ochotę widzieć się z kimkolwiek. Wyjątkiem była chyba tylko ta dwójka, siedząca w sąsiednim pokoju. Nawet nie przeczytałam tych wiadomości, po prostu odłożyłam telefon na miejsce i wyszłam powoli z pomieszczenia. Po krótkiej wymianie zdań przysiadłam się do starszych znajomych i popatrzyłam na swoją porcje jedzenia.
- Nie otrujesz się, wcinaj - powiedział metal, na co lekko się uśmiechnęłam.
- Chyba podziękuje, nie jestem głodna... - mruknęłam, za co natychmiast zostałam skarcona przez różowowłosą.
- Nawet mnie nie denerwuj. Musisz coś zjeść, dobrze ci to zrobi - mówiła, patrząc na mnie przenikliwie. Czułam, że kurcze się pod tym spojrzeniem, więc tylko skinęłam głową i pochyliłam się nad jedzeniem, wcinając bardzo powoli.
- Dzwonił ten twój przyjaciel, ale powiedziałem mu, że śpisz, więc stwierdził, że nie możemy Cię budzić i najwyżej jutro się spotkacie. - Ni z tego, ni z owego odezwał się Haruo. Popatrzyłam na niego i skinęłam głową na znak, że rozumiem.
Koło dwódziestej pierwszej chłopak zmył się do domu, zostawiając nas dwie w pokoju przed telewizorem. Nawet nie wiedziałam co oglądamy, widziałam jedynie kolorowe obrazki, zmieniające się co chwile i słyszałam niezrozumiały bełkot. Dopiero pytanie Saiko wyrwało mnie z tego chaosu.
- Coś się stało? - Zapytała, przysiadając się bliżej mnie i otulając jednym ramieniem. Ten gest wydał mi się tak naturalny, jakby dziewczyna robiła to codziennie od lat i było to dla niej kolejnym, zwykłym gestem. Po chwili milczenia udało mi się w końcu coś wydukać, sama nie wiedziałam, dlaczego mam takje trudności z mówieniem.
- Jest okey, serio - popatrzyłam za okno, jednak szybko odwróciłam spojrzenie w strone ściany.
- To dlaczego jesteś taka milcząca, od kiedy tylko przyszłaś?
- A co miałam mówić? - Wzruszyłam ramionami i podniosłam się, wyswobadzając z jej objęć. Zebrałam brudne naczynia i zaniosłam je do kuchni, wkładając do zlewu. Różowowłosa przyszła tam za mną.
- Po prostu czasem mam dość życia. I to jeden z tych momentów. - Zaśmiałam się ponuro, opierając czoło o drzwi lodówki.
Sai? Brak pomyslu xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz