Mieszkanko było małe, bez wyrazu... najzwyczajniej przeciętne. Minorin od razu zniknęła za jednymi z drzwi, toteż ruszyłam za nią, by pomóc jej pozbierać rzeczy. Dopiero w tym pokoju dało się wyczuć życie, przytłoczone ciężkimi starymi meblami. Jedyne co utrzymywało w ryzach tę nierówną walkę były zdjęcia. Mnóstwo fotografii było przyklejone do wewnętrznej części drzwi szafy, pochowane po szufladach lub ozdobnych pudełkach. Na każdym z nich mogłam dotrzeć znane mi twarze ze szkoły oraz jedną, o której ostatnio było głośno.
-To Umeko- wyjaśniła spokojnie, widząc jak badawczo przyglądam się twarzy dziewczyny.- Moja najlepsza przyjaciółka.
-Rozumiem Twój ból po stracie tak bliskiej Ci osoby- zaczęłam.
Cholera, znowu nie bardzo wiedziałam jak mam się zachować. Nigdy nie byłam dobra w pocieszaniu, ani wyrażaniu żalu. Wychodziło mi to niesamowicie drętwo i bardziej brzmiało jak grzecznościowo wypowiadana regułka, więc i tym razem wyszło jak zwykle.
-Już nieco mi przeszło. Teraz odważniej mogę spojrzeć na jej twarz- przysiadła na ziemi i zaczęła wpychać do toreb wszystko co była w stanie.
Dokładnie poinstruowani, razem z metalem zaczęliśmy robić to samo, a że wiele tego nie było, wróciliśmy w ciągu dwóch godzin.
Przebrnęliśmy obładowani niczym wielbłądy do mojego... naszego domu, gdzie walizki od razu wylądowały na podłodze, a nowa współlokatorka rzuciła się na pierwszy wygodniejszy mebel jaki był w zasięgu jej wzroku.
-Dzięki za wszystko, jeszcze raz. Nie wiem czy dałybyśmy rady bez Ciebie- oparłam się o ścianę, starając się mówić jak najciszej.
-Wiesz, że zawsze pomogę na tyle ile mogę. To ja nie będę wam przeszkadzać, widzimy się w szkole.
-No co ty, nie wygłupiaj się, zostań jeszcze.
-Nic tu po mnie. Musicie się rozpakować, a ja będę tylko zawadzał.
-Torby nie uciekną, z resztą widzisz w jakim jest stanie. Wcześniej jak po południu będzie umierała, więc będę siedzieć sama. Chyba nie pozwolisz mi na samotnie spędzać tak pięknej soboty, prawda?- zerknęłam na niego zawadiacko,
-Skoro tak stawiasz sprawę- przewrócił oczami, unosząc tym samym kąciki ust.
Zerknęłam jeszcze do Minori, która powoli przysypiała.
-Gdybyś czegoś potrzebowała, to zawołaj, dobrze? Będziemy w salonie- szepnęłam jej do ucha, na co ona jedynie mruknęła.
Zasłoniłam okna, by światło nie drażniło jej oczu, po czym wyszłam cicho z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Haruo zdążył w tym czasie zdjąć już swoje glany. Czekał w kuchni, popijając sok, który znalazł w lodówce.
-Przejebana sprawa, nie?- zasiadłam obok, podkradając mu szklankę.
-Zgodzę się. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby wyrzucić własne dziecko z domu? Jest psychiczny.
-Mimo wszystko podziwiam ją, że przez tyle czasu się trzymała. Nie powiedziałabym, że ma problemy, gdybym nie dowiedziała się o zaistniałej sytuacji. Musi się teraz wyciszyć i odpocząć.
-Sai, ale to nie jest tak, że ty coś do niej...- szepnął, bojąc się, że ta może słyszeć całą rozmowę.
-Wiesz, że nie jestem osobą bezinteresowną. Nie zainteresowałabym się życiem pierwszej lepszej osoby. Zaimponowała mi wtedy w parku, a kolejne wydarzenia tylko uświadczyły mnie w tym przekonaniu.
-Żeby nie skończyło się to tak jak ostatnio- jego chłodne spojrzenie zatrzymał się na mojej twarzy.
-Wiem, to było głupie, nie wiem ile jeszcze razy mam Cię przepraszać. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nie mówmy już o tym. Zróbmy coś do jedzenia i obejrzyjmy coś- zeskoczyłam z krzesła usadowionego przy blacie i ruszyłam w stronę lodówki, włączając po drodze muzykę w telefonie. Oboje zabraliśmy się za przygotowywanie posiłku, nie szczędząc sobie przy tym walki na produkty potrzebne nam do przyrządzenia dania, czy małego pojedynku na pałeczki. W tym tempie obiad był na 16, więc dumni ze swej pracy zasiedliśmy przed telewizorem, poszukując jakiegoś programu godnego uwagi. W końcu drzwi do sypialni otwarły się, a dziewczyna pojawiła się w progu salonu, gdzie siedzieliśmy pałaszując przygotowaną potrawę.
-No jesteś wreszcie! Jeszcze ciepłe, więc siadaj z nami- zawołałam ją gestem, a ta bez słowa przysiadła obok.- Lepiej się już czujesz, Tygrysku?
-Trochę- skwitowała to krótko, przyglądając się swojej porcji.
-Nie otrujesz się, wcinaj- wtrącił Haruo, chcąc zachęcić Minori do jedzenia.
<Minori?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz