Pilnowanie Maiko okazało się większą karą dla mnie, niż dla niej nauczką. Nawet Haruo zaczął tracić do niej cierpliwość, toteż łatwo sobie wyobrazić, iż dość mocno przegięła.
-A więc co dziś robimy?- zapytała, próbując wybadać sytuację
-Ty wracasz do domu i jutro podzielisz się z nami tym, jak rozładować napięcie między waszą dwójką.
-Chyba żartujesz. Nie przeproszę jej za nic, a tym bardziej nie odpuszczę. To ona zrobiła ze mnie pośmiewisko!
-A ty rozcięła jej szyję swoimi szponami, więc jesteście kwita. Nie obchodzi mnie co zrobisz: przeprosisz, kupisz wiewiórkę, nie będziesz wchodzić jej w drogę. Wszystko mi jedno. Przez Twoją głupotę najprawdopodobniej oberwała, a ty jak zwykle wyszłaś bez szwanku. Dobrze, więc Ci radzę, zastanów się nad tym, chyba, że chcesz mieć odnotowane wszczynanie bójek w aktach.
Choć lolitka nie wyglądała na zadowoloną, nie próbowała walczyć. Zawsze zależało jej na nieskazitelnym świadectwie, a podobna notka mogłaby przekreślić drogę na prestiżowe studia, o których marzyła od dziecka.
Ostatni dzwonek rozbrzmiał w budynku. Jak każdego dnia, wszyscy uczniowie wypadli z sal, niczym bydło z wagonów. Nawet brama przez, którą mogłyby przejechać jednocześnie dwie ciężarówki, okazała się za mała, by wypuścić pierwszą falę rozwrzeszczanych dzieciaków.
-To... do jutra- Maiko zaczęła nie pewnie, zerkając na naszą trójkę.
-Na razie! Kai Cię odprowadzi i da mi znać, czy dotarłaś. Obym nie musiała dzwonić do Twojego domu, by się o tym przekonać.
Gdy tamta dwójka zniknęła z masie innych ludzi, ja wraz z Haruo zabrałam się ponownie do szkoły, gdzie zmiana naszych butów wymagała nieco więcej czau niż innych. Ta... uroki glanów. Jak zawsze wyścig z zaciskaniem sznurówek wygrał białowłosy, toteż miał te kilka sekund, by móc napawać się zwycięstwem.
-Saiko?- niepewny głos z końca korytarza, wzbudził naszą ciekawość.
Nie był to nikt innych jak Minori, powoli zmierzająca w naszą stronę.
-Witaj! Co ty tu jeszcze robisz, Tygrysku?- oparłam dłonie na biodrach, podprowadzając ją wzrokiem.
-Chwilowo jakoś mi nie spieszno do domu- mruknęła dosyć posępnie.- Wam widzę też nie. W każdym razie, chciałam z Tobą porozmawiać, oczywiście jeśli masz czas.
-Pewnie, nie ma problemu. O co chodzi?
<Minori? Z deka bezsens, nie? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz