wtorek, 1 listopada 2016

Od Saiko

Pilnowanie Maiko okazało się większą karą dla mnie, niż dla niej nauczką. Nawet Haruo zaczął tracić do niej cierpliwość, toteż łatwo sobie wyobrazić, iż dość mocno przegięła.
-A więc co dziś robimy?- zapytała, próbując wybadać sytuację
-Ty wracasz do domu i jutro podzielisz się z nami tym, jak rozładować napięcie między waszą dwójką.
-Chyba żartujesz. Nie przeproszę jej za nic, a tym bardziej nie odpuszczę. To ona zrobiła ze mnie pośmiewisko!
-A ty rozcięła jej szyję swoimi szponami, więc jesteście kwita. Nie obchodzi mnie co zrobisz: przeprosisz, kupisz wiewiórkę, nie będziesz wchodzić jej w drogę. Wszystko mi jedno. Przez Twoją głupotę najprawdopodobniej oberwała, a ty jak zwykle wyszłaś bez szwanku. Dobrze, więc Ci radzę, zastanów się nad tym, chyba, że chcesz mieć odnotowane wszczynanie bójek w aktach.
Choć lolitka nie wyglądała na zadowoloną, nie próbowała walczyć. Zawsze zależało jej na nieskazitelnym świadectwie, a podobna notka mogłaby przekreślić drogę na prestiżowe studia, o których marzyła od dziecka.
Ostatni dzwonek rozbrzmiał w budynku. Jak każdego dnia, wszyscy uczniowie wypadli z sal, niczym bydło z wagonów. Nawet brama przez, którą mogłyby przejechać jednocześnie dwie ciężarówki, okazała się za mała, by wypuścić pierwszą falę rozwrzeszczanych dzieciaków.
-To... do jutra- Maiko zaczęła nie pewnie, zerkając na naszą trójkę.
-Na razie! Kai Cię odprowadzi i da mi znać, czy dotarłaś. Obym nie musiała dzwonić do Twojego domu, by się o tym przekonać.
Gdy tamta dwójka zniknęła z masie innych ludzi, ja wraz z Haruo zabrałam się ponownie do szkoły, gdzie zmiana naszych butów wymagała nieco więcej czau niż innych. Ta... uroki glanów. Jak zawsze wyścig z zaciskaniem sznurówek wygrał białowłosy, toteż miał te kilka sekund, by móc napawać się zwycięstwem.
-Saiko?- niepewny głos z końca korytarza, wzbudził naszą ciekawość.
Nie był to nikt innych jak Minori, powoli zmierzająca w naszą stronę.
-Witaj! Co ty tu jeszcze robisz, Tygrysku?- oparłam dłonie na biodrach, podprowadzając ją wzrokiem.
-Chwilowo jakoś mi nie spieszno do domu- mruknęła dosyć posępnie.- Wam widzę też nie. W każdym razie, chciałam z Tobą porozmawiać, oczywiście jeśli masz czas.
-Pewnie, nie ma problemu. O co chodzi?


<Minori? Z deka bezsens, nie? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz