Jeszcze zanim skończył się dzień spotkało mnie kilka nieprzyjemnych rzeczy. Jedną z tych rzeczy była konfrontacja z dyrektorem, który wezwał mnie do siebie, kilka lekcji po rozmowie z nauczycielką. Arata trzymał mnie mocno za nadgarstek, kiedy dyrektor wezwał mnie do swojego gabinetu, jakby nie chciał odstąpić mnie na krok. Popatrzyłam w oczy chłopakowi i uśmiechnęłam się lekko, szepcząc, że dam sobie radę. Białowłosy niechętnie wypuścił mnie z uścisku i pozwolił się oddalić za przysadzistym mężczyzną w miejsce, w którym raczej nikt nie chciał nigdy iść. Szłam posłusznie za dyrektorem z uniesioną głową, co jakiś czas napotykając spojrzenia innych uczniów. Szybko znalazłam się za drzwiami gabinetu, wśród jasnych ścian, ciemnych mebli i puchatego dywanu na podłodze.
- Usiądź, proszę. - gestem ręki wskazał na krzesło po drugiej stronie wielkiego biurka. Spokojnie usiadłam na skrawku siedzenia i patrzyłam na niego, kryjąc pod maską niewzruszenia wszystkie uczucia jakie mną targały w tamtym momencie.
- Coś się stało, proszę pana? - spytałam, jednak szybko zostałam skarcona surowym spojrzeniem, które po chwili wylądowało N moim opatrunkach i przybrało wyraz wyrzutu. Spuściłam wzrok na kolana, nieco zawstydzona. Patrząc na to wszystko co dziś zrobiłam z perspektywy czasu... No cóż, było to głupie. Ale jestem osobą, która w większości działa pod wpływem emocji, co zazwyczaj źle się kończy.
- Chyba nie muszę Ci mówić, co się stało. - zapanowała chwila ciszy. - Minori, wiem, że twoja przyjaciółka... Że ona nie przeżyła wypadku i na pewno jest Ci z tym ciężko, ale nie może się to odbijać na tym co robisz w szkole. Rozumiem, że mogłaś być zdenerwowana, ale żeby od razu atakować inną dziewczynę? I to jeszcze starszą od siebie?
Odwróciłam tylko wzrok, nie mogąc wydusić z siebie słowa na swoją obronę.
- Jutro zaczyna się weekend. Będziesz miała dwa dni, żeby przemyśleć swoje zachowanie i przedyskutować je z rodzicami. Mam nadzieję, że to coś pomoże i gdy przyjdziesz tutaj w poniedziałek, podasz mi swój pomysł na to, jak Cię ukarać. Mam nadzieję, że rozumiesz, że muszę to zrobić.
Parsknęłam tylko śmiechem i podniosłam się, podchodząc do drzwi.
- Minori. - zagadnął jeszcze, więc odwróciłam głowę w jego stronę. - Twoi rodzice zostaną poinformowani o tym.
Zacisnęłam dłoń w pięść i trzasnęłam za sobą drzwiami. Cudownie, jeszcze tego mi brakowało. Pokręciłam głową, nie zwracając uwagi na dziwne spojrzenia otaczających mnie osób. Pogrążyłam się w myślach i ruszyłam przed siebie, nie trwało to jednak długo, gdyż po kilkunastu krokach wpadłam na Momokę. To była dokładna kopia Maiko, tyle że w młodszej wersji. Z warknięciem cofnęłam się o krok i zła spojrzałam na dziewczynę spod byka. Długie, gęste czerwone włosy spoczywały spokojnie na jej ramionach, a niebieskie oczy rzucały piorunami na wszystkie strony.
- Mogłabyś uważać jak chodzisz - warknęłam i już chciałam ją wyminąć, kiedy Momoko powiedziała za dużo.
- Mogłabyś patrzeć przed siebie, skrzacie. - zaśmiała się, a jej dwie służące zawturowały jej. - Chociaż nie dziwię Ci się, oślepiła Cię moja zajebistość - odgarnęła włosy jak to takie panny mają w zwyczaju. Przewróciłam oczami i popatrzyłam na nią niewzruszona.
- Powiedz mi... Jak to jest, że w każdej szkole musi być panienka z toną makijażu na twarzy i rozwojem umysłowym na poziomie pantofelka? - uniosłam jedną brew, przez krótką chwilę oczekując jakiejś odpowiedzi, jednak kiedy jej nie dostałam, odwróciłam się na pięcie.
- Przynajmniej mam normalnego ojca, a nie to co twój - powiedziała z przekąsem. Poczułam dziwne ukłucie w środku, a po chwili w moich oczach pojawiły się pierwsze łzy. Zacisnęłam dłonie w pięści, słysząc w głowie słowa Saiko o nie okazywaniu bólu. Uśmiechnęłam się lekko i spojrzałam na dziewczynę.
- Może. Ale popatrz jaką amebę sobie wychował - mruknęłam i ruszyłam przed siebie bez zbędnych słów. Mimo to nadal w oczach miałam łzy, przez co nie widziałam wszystkiego wyraźnie. Jednak jakimś cudem udało mi się znaleźć Aratę i Hideaki'ego bez większych problemów.
- To co? Ostatnia lekcja. Jakieś plany na popołudnie? - zapytał Hideaki. Białowłosy pomyślał przez chwilę.
- Muszę dzisiaj iść pomóc siostrze w księgarni - odparł, spoglądając na mnie. No tak, siostra Araty - Hitomi, pracowała w księgarni, a jej brat czasem musiał jej pomagać.
- A Ty, Minorin? - zwrócili się do mnie, ale i tylko wzruszyłam ramionami. - W poniedziałek ma się odbyć pogrzeb Umeko, będziesz?
Popatrzyłam na nich pustym wzrokiem i skinęłam głową, myślami odbiegając do planów na popołudnie. Nie wiedziałam co będę robić, gdyż to zależało od tego jak zachowają się rodzice. Ale jednego byłam pewna. Po lekcjach musiałam złapać Saiko i znowu jej podziękować.
Saiko?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz