Przez dłuższą chwilę przyglądałam się badawczo różowej pianie. Może i nie piłam w swoim życiu wielu piw, może dwa, ale na pewno nigdy nigdzie nie spotkałam się z różową pianą. Dziewczyna zachęciła mnie do spróbowania napoju. Ostrożnie wzięłam szklankę do ręki i upiłam trochę napoju. Patrzyłam na zawartość naczynia, zaintrygowana jego smakiem. W ułamku sekundy wypiłam prawie połowę szklanki, po czym odstawiłam ją na stół, oblizując się z piany. Mlasnełam kilka razy teatralnie i popatrzyłam na Saiko, która z uśmiechem patrzyła się na mnie.
- Co? - fuknęłam, czując jak wibracje telefonu rozchodzą się po całym moim siedzeniu.
- Miałaś coś opowiedzieć o sobie. - przypomniała. Mruknęłam coś na wzór potwierdzenia i zamyśliłam się na chwilę. Nie miałam w zwyczaju o sobie opowiadać, nikt nigdy nie pytał, a jeśli pytał to ja zmieniałam temat bądź piorunowałam tego kogoś wzrokiem co wystarczyło, by urwać temat. W tym przypadku jednak to nie zadziała, widziałam to dokładnie. Saiko była naprawdę mocno zainteresowana tym kim jestem. Odchyliłam się do tyłu i przeciągnęłam, nie spuszczając wzroku z różowowłosej.
- Ale co ja mam Ci powiedzieć? - spytałam, dziewczyna jednak tylko wzruszyła ramionami. Westchnęłam głośno ze zrezygnowaniem - No tak. Zawsze można liczyć na ludzi... - mruknęłam naburmuszona. Przez kolejne dwie minuty zastanawiałam się nad tym, co mogłabym powiedzieć dziewczynie. Coś co nie zdradzałoby prawdziwej mnie i jednocześnie nie było kłamstwem, chociaż ten drugi punkt mogłam sobie ostatecznie odpuścić i skłamać. - To, że jestem młodsza jakieś dwa lata, to wiesz? - postanowiłam zacząć od takich najbardziej ogólnikowych informacji. - Minori Nakabama, przez większość nazywana Minorin. Tylko Ty jesteś jakaś dziwna i upatrzyłaś sobie przezwisko Tygrysek, czego szczerze mówiąc, nie do końca pojmuję. Większość ludzi twierdzi, że jestem agresywna i wredna, ale to po prostu szczerość i nie pozwalanie na wchodzenie sobie na głowę. - po krótkim namyśle dodałam jeszcze - Chyba, że mam zły humor to wtedy jestem zwyczajnie złośliwa. - posłałam dziewczynie sztuczny uśmiech.
- A ten białowłosy chłopak, który trzymał Cię rano w szatni? - popatrzyła na mnie przenikliwym spojrzeniem.
- Hm? Ah.. Arata. - mruknęłam smętnie - Jest najlepszy, znam go... już od ponad piętnastu lat. Jest przewodniczącym mojej klasy, jedyna osoba, która naprawdę się do tego nadaje. Niby ja jestem jego zastępczynią, ale... - wzruszyłam ramionami. - Jestem głównie do uciszania klasy i wyciągania kasy, kiedy ktoś z ociąganiem wpłaca na jakąś składkę - zaśmiałam się przyjaźnie. - Jeszcze coś chciałabyś wiedzieć?
Saiko myślała przez moment, popijając resztki piwa, a następnie popatrzyła na mnie z triumfem w oczach.
- Umiesz nawet nieźle walczyć. Skąd?
Wzruszyłam ramionami, huśtając kubkiem na wszystko strony. Ciężko było mi odpowiedzieć na to pytanie, gdyż sama nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
- Zapewne oczekujesz ckliwej histori o tym, jak to jakiś znany bokser zobaczył mnie w tłumie i stwierdził, 'Tak, to ona będzie następna mistyrzynią boksu', po czym zabrał mnie do siebie i trenował. - obie zaśmiałyśmy się z głupoty wypowiedzianych przeze mnie słów. - Jednak muszę Cię zawieść. Samo to jakoś tak wyszło. Nawet nie potrafię dokładnie określić kiedy i od czego się zaczęło. Tak czy inaczej, teraz czasem odwiedzam salę treningową w środku miasta, jednak zdarza się to wyjątkowo rzadko. Przeważnie moimi wiekami treningowymi są ludzie - uśmiechnęłam się do niej szeroko, mając przed oczyma jej blondwłosą znajomą. - Więc teraz Ty coś opowiedz i przy okazji zamówmy coś jeszcze... - poprosiłam, robiąc słodkie oczka.
Saiko?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz