niedziela, 16 października 2016

Od Saiko

- Nie jest to nic nie uprzejmego, gdy widzisz jedynie nazwę osoby, która próbuję się do Ciebie dodzwonić- wyjaśniłam, popierając dłonie pod boki.- z drugiej strony jeszcze nie uprzejmiej jest, nie odebrać
Towarzyska podumała moment nad moją wypowiedzią, ale szybko dała sobie z tym spokój, chowając telefon głęboko do plecaka.
- Lubisz stawiać na swoim, prawda?- dodałam, na co dziewczyna skinęła pewnie głową.- Zaskakujesz mnie.
Zginęłyśmy w cieniu bocznych uliczek, gdzie roiło się od wszelakiego typu dziwnych osób, jakich nie można było ujrzeć w świetle dnia codziennego. Szłam pewnie przed siebie, utrzymując kontakt wzrokowy z każdym, kto śmiał stawić mi wyzwanie. Przeciwnie moja towarzyszka, która najwidoczniej nie przywykła do barwnych postaci o dziwacznych nie raz zamiarach. Plecak trzymała mocno za jedno z szelek, starając się utrzymać, jak najbliżej mnie.
-Spokojnie, staraj się ich ignorować, to dadzą Ci spokój- przestrzegłam ją, nachylając do ucha.
- Łatwo powiedzieć. Nie wyglądają na zbyt przyjacielsko nastawionych- mruknęła zerkając spode łba na istoty, pochodzące zbyt blisko w celu wybadania nowego gościa.
- Pierwszy raz zawsze jest ciężki. Miałam tak samo, gdy Haruo mnie tu przyprowadził, ale dla tak wybornego piwa warto- moje myśli krążyły już tylko wokół złotego alkoholu z przeróżnymi dodatkami.
-Skąd on zna takie miejsce? W życiu bym się tu nie zapuściła sama.
-Ta, ja też nie i szczerze mówiąc nie wiem, jak on je znalazł, zwłaszcza, że okolica nie szczyci się dobrą opinią- mruknęłam, podejmując kolejny kontakt wzrokowy z niechętnie nastawioną personą.
Niedługo później zatrzymałyśmy się pod drzwiami jednego z wtopionych w ścianę budynków, oświetlonych czerwonym, słabym światłem. Nacisnęłam na klamkę, prowadząc Minori do wnętrza, gdzie od razu uderzył w nas zapach dymu tytoniowego, alkoholu i dźwięk głośnej muzyki. Gośćmi było głównie towarzystwo z zewnątrz, toteż i tu nie można było odetchnąć do momentu, aż usadowiłyśmy się przy jednym z tych zamkniętych stolików, pozwalający na zniknięcie z pola widzenia gapiów.
Młody, chudy kelner w jednej sekundzie zbliżył się do nas, pytając o zamówienie. Ludzie, kto tak robi?! Nawet nie ma czasu się zastanowić. E tam, po cholerę się zastanawiać, jeśli doskonale wiesz, czego chcesz.
-Dwie czwórki spod piw, tylko puder orzechowy zamień na cytrynę- dodałam uprzejmie, by chwilę później wrócić do zaciekawionej dziewczyny.
-I jak wnętrze?
-Jest... niczego sobie- mruknęła, przyglądając się knajpce.- Co właściwie zamówiłaś?
-Na początek coś, co smakuję większości. Później wybierzesz coś dla siebie, bo jeśli byśmy go odesłały, to prawdopodobnie zapomniałby o nas. Czwórka to swego rodzaju tradycja. Pijemy ją zawsze po przyjściu tutaj. To piwo z czerwonej pomarańczy i granatu z sokiem malinowym i pudrem, który jest stanowczo za słodki, dlatego wymieniamy go na cytrynę, by zabić tę mdlącą słodycz. Kartę znam prawie na pamięć, więc w razie pytań jestem do Twojej dyspozycji. To jak z Tobą, Tygrysku?
-To znaczy?
-Nie zwykłam pijać z ludźmi, których nie znam. Miałoby było Cię nieco poznać, zwłaszcza, że na jednym piwie się na pewno nie zakończy.
Nim ta zaczęła, kelner przyniósł dwie szklanki, wypełnione po brzegi płynem i różową pianą. Od razu uniosłam ją do ust, pociągając dwa łyki, nie spuszczając wzroku z badającej sytuację dziewczyny.
-Śmiało. Zatrute raczej nie jest- zachęciłam ją, przez co ta nabrała więcej odwagi, by przyłożyć szkło do warg.- Zaraz po tym zamieniam się w słuch.





<Minori?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz