Wrzesień zawsze niósł ze sobą wiele złego. Jednym z jego minusów, był przerażający upał, topiący wszystko co upadło na chodnik. Nie znoszę zdejmować z siebie bluz, które zasłaniają przylegające do ciała bokserki, co nie raz pogrąża facetów w ich myślach.
Drugą przykrością jest niewątpliwie rok szkolny, który wiąże się z pozostawieniem bluzy w domu i wbiciem w estetycznie wyglądający mundurek. Przynajmniej trafiłam do szkoły, gdzie jest on wymagany wyłącznie podczas ważnych uroczystości państwowych, czy też szkolnych.
No i ostatnim problemem okazywała się nie tyle moja nauka, co przyjaciół, chcących zadowolić całą rodzinę, a to skutkowało tym, że pierwszy tydzień września jest zarazem ostatnim jaki spędzam w parku w miłym towarzystwie. Cała nasza czwórka upatrzyła sobie jedno jedyne miejsce, gdzie mały plac, był otoczony drobnymi drzewkami, dającymi cień. Nie dziwne jest, że z naszym nadejściem wszystkie dzieciaki znikały szybciej niż ciastka przed obiadem.
-Niewiarygodne jak to szybko zleciało. Ostatnie miesiące dzielą nas od studiów i bycia kimś ważnym- krótko ścięta blondynka, ułożyła się wygodnie na murku, przyglądając przechodnią.
-Czujesz się pomijana w społeczeństwie?- wysoki chłopak w okularach przyjrzał się jej podejrzliwie.
-Nie o to chodzi, nie rozumiesz, idioto!- warknęła, grożąc mu pięścią.
-Ja jestem idiotą? To ty masz chyba nie poukładane w głowie- uniósł głos, jednak szybko odpuścił gdy do akcji wkraczał mediator naszej grupy, a był to metal o wygolonych bokach i napuszonych, białych włosach, który jak zawsze potrafił uciszyć wszelkie spory.
-Maiko zapewne chodziło o to, że przestaniemy uchodzić za bezmyślne dzieciaki, a staniemy się kimś, kto jest już krok od dorosłości- zaczął swym ochrypłym głosem, obdarzając obu sennym spojrzeniem.- Osobiście się z Tobą zgodzę.Chcę mieć już za sobą egzaminy i dostać na architekturę, albo rysunek.
-Liczę, że znajdzie się dla mnie miejsce na projektanctwie- oczy Maiko zalśniły, wyobrażając sobie siebie na scenie wśród modelek, odzianych w jej kreację.
-Toś wymyśliła. Mnie to się marzy praca, gdzie będę mógł projektować samochody.
-Takiego idioty na pewno nie będą tam chcieli- blondynka fuknęła na bruneta.
-W takim razie projektantka z Ciebie równie mizerna- zakpił.
Po raz kolejny białowłosy musiał wkroczyć do akcji, zmieniając temat.
-A ty Saiko, gdzie chciałabyś iść?- oczy całej trójki zwróciły się w moją stronę.
Nie wiem dlaczego, ale to właśnie mnie upatrzyli sobie na lidera grupy. Dziwne, zawsze większe predyspozycję miał do tego Haruo jednoczący pozostałą dwójkę. Dopiero w tym momencie zdałam sobie sprawę, że to ostatni rok, wpływający na całe nasze życie.
-Bo ja wiem. Studia nie są dla mnie. Wolę wyjechać, zwiedzać świat i nie przejmować się tym co będzie- wzruszyłam ramionami, przyglądając się zdziwieniu Maiko i Kaito.
Westchnęli ciężko, użalając się nad moim losem. Chyba pierwszy raz od dawna w czymś się ze sobą zgodzili. I właśnie to, co zdarzyło się chwilę później, podniosło mnie na duchu.
Mała drobna istotka przechadzała się po okolicy, wkraczając na nasz teren. Jak gdyby nic zasiadła na drugim końcu murka, machając nogami w powietrzu.
-Przepraszam, nie zgubiłaś się przypadkiem?- Maiko zerknęła na nią chłodno, biorąc sobie do serca naruszenie przestrzeni.
-Raczej nie, dzięki, że pytasz- zerknęła na nią niczym nie wzruszona, wkładając jedną z słuchawek do uszu.
-Może nie wiesz, ale nie jesteś w tym momencie mile widziana, więc możesz się oddalić na tamtą ławeczkę. Tam są chyba nawet Twoi rówieśnicy- wskazała palcem na kilku dziesięciolatków, rzucających kamienie do wody.
-Jesteś tak zabawna, że, aż wcale- mruknęła znużona- Tu jest mi w miarę wygodnie i chyba tu zostanę.
Widziałam jak blondynka kipi ze złości, natomiast mnie, zaczynała intrygować jej osoba.
-Trochę szacunku dzieciaku. Widzę, że rodzice nie nauczyli Cię manier.
-Znam Cię. Jesteś niewiele starsza ode mnie. Może 2 lata, chociaż Twój wygląd może wskazywać, że 8 lat to minimum.
Maiko była bliska wybuchu. Nie jest przyzwyczajona do odmowy, natomiast młoda nie zamierzała odpuszczać.
-Spokojnie, szczeniaczku. Nasza koleżanka jest po prostu przewrażliwiona- brunet wtrącił się, chcąc załagodzić sytuację, ale też dostał po łbie od dziewczyny.
Haruo wraz ze mną, ruszył z pomocą w odpowiedniej chwili, bo dziewczyna chociaż harda, nie dałaby sobie zbytnio rady z rozwścieczoną lolitką.
-Chyba powinniśmy już uciekać. Niektórzy muszą się uczyć, żeby jakoś przetrwać semestr- metal, łagodnie pchnął rozgorączkowanych przyjaciół w stronę miasta, gdzie musieli zaopatrzyć się w resztę podręczników.
-Ty z nimi nie idziesz, niemowo?- fuknęła, zerkając na mnie.
Niewzruszona niczym, spojrzałam na brązowowłosą.
-Skąd ten pomysł, furiacie?- zaśmiałam się, rozbawiona jej bojową postawą.
-Więc będziesz pilnować sobie miejsca. Nie martw się, nie sprowadzę Ci tu gangu dzieciaków.
-Nic z tych rzeczy. Po prostu niektórzy nie przejmują się tym co przyniesie jutro.
-Jaki z Ciebie poeta- przewróciła oczami.
-Troszkę mniej bojowo, Tygrysku. Mnie Twoja oschłość raczej nie ruszy, ale w końcu możesz się doigrać z taką oto panną, która ma szpony dłuższe niż obcasy.
-Zapamiętam sobie- rzuciła od niechcenia, zamykając oczy.
Dziś był jeden z tych dni, gdzie pragnęłam towarzystwa. Ci niestety zmyli się dość nieoczekiwanie, toteż ruszyłam w miasto, czekając na Haruo, z którym spędzam najwięcej czasu. I tym razem, jak w zegarku pojawił się pod starą księgarnią, skąd zawsze ruszaliśmy do centrum, błądząc między wielkimi budynkami i lokalnymi sklepikami.
<Minori?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz