wtorek, 18 października 2016

Od Minori

Stałam w łazience i przyglądałam się swoim zaczerwienionym oczom, w myślach przeklinając tego, kto wywołał je poprzedniego wieczoru. Związałam włosy w kucyka i ochlapałam twarz zimną wodą, dla poprawy wyglądu oczu. Niewiele to dało, ale lepszy mały efekt niż żaden. Standardowo miałam na sobie bluzę i rurki. Na pierwszej lekcji miałam wychowanie fizyczne, a nauczyciel ostatnio obiecał mi, że dzisiejszego dnia pokaże mi kilka skutecznych ciosów kataną. Oczywiście tą drewnianą. Z tego tytułu schowałam swoją derwianą broń między bluzę a plecy i szybko wyszłam z domu, zabierając torbę z książkami. Po drodze do szkoły natknęłam się na Aratę, z którym przeszłam resztę drogi, rozmawiając o Umeko. Jak się dowiedziałam od białowłosego przyjaciela dziewczyna miała ciężki wypadek w drodze do szkoły, jej stan nie był stabilny i lekarze nie było pewni, czy Umeko z tego wyjdzie. Słuchałam go uważnie, zapisując w głowie każde słowo, które wypowiedział. Na koniec nic nie powiedziałam, jedynie zacisnęłam dłonie w pięści i w milczeniu, z jeszcze gorszym humorem niż rano, przebyłam resztę drogi.
W szatni na moment się rozdzieliliśmy, gdyż Arata miał swoją szafkę kilka rzędów dalej. W pomieszczeniu nie panował jakiś wielki tłok, dlatego też nie sposób było nie zauważyć blondwłosej dziewczyny, wpatrującej się we mnie morderczym wzrokiem.
- Tu jesteś, Ty mała... - wysyczała przez zęby. Zerknęłam na nią znudzona, nie miałam dziś humoru do użerania się z tą panienką i wszystkim co jej przeszkadzało.
- Nudna jesteś - mruknęłam, wkładając buty do szafki. Szybko założyłam te, w których ćwiczyłam i zamknęłam szafkę. Kątem oka widziałam jak obok Maiko staje Tomori i jej białowłosy, metalowy przyjaciel. Mimo ich obecności blondynka nadal kipiała złością.
- Odpłacisz mi się za... - metalowiec prawie natychmiast jej przerwał.
- Maiko, daj jej spokój. - powiedział coś jeszcze ściszonym głosem, jednak nie dosłyszałam co to takiego.
- Minorin? - odwróciłam się w stronę Araty i uśmiechnęłam słabo.
- Twoja rodzina też jest taka jak Ty? Twój ojciec to pewnie wszystkich bije, co?! - złośliwe docinki sprawiły, że znieruchomiałam. Mimo prób Haruo, Maiko nie odpuszczała. Prawdopodobnie nie pozwalała jej na to urażona duma, jednak cokolwiek to było, przesadziła. Spuściłam głowę, pozwalając by torba zsunęła się się mojego ramienia. Odwróciłam się do trójki starszych uczniów i popatrzyłam na nich, niebezpiecznie błyszczącymi oczami.
- Zapłacisz za to - powiedziałam lodowaty głosem, wyciągając drewnianą katanę zza bluzy.
- Minori! - Arata bezskutecznie próbował powstrzymać mnie słowami, a potem złapaniem za nadgarstek. Wyrwałam się i skoczyłam w stronę blondynki, która, wraz z przyjaciółmi, w ostatniej chwili schyliła się, przez co moja broń uderzyła w metalowe szafki. Huk rozniósł się po całej szatni i pewnie jeszcze połowie budynku. Dziewczyna natychmiast się podniosła i uderzyła mnie pięścią prosto w twarz. Cofnęłam się kilka kroków, oparłam drewno o ziemię i uniosłam nogę wysoko, kopiąc Maiko prosto w nos, z którego po chwili zaczęła kapać krew. Ta w ramach zadość uczynienia, wybiła mi z ręki katanę, przez co na moment straciłam równowagę. Maiko wykorzystała to tak jak powinna i przełożyła mi prosto w brzuch, najpierw jedną ręką, a potem drugą. Złożyłam się w pół, łapiąc rękami w talii, próbując jednocześnie nabrać więcej powietrza do płuc. Blondynka złapała mnie za gardło i przycisnęła do ściany, a kiedy Haruo próbował ją odciągnąć zarobił w nos łokciem. Złapałam ją obiema rękami za nadgarstek i podciągnęłam się nieco, by kopnąć ją w twarz najmocniej jak potrafiłam. Natychmiast zostałam wypuszczona z uścisku, wykorzystując chwilowe zdezorientowanie mojej przeciwniczki i przyłożyłam jej z całej siły z pięści prosto w policzek. Szybko powtórzyłam czynność drugą ręką i tak kilka razy. Z każdym ciosem dziewczyna cofała się w tył, aż potknęła się o moją torbę i runęła na ziemię. Pochyliłam się lekko nad nią, chcąc zakończyć to jednym ciosem, jednak Maiko powtórzyła sztuczkę z poprzedniego spotkania i po prostu przerzuciła mnie nad sobą. Pech chciał, że tym razem trafiłam plecami na ścianę, tylko po to by po chwili osunąć się na ziemię. Przewróciłam się z pleców na nogi i popatrzyłam pół przytomny wzrokiem na Maiko, którą za jedną rękę trzymał Haruo, a za drugą jej drugi przyjaciel.
- Twój ojciec jest pewnie tak samo pojebany jak Ty! - wydarła się na całą szkołę. Patrzyłam na nią bez słowa, czując jak w oczach zbierają mi się łzy. Poderwałam się nagle i potykając o własne nogi, uciekłam do najbliższej łazienki, gdzie zamknęłam się w kabinie, próbując ogarnąć.

Saiko?
To jest chyba najbezsensowniejsze opowiadsnie w dziejach xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz