poniedziałek, 17 października 2016

Od Saiko

-Ależ proszę częstuj się. Powiedz mi wcześniej tylko, pod jaki adres będę miała Cię zanieść- oparłam podbródek o dłoń, badawczo przyglądając się dziewczynie.
-Może jestem młodsza, ale nie głupia. Nie zamierzam odpłynąć, przynajmniej dzisiaj. Więc czekam na Twoją biografię.
-Co tu opowiadać? Wiodę tak samo nudne życie, jak większość ludzi.
-Ja również nie mam, czym się chwalić, a jednak nieco się wysiliłam.
-Alkohol rozwiązuje język. Jestem pewna, że to kwestia czasu, zanim dowiem się więcej- zachowując minę pokerzysty, szukałam wzrokiem kelnera, którego zadaniem było przyniesienie karty dla dziewczyny i zebranie już pustych szklanek.-Poza tym to trudne opisać dobrze siebie, nie pomijając ważnych dla historii szczegółów.
Minorin nie dawała za wygraną. Niczym drapieżca, wyczekiwała odpowiedniej chwili, by wrócić do tematu. Uparta z niej bestia, co dodatkowo dało mi się przekonać. Że też mam słabość do takich ludzi.
-No więc imię już znasz, jednak pozwól, że przedstawie się jak należy. Saiko "Sai" Tomori. Nie mieszkam z rodzicami, toteż mam niewielki domek, gdzie wcześniej mieszkaliśmy wspólnie.
-Przykro mi.
-Co? Czemu? Spokojnie, oni żyją. Po prostu ojciec dostał lepszy angaż w sąsiednim mieście, a ja zostałam tu z uwagi na przyjaciół, szkołę i... lepsze życie- zacięłam się na moment, szukając dobrego słowa, mającego obejść niezręczny termin. - Więc jak już słyszałaś, pomieszkuję sobie sama. Obracam się z wąskiej grupie przyjaciół, chociaż z każdym mam niejako taki kontakt, czego jesteś przykładem. W dzieciństwie uczęszczałam na kursy, jednak szybko mi się znudziło, toteż wyniosłam z nich tylko szybszy refleks i umiejętność unikania ciosów, z uwagi na to, że przeważnie preferuję rozmowę od bezrozumnego okładania się pięściami. Jaka jestem? No cóż, tego nie jest w stanie określić Haruo. Dość zmienna ze mnie istotka. Jedna osobowość pragnie towarzystwa z ludźmi, z którymi mam ochotę żartować, a następnego dnia pragnę samotności, przez co bywam opryskliwa dla nachalnego człowieka. Nie potrafię Ci tego opisać, to po prostu trzeba widzieć, by zrozumieć. Lubię wyróżniać się z tłumu i czasem noszę soczewki jak dzisiaj i... chyba tyle.
-Nurtuje mnie jedno, a mianowicie stwierdzenie "lepsze życie". Co to dokładnie oznacza?
-Mogę wyjawić jedynie tyle, że przeprowadzka przyniosłaby więcej szkody, niż pożytku o czym doskonale wiedzieli moi rodzice, jak i ja, dlatego wspólnie zdecydowaliśmy, że dla własnego dobra ostanę w rodzinnym mieście i, kiedy będę gotowa, przeniosę się, chociaż to i tak jest nieuniknione, bo za niecały rok kończę to parszywe liceum.
-I myślałaś nad tym co będzie potem?
-Chcę wyjechać. Jestem zafascynowana Anglią, więc pewnie trochę tam posiedzę. Marzy mi się podróż po całym świecie, a potem osiądę, gdzieś samotnie na odludziu, skąd codziennie będę mogła podziwiać zachody Słońca i dziką naturę. Trochę porąbane, ale czyż to właśnie takie marzenia, nie ukazują tego co siedzi człowiekowi w umyśle?
Rozmowę przerwał kelner, niosący ze sobą kartę, wręczając ją chwilę później dziewczynie, zdumioną ilością pozycji w menu. Od niechcenia omiotłam wzrokiem pierwszą ze stron, obierając środkową nazwę za cel jakąś nową wizję barmana. Chociaż nie przepadam za zmianami, dziś postanowiłam zaszaleć z okazji zawarcia nowej znajomości.



<Minori?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz