niedziela, 16 października 2016

Od Minori

Po wyjściu Saiko stałam dłuższy czas przed lustrem i przyglądałam się temu co zrobiła z moimi włosami. Szczerze musiałam przyznać, że poradziła sobie z nimi lepiej niż ja kiedy mam zły dzień. Westchnęłam i zabrałam plecak z parapetu, wychodząc z łazienki. Korytarz był już prawie pusty, toteż znalazłam się pod salą lekcyjną niecałą minutę później. Cała moja klasa stała przed drzwiami do sali i rozmawiała ochoczo, jednak kiedy tylko się zbliżyłam, wszystkie spojrzenia wylądowały na mnie. Czyli już cała szkoła wiedziała o tym co stało się w szatni. Cudownie.
- Nie przejmuj się nimi - łagodny głos Araty dotarł do moich uszu. Obrobiłam się natychmiast i popatrzyłam uważnie na chłopaka.
- Czemu Ty zawsze wyrastasz spod ziemi? - zasyczałam, mrużąc oczy. - Zresztą... Nie przejmuje się. Przynajmniej nie nimi. Będzie gorzej, jeśli moja rodzinka się o tym dowie. - prychnęłam, przewracając oczami.
- Dlaczego mieliby się dowiedzieć? - granatowe oczy Yoshiro patrzyły na mnie w skipieniu.
- Dlaczego mieliby się nie dowiedzieć? - odparłam, krzyżując ręce na piersi. Ramię Araty objęło mnie na moment, jednak chłopak szybko powrócił do normalnej pozycji, kiedy pod drzwiami do sali pojawił się nauczyciel matematyki. Wszyscy bez słowa weszliśmy do sali, siadając w typowych dla siebie miejscach. Automatycznie zapisywałam słowa nauczyciela i zadania, będąc jednak myślami daleko poza szkołą. Po skończonej lekcji udałam się do szafek, przypomniawszy sobie, że zapomniałam czegoś z niej zabrać. Schodząc na dół, zastanawiałam się dlaczego Umeko nie pojawiła się na pierwszej lekcji, przecież zawsze kiedy miało jej nie być, dawała mi o tym znać, a dzisiejszego dnia nie dostałam od niej żadnej wiadomości. Westchnęłam cicho pod nosem.
- Też się o nią martwię. - usłyszałam tuż za sobą, na co podskoczyłam z piskiem. Odwróciłam się do Araty, który natychmiast oberwał kilkukrotnie z otwartej ręki.
- Nie strasz mnie tak! - zawołałam na całe gardło.
- Trzeba nie być takim tchórzem - zaśmiał się, za co został ponownie zdzielony. - Chodź już i przestań mnie bić! - zaśmiał się, chwytając mój nadgarstek i ciągnąc w stronę schodów. Po drodze do sali, w której mieliśmy mieć następną lekcję, w tłumie mignęła mi postać różowowłosej dziewczyny.
- Poczekaj chwilę - wyrwałam się koledze z uścisku i podeszłam do Saiko, mijając ludzi, którzy usuwali się z mojej drogi. Dziewczyna gadała z jakimś chłopakiem, który wyglądał jak typowy metal.
- Saiko-san? - zwróciłam się do dziewczyny, spoglądając na nią i jej kompana z dołu. Różowowłosa popatrzyła na mnie zdziwiona, jakby nie spodziewała się, że kiedykolwiek usłyszy z moich ust coś miłego. - Dziękuję. - skłoniłam się jej i po chwili zniknęłam między ludźmi, ponownie chwytając rękę Araty. Tym razem to ja go prowadziłam między ludźmi, którzy rozstępowali się przede mną jak morze przed Mojżeszem. Teraz mieliśmy mieć muzykę, więc za nic nie chciałam się spóźnić.

Saiko?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz