-To samo mogłabym Ci powiedzieć o sobie. Chociaż nie tyle ich niszczę co gorszę.
-Gorszysz?
-Dowiesz się w swoim czasie, tygrysku- zmarszczyłam nos, posyłając jej zawadiacki uśmiech.
-Dziwna jesteś- dziewczyna przewróciła oczami, zabierając się za kolejny łyk piwa.
Z uwagi na ciepło, alkohol szybko dał o sobie znać, tworząc już nieco opóźnioną projekcję obrazu. Nie zraziło mnie to, jednak do tego, by odpuścić sobie kolejny rytuał, towarzyszący wizycie naszej paczki w barze.
-Choć zatańczymy- pociągnęłam ją za nadgarstek, dzięki czemu prawie rozlała resztkę trunku.
-A rzeczy?
-Nie bój się, ten gość się tym zajmie- pomachałam w stronę staruszka, który od razu ruszył naburmuszony w stronę wskazanego stolika.
-Nie wiem, czy powinnyśmy- zaczęła się wykręcać, ale nim zdążyła zareagować nieco pewniej, stała wśród tłumu poruszającego się w rytm muzyki. Przymknęłam oczy, wsłuchując się w dźwięki, płynące z głośnika, więc gdy tylko zobaczyłam, że moja towarzyszka nieco się rozluźniła odpłynęłam całkowicie, kołysząc ciałem na boki. Nie wiele czasu minęło, bym chwyciła ją za dłonie, zapraszając tym samym do duetu. To wystarczyło, byśmy obie zaczęły się śmiać i wygłupiać, nie zważając na ludzi obok. Zabawę zakończyłyśmy kwadrans później, udając się całe zgrzane do stolika, by nieco odsapnąć.
-Dziękuję bardzo- ukłoniłam się starcowi, wręczając mu kwotę potrzebną na najtańsze piwo.
Ten mrucząc coś, wygramolił się z siedzenia i ruszył do baru chcąc odebrać nagrodę.
-Kto to?
-Szczerze to nie wiem, ale przesiaduje tu całymi dniami i zawsze pilnuje nam rzeczy- wyjaśniłam spokojnie, dopijając resztki z dna szklanki.- Chyba będziemy się już zbierać. Robi się późno.
Minorin skinęła głową, sięgając po ostatni łyk piwa. Będąc na zewnątrz od razu chłodny podmuch otrzeźwił mój umysł, z resztą nie tylko mi.
-Mam nadzieję, że dobrze się bawiłaś, Tygrysku.
-Nie było najgorzej, w sumie mogłabym się tam jeszcze kiedyś zjawić.
-Miło, ale chciałabym, żebyś nigdy nie nie przychodziła tu z przyjaciółmi, a tym bardziej sama- szepnęłam jej do ucha, nie chcąc, by ktokolwiek był świadkiem tej rozmowy.- Jeśli nikogo tu nie znasz, łatwo polegniesz. To nie są typowi mieszkańcy Japonii. Tu toczy się ciągła walka charakterów i przeważnie nie jest ona czysta. Nic mi nie obiecuj, po prostu to uszanuj i pamiętaj.
-Niech Ci będzie- mruknęła, na co została "nagrodzona" poczochraniem włosów i serdecznym uśmiechem.
-Dokąd mam Cię odprowadzić, Tygrysku?- zaczęłam, gdy niesławna alejka została daleko w tyle.
<Minori?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz