Uważnie przyglądałam się zachodzącemu słońcu, które z mojego miejsca widoczne było przez ścianę wody, tryskającej z fontanny. Odpychałam się lekko piętami od ziemi, kołysząc wolno na huśtawce. Przymknęłam lekko oczy i wsłuchałam się w tekst piosenki, która płynęła z moich słuchawek. Przez ostatnie tygodnie była to moja ulubiona piosenka, którą słuchałam w kółko i w kółko, mając jednocześnie świadomość, że jeszcze tylko kilka dosłuchań dzieli mnie od znienawidzenia jej. Westchnęłam cicho i otworzyłam oczy, które natychmiast zamknęłam, oślepiona jasnymi promieniami. Odchyliłam się lekko do tyłu, zapominając jednak, że siedzę na huśtawce, która po chwili przechyliła się w tył. Z krótkim piskiem wylądowałam na plecach z nogami przewieszonymi przez siedzenie huśtawki. Różowowłosa popatrzyła na mnie zdziwiona i po chwili zaśmiała się, w dalszym ciągu kołysząc się delikatnie. Zakryłam twarz rękami i również zaśmiałam sie, starając się podnieść z niezbyt czystego podłoża. Kiedy w końcu mi się to udalo, wygięłam ręce w tył, by otrzepać plecy.
- Cholerne huśtawki... - mruknęłam pod nosem.
- Czemu w ogóle mi dziękowałaś? - spytała, zerkając na mnie kątem oka. Popatrsyłam na słońce, którego prawie nie było już widać.
- Dlaczego miałam tego nie zrobić? Pomogłaś mi, więc to chyba naturalne, że za pomoc się dziękuje, nie? - odparłam, zerkając na wibrujący telefon. Na ekranie blokady wyświetliła się wiadomość od Araty.
- No, tak, ale myślałam... - urwała, widząc jak powoli podnoszę głowę i szeroko otwartymi oczami patrze wprost przed siebie. Czułam jak cała zaczynam się trząść, a w głowie pojawia mi się milion różnych myśli i pytań, w których nie potrafię się odnaleźć. - Co się stało? - popatrzyłam w niebieskie oczy, nie wiedząc co powiedzieć. Odwróciłam wzrok gdzieś w bok, zmrużąc lekko oczy. Przecież to niemożliwe... To nie mogło się stać.
- Kolega robi sobie żarty, że przyjaciółka jest w szpitalu... - powiedziałam cicho, chociaż dobrze wiedziałam, że okłamuję samą siebie. Arata nigdy nie robił sobie takich żartów, to nie był jego styl. Czułam na sobie uważny wzrok Saiko, który nie był mi zbytnio na rękę. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech, po czym z szerokim uśmiechem odwróciłam się do starszej dziewczyny.
- Masz może ochotę się przejść? - spytałam życzliwie, licząc na pozytywną odpowiedź. Nie chciałam zostawać teraz sama, głównie ze względu na to, że póki jestem w towarzystwie to myśli nie dają zbytnio o sobie znać, co bezpośrednio wiąże się z dobrym humorem i brakiem zmartwień.
- W sumie to miałam dzisiaj iść ze znajomymi na piwo, ale nie wyszło. - wypowiadała słowa powoli, przyglądając mi się i obserwując moją zmieniającą się mimikę. - Możemy pójść na piwo. - odparła ostatecznie, a ja natychmiast podniosłam się z huśtawki i, potykając się o własny plecak, podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.
- Dziękuję! - zawołałam uradowana, po czym wyprostowałam sie i rozglądnęłam w około. - Tylko gdzie my pójdziemy? Nie znam za bardzo miejsc, w których można się napić... Głównie z tego powodu, że nie piję zbyt często. No i nie jestem pełnoletnia jeszcze. Ale o tym nie muszą wszyscy wiedzieć - nawijałam bardziej do siebie niż do Saiko, gestykulując mocno rękami.
- Spokojnie, Tygrysku - zaśmiała się różowowłosa, podnosząc się z huśtawki i kierując w stronę miasta.
- Grrrrr - wydałam z siebie dźwięk, który miał przypominać ryczenie tygrysa, ale chyba nie za bardzo mi to wyszło, co potwierdził śmiech dziewczyny. Uśmiechnęłam się szeroko, dotrzymując jej kroku i zupełnie zapominając o przykrej wiadomości. - To gdzie idziemy? - szłam tuż obok niej, spoglądając w górę na jej twarz i różowe, lekko podkręcone włosy. Jest słodka. Natychmiast odwróciłam od niej wzrok, kiedy tylko ta myśl pojawiła się w moim umyśle. Co jest dziś ze mną nie tak, do cholery? A czekaj, ze mną nigdy nie było wszystko w porządku...
- Do mojego ulubionego miejsca. Zazwyczaj przesiaduję tam z Haruo. - wzruszyła ramionami.
- Ten cały Haruo... To ten metal, prawda? - zerknęłam na nią, przywołując w pamięci obraz białowłosego chłopaka. Saiko mruknęła tylko coś na potwierdzenie, patrząc cały czas przed siebie. Poczułam jak telefon wibruje mi w kieszeni bluzy, więc wyciągnęłam to i popatrzyłam na wyświetlacz. Arata. Z gardła wyrwał mi się cichy pomruk niezadowolenia, kiedy odrzucałam połączenie.
- Czemu nie odbierzesz? - zagadnęła dziewczyna. Popatrzylam na nią zła i wbiłam jej dwa palce w żebra.
- Nie wiesz, że nie zagląda się ludziom do telefonów? - fuknęłam naburmuszona, jednak już po chwili śmiałam się głośno, widząc lekkie zdezorientowanie na twarzy Saiko.
Saiko?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz