- Więc co wybrałaś? - zagadnęła dziewczyna. Popatrzyłam najpierw na nią, a następnie na menu, zastanawiając się na co właściwie pokazałam.
- Nie mam pojęcia. Pokazywałam na oślep - zaśmiałam się krótko, podpierając głowę na dłoni i przyglądając się wnętrzu baru.
- Kiepski pomysł - Saiko parsknęła śmiechem, podążając spojrzeniem za moim. Właściwie nie było tu nic ciekawego ani godnego uwagi, jednak lepsze to niż gapienie się na kogoś, gdy panuje niezręczna cisza. Chociaż musiałam przyznać, że nie przeszkadzała mi ona ani nie czułam z jej powodu jakiegoś zakłopotania, które przeważnie mnie wtedy ogarniało.
- Co tak nagle uleciało z ciebie życie, co? - różowowłosa trącnęła mnie przypadkiem w nogę. Leniwie przeniosłam na nią spojrzenie, wzruszając ramionami.
- Szybko dostosowuję się do sytuacji. A i humor często mi się zmienia.
- Co tak nagle uleciało z ciebie życie, co? - różowowłosa trącnęła mnie przypadkiem w nogę. Leniwie przeniosłam na nią spojrzenie, wzruszając ramionami.
- Szybko dostosowuję się do sytuacji. A i humor często mi się zmienia.
- Rozumiem... - mruknęła, kiwając głową. Po tej krótkiej wymianie zdań zaczęłam się zastanawiać co właściwie stało się Umeko, że wylądowała w szpitalu; ile czasu minie nim zaczną dzwonić do mnie rodzice i jak szybko Arata zacznie mnie szukać. Chociaż to ostatnie nie miało zbytnio sensu i tak nigdy by mnie tu nie znalazł. Nigdy jakoś nie zapuszczałam się w takie miejsca. Znaczy... Owszem kręciłam się czasem po najbezpieczniejszych częściach miasta, jednak nigdy z własnej woli. Zazwyczaj miałam tam jakieś sprawy do załatwienia, często nawet nie moje.
- Co z Tobą? - ni stąd, ni z owąd spytała, co wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie, gdyż nie miałam pojęcia o co pyta dziewczyna.
- To znaczy...? - uniosłam jedną brew w pytającym geście.
- No z twoją przyszłością. Masz już jakieś plany? - kelner przyniósł nasze zamówienia i postawił przed nami szklanki wypełnione chmielowym napojem. Zbliżyłam nos do naczynia, chcąc powąchać zawartość, jednak jedyne co udało mi się zrobić, to wpakować nos w pianę, którą przez przypadek wciągnełam. Zaczęłam się krztusić i śmiać jednocześnie, uderzając się dłonią w udo jak niedorozwinięta foka. Różowowłosa widząc co wyczyniam, również zaczęła się śmiać, lekko kaszląc, gdyż upiła już łyka swojego napoju.
- Żyjesz? - zapytała, gdy zdołała opanować śmiech i kaszel. Uderzyłam się pięścią w klatkę piersiową, odchrząknęłam i, parskając śmiechem, pokiwałam głową.
- Nie takie rzeczy się już przeżywało - posłałam jej szeroki uśmiech. - A co do mojej przyszłości... No cóż. Nie wiem nawet czy jej dożyję, więc na tą chwilę nie mam nic zaplanowanego. Chociaż kiedyś chciałam być psychologiem, ale nie jestem pewna czy ktoś taki jak ja, mógłby nim być - parsknęłam śmiechem i napiłam się piwa. Miało interesujący smak, zupełnie inny niż to poprzednie, ale też mi smakowało.
- Ktoś taki jak Ty, to znaczy kto? - zainteresowana tematem, pochyliła się nieco w moją stronę. Uśmiechnęłam się się przekąsem.
- Dowiesz się w swoim czasie. - mrugnęłam do niej porozumiewawczo - Ale szczerze mówiąc, nie życzę Ci tego. Podobno niszczę ludzi - zaśmiałam się, przypominając sobie oskarżenia moich przyjaciół, którzy udawali wielce obrażonych.
Saiko? Zero pomysłu i brak.snu xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz