Wyszłam z domu, kierując się do parku, gdzie miałam spotkać się ze znajomymi. Nie za bardzo miałam ochotę na spotykanie się z kimkolwiek, ale jeszcze bardziej nie chciałam siedzieć w domu i patrzeć na ten parszywy ryj, którego tak bardzo nienawidziłam. Oczywiście jak na złość w parku spotkałam ludzi, którzy to myślą, że park należy do nich i nikt nie ma do niego wstępu. Odzywki blondynki wytrzymałam ze spokojem, jednak gdy odezwał się chłopak, natychmiast ode mnie oberwał. Nie grzeszę nadmierną cierpliwością. Kiedy w końcu ostatnia z nich, różowowłosa dziewczyna, zniknęła z mojego pola widzenia, odetchnęłam głęboko, wypuszczając z płuc nagromadzone powietrze razem ze złością.
- Minorin! - zagłuszony przez głośną muzykę krzyk, dotarł do moich uszu. Podniosłam głowę i uśmiechnęłam się szeroko na widok trójki chłopaków i jednej dziewczyny. Najlepiej dogadywałam się właśnie z nimi, co przekładało się na to, że często spotykaliśmy się w takim gronie. Kiedy podeszli do mnie, schowałam słuchawki do kieszeni spodni, słuchając jednym uchem opowiadania niebieskowłosej dziewczyny o tym, co zdarzyło się dziś w metrze. Umeko wymachiwała rękami na wszystkie strony, zbulwersowana zachowaniem jakiegoś mężczyzny z metra. Przewróciłam oczami, rozbawiona jej złością, która była tak duża, że dziewczyna aż poczerwieniała na twarzy.
- Wiesz co się robi, kiedy facet patrzy Ci w cycki? - spytałam, kątem oka zerkając, na stojącego obok Umeko chłopaka. - Patrz. - mruknęłam i zamachnęłam się. Już po chwili Arata, który jeszcze kilka sekund temu stał obok niebiesko włosej i bezczelnie wlepiał wzrok w mój dekolt, leżał na ziemi, trzymając się za nos.
- Mogłaś mu darować - zaśmiał się Hideaki, spoglądając na kolegę, który próbował się pozbierać. Posłałam mu mordercze spojrzenie.
- Też chcesz oberwać? To, że jesteście wyżsi nie znaczy, że możecie bezkarnie gapić się na moje cycki! - wydarłam się na całe gardło, machając w powietrzu rękami.
- Minori, a porządku? - Umeko patrzyła na mnie, starając się wyglądać poważnie, jednak nie potrafiła tego zrobić. Po krótkiej chwili ciszy, zaśmiałam się pod nosem i podałam rękę Aracie.
- Wstawaj, pajacu. A mówiłam Ci, żebyś tyle nie pił! Mówiłam? Mówiłam! - zaczęłam gadać do siebie, zadowolona, że moi kompani śmieją się do rozpuku. - No i co było w tym takiego śmiesznego, co?
- Nie mam pojęcia. - odparł, milczący do tej pory Yoshiro - Ale to po prostu Ty. Spędzanie czasu z Tobą, tak działa - krztusił się ze śmiechu, a ja patrzyłam na niego wzrokiem mówiącym: 'nie mam pojęcia o co ci chodzi'. Kiedy w końcu moi rówieśnicy się uspokoili, mogliśmy spokojnie ruszyć do kina, przed którym byliśmy umówieni jeszcze z kilkoma osobami. Oczywiście po drodze nie obyło się bez obrywania w głowę, wrzasków, pisków i głośnego śmiechu, przez który mijający nas ludzie, rzucali nam zniesmaczone spojrzenia.
- Minorin! - zagłuszony przez głośną muzykę krzyk, dotarł do moich uszu. Podniosłam głowę i uśmiechnęłam się szeroko na widok trójki chłopaków i jednej dziewczyny. Najlepiej dogadywałam się właśnie z nimi, co przekładało się na to, że często spotykaliśmy się w takim gronie. Kiedy podeszli do mnie, schowałam słuchawki do kieszeni spodni, słuchając jednym uchem opowiadania niebieskowłosej dziewczyny o tym, co zdarzyło się dziś w metrze. Umeko wymachiwała rękami na wszystkie strony, zbulwersowana zachowaniem jakiegoś mężczyzny z metra. Przewróciłam oczami, rozbawiona jej złością, która była tak duża, że dziewczyna aż poczerwieniała na twarzy.
- Wiesz co się robi, kiedy facet patrzy Ci w cycki? - spytałam, kątem oka zerkając, na stojącego obok Umeko chłopaka. - Patrz. - mruknęłam i zamachnęłam się. Już po chwili Arata, który jeszcze kilka sekund temu stał obok niebiesko włosej i bezczelnie wlepiał wzrok w mój dekolt, leżał na ziemi, trzymając się za nos.
- Mogłaś mu darować - zaśmiał się Hideaki, spoglądając na kolegę, który próbował się pozbierać. Posłałam mu mordercze spojrzenie.
- Też chcesz oberwać? To, że jesteście wyżsi nie znaczy, że możecie bezkarnie gapić się na moje cycki! - wydarłam się na całe gardło, machając w powietrzu rękami.
- Minori, a porządku? - Umeko patrzyła na mnie, starając się wyglądać poważnie, jednak nie potrafiła tego zrobić. Po krótkiej chwili ciszy, zaśmiałam się pod nosem i podałam rękę Aracie.
- Wstawaj, pajacu. A mówiłam Ci, żebyś tyle nie pił! Mówiłam? Mówiłam! - zaczęłam gadać do siebie, zadowolona, że moi kompani śmieją się do rozpuku. - No i co było w tym takiego śmiesznego, co?
- Nie mam pojęcia. - odparł, milczący do tej pory Yoshiro - Ale to po prostu Ty. Spędzanie czasu z Tobą, tak działa - krztusił się ze śmiechu, a ja patrzyłam na niego wzrokiem mówiącym: 'nie mam pojęcia o co ci chodzi'. Kiedy w końcu moi rówieśnicy się uspokoili, mogliśmy spokojnie ruszyć do kina, przed którym byliśmy umówieni jeszcze z kilkoma osobami. Oczywiście po drodze nie obyło się bez obrywania w głowę, wrzasków, pisków i głośnego śmiechu, przez który mijający nas ludzie, rzucali nam zniesmaczone spojrzenia.
Następnego ranka leżałam w łóżku z zamkniętymi oczami i czekałam, aż usłyszę zgrzyt zamka od wejściowych drzwi. Kiedy tylko w mieszkaniu zapanowała cisza, wygrzebałam się z pościeli i podniosłam się leniwie, zerkając w lustro na kilka siniaków na ramieniu, które układały się w odcisk dłoni. Mruknęłam pod nosem niezadowolona i podeszłam do szafy, szukając ubrań, które mogłabym założyć do szkoły. Zastanawiałam się nad czymś bardziej eleganckim, jednak ostatecznie skończyłam w jeans'owych rurkach, białej bluzce z jakimś czarnym napisem i za dużej czarnej bluzie. Kwadrans później ubierałam czarne adidasy, kiedy mama stanęła obok.
- Weź sobie chociaż śniadanie, skoro nie chcesz nic jeść. - powiedziała i wyciągnęła w moim kierunku rękę z pudełkiem, w którym najprawdopodobniej była jakaś kanapka.
- Nie chce. - mruknęłam, wzięłam plecak i wyszłam na zewnątrz. Nie powinnam na nią narzekać, nie była złą matką, ale często miałam do niej żal o to, że nie odzywa się ani słowem, kiedy ja obrywam za nic. Zacisnęłam dłonie w pięści i westchnęłam cicho, starając się uspokoić. Nawet samo myślenie o tym... czymś, bo nie miałam zamiaru nazywać to człowiekiem, podnosiło mi ciśnienie.
Do szkoły na szczęście dotarłam w dużo lepszym nastroju, jednak nie utrzymał się on długo, ponieważ już przy szafkach zauważyłam tą samą blondynkę, z którą miałam spięcie poprzedniego dnia. Postanowiłam nie zwracać na nią uwagi. Spokojnie chowałam buty do swojej szafki, kiedy nagle czyjaś pięść wylądowała na drzwiczkach sąsiedniej szafki. Nie musiałam nawet patrzeć na właściciela ręki, żeby wiedzieć kim on jest.
- Myślisz, że możesz tak bezkarnie wchodzić na nasze terytorium i denerwować nas swoim brakiem szacunku? - patrzyła na mnie błyszczącymi niebezpiecznie oczami. Uniosłam brwi i wyjrzałam za dziewczynę, jednak poza nią nie kojarzyłam nikogo z incydentu w parku. Uśmiechnęłam się delikatnie. - Haruo jeszcze nie ma, więc nie powstrzyma mnie on przed zdarciem Ci z twarzy tego sztucznego uśmieszku. - warknęła. Ewidentnie kipiała ze złości, co bawiło mnie jeszcze bardziej niż same jej słowa i myśl, że wywrą one na mnie jakiekolwiek wrażenie.
- Gdybyś miała mózg, to on też byłby sztuczny. - odparłam spokojnie, zamykając szafkę, po czym popatrzyłam na blondynkę, którą na moment zamurowało. - Zresztą jak cała Ty. - odwróciłam się, lecz trzymałam głowę tak, że widziałam jak dziewczyna bierze zamach, co pozwoliło mi się schylić i uniknąć ciosu. Natychmiast się do niej odwróciłam i kopnęłam ją prosto w brzuch. Blondynka cofnęła się dwa kroki, jednak zdążyła chwycić mnie za kostkę i pociągnąć za sobą, tylko po to by przyłożyć mi z pięści prosto w lewy policzek. Poczułam w ustach posmak krwi, co tylko jeszcze bardziej mnie rozzłościło. Wyrwałam się przeciwniczce i skoczyłam na nią, chwytając dłońmi za gardło. Blondynka runęła na plecy, chwytając mnie za ramiona i kiedy już miała pewne oparcie pod plecami położyła stopy na moim brzuchu i przerzuciła mnie ponad sobą. Z cichym jękiem wylądowałam na brudnej ziemi, jednak szybko się podniosłam, podobnie jak dziewczyna.
- Minori!!
- Maiko!!
Oba głosy wymieszały się i odbiły echem po całej szatni. Po chwili poczułam jak ktoś chwyta mnie od tyłu w pasie i mocno ściska, tak, że nie mogę się już ruszyć. To samo stało się z blondynką, z którą w dalszym ciągu wzajemnie mierzyłyśmy się morderczymi spojrzeniami.
- Czyś wy jesteście normalne?! - zawołał Hideaki, spoglądając to na mnie, to na Maiko. Prychnęłam i odwróciłam wzrok. Już słyszałam w głowie to kazanie, które będzie mi prawił przez następne dwa dni.
- Mówiłam Ci, Tygrysku. - spojrzałam zła na różowowłosą. Nie wiem czy to jej głos czy przezwisko, którym się do mnie zwracała, sprawiło, że na nią popatrzyłam.
- Nie mów tak do mnie - warknęłam do niej, po czym wyrwałam się z objęć Araty. Może i białowłosy chłopak wyglądał jak chuderlak bez mięśni, ale nie mogłam powiedzieć, że nie miał siły. Jako jedyny z moich znajomych potrafił mnie unieruchomić, jednak tylko wtedy, gdy brał mnie z zaskoczenia i od strony pleców. A może była to po prostu zaleta jego wzrostu, bo jako jeden z niewielu był wyższy tylko o kilka centymetrów.
- Weź sobie chociaż śniadanie, skoro nie chcesz nic jeść. - powiedziała i wyciągnęła w moim kierunku rękę z pudełkiem, w którym najprawdopodobniej była jakaś kanapka.
- Nie chce. - mruknęłam, wzięłam plecak i wyszłam na zewnątrz. Nie powinnam na nią narzekać, nie była złą matką, ale często miałam do niej żal o to, że nie odzywa się ani słowem, kiedy ja obrywam za nic. Zacisnęłam dłonie w pięści i westchnęłam cicho, starając się uspokoić. Nawet samo myślenie o tym... czymś, bo nie miałam zamiaru nazywać to człowiekiem, podnosiło mi ciśnienie.
Do szkoły na szczęście dotarłam w dużo lepszym nastroju, jednak nie utrzymał się on długo, ponieważ już przy szafkach zauważyłam tą samą blondynkę, z którą miałam spięcie poprzedniego dnia. Postanowiłam nie zwracać na nią uwagi. Spokojnie chowałam buty do swojej szafki, kiedy nagle czyjaś pięść wylądowała na drzwiczkach sąsiedniej szafki. Nie musiałam nawet patrzeć na właściciela ręki, żeby wiedzieć kim on jest.
- Myślisz, że możesz tak bezkarnie wchodzić na nasze terytorium i denerwować nas swoim brakiem szacunku? - patrzyła na mnie błyszczącymi niebezpiecznie oczami. Uniosłam brwi i wyjrzałam za dziewczynę, jednak poza nią nie kojarzyłam nikogo z incydentu w parku. Uśmiechnęłam się delikatnie. - Haruo jeszcze nie ma, więc nie powstrzyma mnie on przed zdarciem Ci z twarzy tego sztucznego uśmieszku. - warknęła. Ewidentnie kipiała ze złości, co bawiło mnie jeszcze bardziej niż same jej słowa i myśl, że wywrą one na mnie jakiekolwiek wrażenie.
- Gdybyś miała mózg, to on też byłby sztuczny. - odparłam spokojnie, zamykając szafkę, po czym popatrzyłam na blondynkę, którą na moment zamurowało. - Zresztą jak cała Ty. - odwróciłam się, lecz trzymałam głowę tak, że widziałam jak dziewczyna bierze zamach, co pozwoliło mi się schylić i uniknąć ciosu. Natychmiast się do niej odwróciłam i kopnęłam ją prosto w brzuch. Blondynka cofnęła się dwa kroki, jednak zdążyła chwycić mnie za kostkę i pociągnąć za sobą, tylko po to by przyłożyć mi z pięści prosto w lewy policzek. Poczułam w ustach posmak krwi, co tylko jeszcze bardziej mnie rozzłościło. Wyrwałam się przeciwniczce i skoczyłam na nią, chwytając dłońmi za gardło. Blondynka runęła na plecy, chwytając mnie za ramiona i kiedy już miała pewne oparcie pod plecami położyła stopy na moim brzuchu i przerzuciła mnie ponad sobą. Z cichym jękiem wylądowałam na brudnej ziemi, jednak szybko się podniosłam, podobnie jak dziewczyna.
- Minori!!
- Maiko!!
Oba głosy wymieszały się i odbiły echem po całej szatni. Po chwili poczułam jak ktoś chwyta mnie od tyłu w pasie i mocno ściska, tak, że nie mogę się już ruszyć. To samo stało się z blondynką, z którą w dalszym ciągu wzajemnie mierzyłyśmy się morderczymi spojrzeniami.
- Czyś wy jesteście normalne?! - zawołał Hideaki, spoglądając to na mnie, to na Maiko. Prychnęłam i odwróciłam wzrok. Już słyszałam w głowie to kazanie, które będzie mi prawił przez następne dwa dni.
- Mówiłam Ci, Tygrysku. - spojrzałam zła na różowowłosą. Nie wiem czy to jej głos czy przezwisko, którym się do mnie zwracała, sprawiło, że na nią popatrzyłam.
- Nie mów tak do mnie - warknęłam do niej, po czym wyrwałam się z objęć Araty. Może i białowłosy chłopak wyglądał jak chuderlak bez mięśni, ale nie mogłam powiedzieć, że nie miał siły. Jako jedyny z moich znajomych potrafił mnie unieruchomić, jednak tylko wtedy, gdy brał mnie z zaskoczenia i od strony pleców. A może była to po prostu zaleta jego wzrostu, bo jako jeden z niewielu był wyższy tylko o kilka centymetrów.
- Minorin, uspokój się. - powiedział łagodnie, patrząc na mnie tymi swoimi szarymi oczami. Zmrużyłam oczy i odwróciłam się na pięcie, ignorując wołania moich znajomych, ruszyłam do łazienki na pierwszym piętrze, zabierając po drodze plecak.
Ochlapałam twarz zimną wodą kilka razy i podniosłam głowę na lustro, opierając sie rękami na umywalce. W lustrze dostrzegłam odbicie różowowłosej dziewczyny, która z lekkim uśmiechem na twarzy przyglądała mi się badawczo. Wyprostowałam się i poprawiłam kokardę, patrząc na dziewczynę spod przymrużonych powiek.
- Czegoś chcesz? - warknęłam.
- Mówiłam ci, że się doigrasz - odparła rozbawiona. Odwróciłam się i podeszłam do niej, stając bardzo blisko i patrząc prosto w niebieskie oczy.
- Nie potrzebuję kolejnej osoby, która zupełnie mnie nie zna, a mimo to poniża. - wysyczałam przez zaciśnięte zęby, po czym odsunęłam się od niej i zajęłam się poprawianiem włosów. Po namyśle stwierdziłam, że muszę ponownie je związać.
Saiko?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz