Zesztywniałam, kiedy tylko słowa dziewczyny trafiły do moich uszu. Odprowadzić mnie? Ale jak, co, kiedy... Nie!
- Nie musisz mnie odprowadzać, dam sobie radę sama. Serio. Poradzę sobie. Nie mieszkam daleko, to blisko, sama pójdę... - zaczęłam mówić bardzo szybko, jednocześnie odchodząc od Saiko małymi krokami. Spanikowana machałam rękami na wszystkie strony. - No, to cześć, do jutra! - zawołałam i zrobiłam gwałtowny w tył zwrot, z zamiarem szybkiego pójścia przez siebie, jednak kiedy tylko zrobiłam jeden krok, różowowłosa złapała mnie za kaptur i przyciągnęła do siebie.
- Jaaaj! - zawołałam zaskoczona, starając się utrzymać równowagę, poprzez podniesienie jednej nogi, jednak nie na wiele się to zdało, gdyż po chwili runęłam tuż pod nogi starszej dziewczyny. Podniosłam na nią spojrzenie brązowych oczu, zdradzających moje chwilowe zdezorientowanie.
- Wstawaj, Tygrysku. Odprowadzę Cię i bez dyskusji. - złapała mnie za nadgarstek i pomogła wstać.
- Nie odpuścisz, co? - spytałam ponuro, otrzepując spodnie. Poprawiłam plecak, który zsunął mi się z ramion w czasie lotu i powolnym krokiem ruszyłam przed siebie.
- Nie. - odparła krótko i posłała mi serdeczny uśmiech. - Chce mieć pewność, że nie wpakujesz się po drodze pod jakiś samochód.
Westchnęłam cicho i spuściłam głowę, uparcie wpatrując się w chodnik przed sobą. Saiko naprawdę nie musiała mnie pilnować, nie wypiłam tyle, żeby mój umysł był zaćmiony, jednak musiałam przyznać, że kręciło mi się trochę w głowie.
- Uważaj. - usłyszałam tylko, po czym uderzyłam głową w słup. Jęknęłam cicho, cofając się kilka kroków i pocierając czoło prawą dłonią.
- Cholerny słup... - mruknęłam naburmuszona, po czym tym samym tonem zwróciłam się do Saiko. - Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Przecież mówiłam Ci - zaśmiała się, kładąc dłoń na mojej głowie. - Zresztą nie sądziłam, że alkohol zadziała na Ciebie tak mocno.
- To nie alkohol, zamyśliłam się... - burknęłam, odsuwając się gwałtownie od dziewczyny, która miała niezły ubaw ze mnie.
- Minorin! - usłyszałam znajomy głos, dobiegający z drugiej strony ulicy. Obie popatrzyłyśmy na źródło głosu, którym okazał się nie kto inny jak Arata. Uśmiechnęłam się szeroko i pomachałam do niego, a już po chwili białowłosy stał obok mnie.
- Ri-chan, co Ty tutaj robisz? - zwrócił się do mnie, po czym spojrzał na różowowłosą, kiwając głową, jakby nagle wszystko stało się jasne. - Czy Ty piłaś? I dlaczego nie odbierałaś, kiedy dzwoniłem? - patrzył na mnie tymi swoimi przenikliwymi oczami. Spuściłam na moment wzrok, po czym uśmiechnęłam się szeroko i jak gdyby nigdy nic, odparłam.
- Nie słyszałam, wybacz. Pogadamy jutro, dobrze? - nerwowo spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Arata westchnął cicho, po czym przytulił mnie mocno i odszedł, kłaniając się Saiko.
- Trzymaj się, Ri-chan. - uśmiechnął się blado i zniknął z pola widzenia. Wypuściłam głośno powietrze z płuc i popatrzyłam na różowowłosą, która przyglądała mi się badawczo.
- Ri-chan? - powtórzyła, na co ja tylko wzruszyłam ramionami.
- Możemy już iść? - zapytałam cicho, odwracając wzrok. Resztę drogi do mojego domu przebyłyśmy w ciszy.
Kiedy stanęłyśmy pod moim blokiem, odwróciłam się do Saiko z lekkim uśmiechem.
- Dziękuję, Saiko-san - skłoniłam się jej w ramach podziękowania. - Za odprowadzenie mnie, za to miłe popołudnie i ogólnie za wszystko. - uśmiechnęłam się, za co naturalny porządek moich włosów został zaburzony.
- Nie ma sprawy, Tygrysku. - odwzajemniła mój uśmiech. Odwróciłam się szybko i skacząc po kilka stopni, weszłam na swoje piętro, gdzie szybko dostałam sie do mieszkania. Gdy tylko przekroczyłam próg drzwi, moich uszu, jak i zapewne uszu wszystkich sąsiadów doszły krzyki tego skurwiela. Miałam tylko nadzieję, że Saiko tego nie słyszy i nie będzie mnie wypytywać o to następnego dnia.
Saiko?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz