Oparłam się o jedną z kabin, krzyżując dłonie na piersi. Przyglądałam się z błogim rozleniwieniem, jak dziewczyna szarpie się z kokardą. Gdy materiał zsunął się z jej włosów, aż cud, że nie wyrwała ich sobie przy tym gwałtownym szarpnięciu.
-Widzę, że sprzeczka z moją znajomą kosztowała Cię wiele nerwów- zaśmiałam się cicho.
-Jeszcze jakieś błyskotliwe spostrzeżenia?- fuknęła, przyglądając się mojemu odbiciu.
-Gównianie sobie radzisz z ludźmi, tak samo jak z włosami.
-Dzięki za radę. Chyba mam już ich wystarczająco.
Dłonie dziewczyny trzęsły się ze złości, frustracji i poirytowania. Nic, więc dziwnego, że czarna tasiemka po raz czwarty została zdjęta z soczystym przekleństwem.
-Daj to- wyrwałam jej materiał z dłoni, nadal nie zmieniając wyrazu twarzy.
Brązowowłosa przez dłuższą chwilę była w szoku, dlatego nie zdziwiło mnie, gdy stała niczym słup soli. W momencie chwycenia jej włosów i zebrania ich w kucyk, zaczęła się lekko szamotać, jednak od razu przestała, kiedy zrozumiała, że to powoduje tylko ciągnięcie mocno zebranej fryzury. Sprawnie owinęłam je wstążką, robiąc na niej supeł, a następnie pokaźną kokardę, co nie było trudne, bo doskonale było widać, gdzie ta jest splatana i zaciskana.
-Dałabym sobie radę sama- dodała w końcu, szukając najmniejszej wady w splocie.
-Nie wątpię, Tygrysku- zmrużyłam oczy, nadal czując rozbawienie jej postawą.
-Mówiłam Ci, skończ już z tym głupim przezwiskiem.
-Byłoby, więc łatwiej, gdybyś zdradziła mi imię.
-Raczej spasuje- prychnęła, poprawiając kaptur bluzy.
-Dobra, to na razie, Tygrysku- machnęłam dłonią, kierując się do wyjścia.
-Minori- westchnęła od niechcenia.-Teraz Twoja kolej.
Wraz z drugą częścią wypowiedzi, rozbrzmiał głośny hałas, kończący przerwę.
-Na mnie już pora. Do zobaczenia!
-Nie, to nie. Obejdzie się- przewróciła oczami poirytowana zaistniałą sytuacją.
-Saiko- uśmiechnęłam się do niej serdecznie, ale może też był to uśmiech wywołany ponownie jej zachowaniem- Trzymaj się, Tygrysku. Widzimy się później.
Opuściłam pomieszczenie, wchodząc na zatłoczony korytarz. Sprawnie poruszałam się w tłumie, odnajdując drogę do sali 646, gdzie właśnie miałam zacząć "fascynującą" przygodę z chemią. Jak zawsze nauczyciel nie zwiódł nas i opóźnił swoje przyjście do kwadransa co dało mi czas na porozmawianie z Haruo.
-I co z Maiko?- zaczęłam, widząc go pod ścianą z dłońmi upchniętymi do czarnego płaszcza.
-Kaito poszedł z nią do pielęgniarki, ale najbardziej musiała ucierpieć jej duma- wyjaśnił, unosząc kąciki ust o kilka cali, co było według niego przyjacielskim wyrazem twarzy.- Ta mała będzie mieć przesrane, jeśli uszkodziła jej sukienkę.
-Minori da sobie radę. Jest twarda.
-Widzę, że już się zaprzyjaźniłyście- uniósł brew z uznaniem- Mimo wszystko Maiko jest zawzięta, a wiesz, że urobi nie jednego, by nadstawił za nią karku.
-Kaito będzie jej pilnował. Swoją drogą, nie sądzisz, że pasują do siebie?- zmieniłam temat, wypatrując truchtającego nauczyciela, podtrzymującego papiery gotowe wypaść za kilka sekund z jego objęć.
Białowłosy jak w większości spraw podzielał moje zdanie, toteż i tym razem mnie nie zawiódł.
Oboje wkroczyliśmy do sali, zajmując miejsca przy oknie, usadowione, gdzieś w połowie sali. Jak zawsze nudny monolog nauczyciela, został starannie zapisany na kartkach każdego z nas. Co jakiś czas zerkałam w okno, oplatając wzrokiem teren szkoły.
<Nie wiem co dalej, więc twoja kolej :) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz