W całym domu panowała cisza, przerywana wyłącznie przez oddechy Minorin. Wbiłam wzrok w podłogę, skupiając się na powietrzu, które wypuszczała nosem. Ponownie zapanowała dość napięta atmosfera, mogącą przerwać wyłącznie decyzja brązowowłosej. Bez słowa zbliżyła się do mnie, oplatając ramionami moją głowę. Bicie serca przyspieszyło niewyobrażalnie, a moje dłonie zniknęły w za dużych rękawach bluzy.
Uniosłam wzrok, by móc wykonać jeden gest, mający na celu pokazanie uczucia względem niej, jednak Minori ubiegła mnie, przytykając swoje usta do moich. Nie opierałam się, nie angażowałam. Po prostu pozwoliłam jej działać, by jej nie spłoszyć, ani nie wzbudzić w niej wątpliwości. W chwili zakończenia pocałunku, wyprostowała się, patrząc na mnie nieco zmieszana.
-Rozumiesz w co się wpakowałaś, robiąc to?- uniosłam wzrok w górę ponownie nawiązując kontakt wzrokowy.
-Chyba tak- zacisnęła pięści, kryjąc je w rękawach bluzy.
Kąciki moich ust uciekły delikatnie ku górze. Chwyciłam ją za dłoń, podciągając się do pozycji pionowej.
-Wiesz, że nie musisz tego robić. Do niczego nie będę Cię zmuszać. Możesz tu mieszkać bez względu na wszystko, nie chcę byś robiła cokolwiek wbrew sobie.
-Rozumiem, ale czemu mi to mówisz?
-Podobnie jak ty, nie lubię współczucia i ulgowego traktowania- uśmiechnęłam się serdecznie.
- Zapamiętam na przyszłość- jej twarz również się rozpromieniła- Więc już wszystko sobie wyjaśniłyśmy?
-Raczej tak. Najmroczniejszą część mojego życiorysu już znasz. Licz, że tak jest też w moim przypadku.
<Minori?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz