poniedziałek, 5 grudnia 2016

Od Minori

Podniosłam się gwałtownie, jakby jakaś niewidzialna siła pchała mnie do przodu, jednak gdy tylko stanęłam na prostych nogach, pociemniało mi przed oczami. Znieruchomiałam w jednym momencie, wstrzymując oddech. To co usłyszałam... To wszystko co Saiko mi powiedziała... Czułam się, jakby ktoś oblał mnie wiadrem lodowatej wody i wbił przy tym nóż prosto w klatke piersiową, uniemożliwiając oddychanie. W końcu wypuściłam powietrze z płuc, opadając ciężko na łóżko obok dziewczyny. Nie wiedziałam co myśleć. Nie byłam w stanie o tym myśleć.
Obie siedziałyśmy pogrążone w milczeniu, spoglądając w posadzkę, która była bardzo interesująca. Przez długą chwilę biłam się z myślami, w końcu jednak podniosłam się powoli, biorąc głęboki wdech i naciągając rękawy bluzy na chłodne dłonie. Ponownie wstrzymałam powietrze i stanęłam na przeciwko różowowłosej, która nie podniosła wzroku nawet na milimetr. W pokoju panowała taka cisza, że wyraźnie słyszałam, jak bije moje serce. Przez moment w mojej głowie pojawiło się nawet pytanie, czy Saiko nie słyszy tego dudnienia, które wydawał najważniejszy organ w moim ciele. Podniosłam powoli obie ręce i delikatnie otuliłam nimi głowę starszej dziewczyny, przytulając ostrożnie do klatki piersiowej. Każdy gest, który wykonywałam był bardzo uważny i delikatny, tak jakby każdy gwałtowniejszy ruch, mógł ją wystraszyć i wyrwać z moich objęć. Ostrożnie oparłam policzek o czubek głowy Saiko i przymknęłam oczy, zatapiając się w ciszy panującej w całym mieszkaniu. Po kilku minutach odsunęłam się na krok od różowowłosej i powoli przesunęłam dłonie z chłodnymi palcami na jej policzki, nieznacznie unosząc jej twarz.
- To co było wczoraj to już historia. Należy wyciągać z niej wnioski, a nie oskarżenia. - Uśmiechnęłam się delikatnie, wypowiadając każde słowo szeptem. - Nie mam zamiaru stąd iść, nawet po tym co usłyszałam. Za bardzo mi pomogłaś, bym ja mogła zostawić Cię z tak błachego powodu... - Ostrożnie nachyliłam się nad nią i musnęłam wargami jej ciepłe usta. Kiedy to zrobiłam, przeszedł mnie delikatny, lecz przyjemny dreszcz. Wyprostowałam się i skryłam czerwieniące się policzki za rękawami bluzy, bacznie obserwując koleżankę.

Sai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz