Dziewczyna nadal wyglądała na przybitą. Sądziłam, że wyprowadzka z tego piekła przyniesie jej ulgę, natomiast efekt chyba był odwrotny. Poddałam się w tym momencie nie widząc innej. Ręce opadły mi bezwładnie wzdłuż tułowia, a wzrok skierował w martwy punkt, wyszukując w wyobraźni tego konkretnego miejsca. Gdy byłam gotowa na to wyznanie, chwyciłam Minori za nadgarstek i przyciągnęłam na moment do siebie.
-Chodź- szepnęłam, jakbym chciała, żeby te słowa pozostały wyłącznie pomiędzy nami.
Ta bez słowa skierowała się ze mną do sypialni, gdzie jedynym źródłem światła stała się lampka nocna. Rolety nadal pozostały zasłonięte, więc nie było powodu, by przejmować się spojrzeniami ewentualnych świadków, którzy byliby dla mnie nieco niewygodni. Obie zasiadłyśmy na łóżku bez słowa, a ja nadal biłam się ze swą śmiałością. To tak głupia rzecz, a przynosiła ze sobą tak wiele wahania. Mozolnie zdjęłam bluzę, nadal nie wypowiadając przy tym słowa. Następnie podwinęłam bokserkę do wysokości żeber, wcześniej opuszczając szorty z jednej strony, by dziewczyna mogła w pełni podziwiać moje dzieło. Od bioder po same żebra można było dostrzec krótkie, jednak gęsto usadzone blizny wszelakiego pochodzenia.
-Na początek, niezależnie od wszystkiego co usłyszysz, chcę, by cała ta rozmowa
pozostała między nami. Wiesz o niej jako jedna z czterech osób i lepiej,
by tak pozostało- wypowiedziałam pierwsze słowa od chwili wyjścia z kuchni.
Dziewczyna przytaknęła szybko, wpatrując mi się w oczy.
-Doskonale Cię rozumiem. To właśnie była moja ucieczka od problemów. Pierwsze dwie blizny nie znaczą nic, kolejne sześć świadczą o rozwoju mojego stanu, który trwa do dziś, chociaż od kilku dni jest nieco lepiej. Dalsze tuziny to odreagowywanie incydentu ciągnącego się za mną miesiącami. Marina była jedną z tych co uwielbiała dręczyć innych i to właśnie mnie upatrzyła sobie na ofiarę. Bardzo długo wszystko znosiłam, wieczorami dając upust emocjom przez dręczenie samej siebie. Cały czas był przy mnie Haruo, jednak nawet on nie dał rady temu zaradzić. W końcu problem został rozwiązany, ale wraz z jego rozwiązaniem wydało się wszystko i wtedy zdiagnozowano u mnie przewlekłą depresję. Faszerowano mnie lekami, chodziłam na terapię i kiedy wszystko zaczynało się układać, jak wiadome coś zjebać musiało. Wszystko zaczęło się układać, kiedy miałam mniej więcej tyle lat co ty. Moi rodzice jechali do teatru. Sztuka ponoć była wspaniała.- zwiesiłam głowę, przypominając sobie treść sms'a jakiego dostałam od mamy.
Nabrałam na moment powietrza, po czym wypuściłam powoli z płuc, patrząc na domagającą się kontynuacji Minori.
-Nie zdążyli osobiście mi opowiedzieć o tym zdarzeniu, bo jakiś koleś w nich wjechał. W mojego tatę samochód uderzył z całą siłą, toteż zginął na miejscu. Moja mama miała nieco więcej szczęścia i skończyło się jedynie na złamanym kręgosłupie, co sparaliżowało jej nogi. W tym właśnie momencie nawrót choroby powrócił, stąd następna dycha blizn i tu... ślad po przypaleniu. Facet okazał się być nadziany, dlatego opłacił jej pobyt w najdroższych ośrodkach rehabilitacyjnych i po prostu uniknął surowszej kary, od tak. Wypłacił jeszcze odszkodowanie, za które teraz właśnie żyję i opłacił mi stypendium do 25 roku życia w dowolnie wybranej przeze mnie szkole. Kasy mamy sporo, w razie co podrzuci więcej, bo boi się rozgłosu. Wracając do tematu, mamie żyję się tam dobrze, poznała nawet kogoś. W sumie równy gość i też nie najbiedniejszy, więc po skończeniu ich leczenia, mamy zaproszenie na ślub- dodałam z lekkim uśmiechem, chcąc, by ta opowieść chociaż trochę zabrzmiała jakby miała szczęśliwe zakończenie.
-A kolejne cięcia? Te wyglądają na nieco świeższe- przypomniała sobie ostatnie kilka blizn sięgające żeber rzekomych.
-To po utracie kogoś kto był mi dosyć bliski. Miłość okazała się odwzajemniona jednak nie na długo, bo zaledwie miesiąc temu się zakończyła. Rei była dla mnie naprawdę ważna, jednak jej rodzice zdecydowali o przeprowadzce dowiadując się o nas. Pewnie teraz jest we Francji, albo Anglii. Straciłyśmy kontakt. Wtedy właśnie był ze mną też Haruo, który mnie uratował. Przedawkowałam, ale ten w porę zorientował się, że coś jest nie tak i obudziłam się dopiero w szpitalu. Ponownie zaczęło się faszerowanie mnie psychotropami, zaciąganie do psychiatry... no tak właśnie wygląda moje życie. Jestem dziwadłem, nieudacznikiem i pechowcem. Gorszej mieszanki nie mogłam sobie wymyślić, ale zrozumiałam jedno. Niezależnie od tego jaką sierotą jestem i los próbuje się mnie pozbyć, postanowiłam zrobić mu na złość i żyć dalej, póki mogę. Uznałam, że jesteś znakiem, który kazał mi porzucić moje plany.
-Plany?- przekrzywiła głowę. Z każdym moim zdaniem wyglądała na coraz bardziej przerażoną, a jednocześnie zaintrygowaną.
-Cudownie by było zakończyć to co zaczęłam, nie sądzisz? Północ przyniosłaby za sobą pierwszy dzień roku szkolnego, a jednocześnie zakończyłaby moją farsę, którą niektórzy jeszcze śmią nazywać "cudownym życiem". Teraz już wiesz co ze mną jest nie tak. Na domiar złego nie wiesz w sumie jeszcze tylko o jednym.
-Zabrzmiało dość... poważnie.
-Pamiętasz jak wspominałam o Marinie? Dziewczyna przegięła w dniu, kiedy w towarzystwie swojej przyjaciółki uderzyła mnie pięścią w twarz. Coś wtedy we mnie pękło. Na zemstę czekałam całe trzy dni, wiedząc dokładnie, kiedy jest sama. Okazja nadarzyła się wręcz sama. Nie będę zdradzać Ci szczegółów, bo nie są one Ci zbytnio potrzebne. Jak by to ująć? Zasłużyła sobie na karę. Nie sądziłam, że spojrzy na mnie kiedykolwiek błagalnym spojrzeniem pozbawionym wyniosłości.
-Co się z nią stało?
-Cóż... już raczej nikt poza jej rodziną nie będzie płakał z jej powodu- westchnęłam, czując w środku siebie zadowolenie. Nie żałowałam popełnionego czynu- Teraz zrozumiem, jeśli najzwyczajniej w świecie będziesz chciała stąd odejść. Nie będę Cię zatrzymywać i zawsze będzie to już Twój dom. Nie myśl o mnie źle. Jestem tylko osobą, która tak jak ty nieco przeszła w życiu i nie potrafiła sobie z tym poradzić.
Otuliłam się bluzą, czekając na to co zrobi dziewczyna. To chyba było zbyt wiele jak na nią, jednak uznałam, że powinna znać prawdę. Teraz wszystko zależało od niej.
<Minori?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz