poniedziałek, 18 stycznia 2016

Od Haneko

Popatrzyłam smutno na horyzont. Przed nami rozciągała się długa, prosta i, co chyba najważniejsze, pusta droga. Westchnęłam pod nosem i wróciłam do samochodu, tym razem wpakowałam się na tylne siedzenie.
-Jesteś pewien, że mam iść spać?-zapytałam wychylając się do przodu.
-Tak, wracaj spać-skinął głową. Popatrzyłam na niego unosząc jedną brew. Jakoś nie przekonał mnie tym skinieniem głowy.
-Jesteś pewien? Może gdybyśmy..
-Wracaj spać, mała-powiedział twardo na co ja wbiłam się w tylne siedzenia i nieco skuliłam się w sobie. Na chwilę obecną odechciało mi się spać, mimo to położyłam się rozkładając na tylnych siedzeniach. Zaczęłam się zastanawiać jak to teraz będzie. Dopóki byliśmy w jednym miejscu, bezpieczni, wszystko się układało.. Ale co, jeśli się pogorszy..? Zerknęłam na chłopaka za kierownicą, a po chwili przytuliłam policzek do dłoni. Wtedy to będzie próba.. Tak mi się przynajmniej wydaje. Tylko próba dla kogo... Zmrużyłam oczy rozmyślając nad tym co mówię do siebie w myślach. Może faktycznie powinnam pójść spać, skoro nie sama nie bardzo wiem o czym mówię.. Narzuciłam na głowę kaptur od bluzy i zamknęłam oczy starając się oczyścić umysł z dręczących myśli.
Obudziłam sie jakiś czas potem. Powoli podniosłam się z siedzeń i rozejrzałam, nadal jechaliśmy. Spojrzałam trochę zmartwiona na Naoko. Nie wyglądał najlepiej. Widziałam, że był zmęczony w dodatku nie wyzdrowiał do końca po ostatniej bójce. Wychyliłam się lekko do przodu.
-Może zrobimy postój..? Przespałbyś się trochę..-zapytałam cicho obserwując uważnie chłopaka. Ciężko było mu utrzymać otwarte oczy.
-Nie ma mowy-pokręcił głową. Przewróciłam oczami i oparłam się o oparcie. Skrzyżowałam ręce i spojrzałam ponuro za okno. Nadal było ciemno i nie zapowiadało się na to by w ciągu najbliższych 3 godzin miało się rozpogodzić. Jedyne co byłam w stanie dostrzec w ciemnościach to jakaś skalna ściana, która co jakiś czas byłą przerywana sporymi szczelinami. Nagle uświadomiłam sobie, że musimy jechać koło jakiegoś urwiska.
-Nez, zatrzymaj się!-zawołałam podnosząc się gwałtownie. Zdezorientowany chłopak zatrzymał się prawie natychmiast, po czym odwrócił się i zapytał.
-Co się stało?
-Zjedź w lewo w tą dużą szczelinę-wskazałam palcem dany kierunek. Brunet przyjrzał mi sie podejrzliwe, mimo to wykonał moje polecenie. Kiedy zatrzymał samochód, który z drogi był niewidoczny, schowany między wysokimi ścianami odwrócił się znowu do mnie i zapytał.
-No? Powiesz czemu się tak nagle zerwałaś?
Uśmiechnęłam się pod nosem i wychyliłam mocno w przód opierając jedną ręką na udzie chłopaka. Drugą sięgnęłam po kluczyki i wyciągnęłam je ze stacyjki. Schowałam je do kieszeni bluzy wracając na swoją pozycję.
-No. A teraz się grzecznie prześpisz na tylnych siedzeniach-oznajmiłam przeciągając się.
-Nie ma mowy, mała. Oddawaj kluczyki-wyciągnął rękę w moją stronę. Prychnęłam pod nosem.
-Chyba śnisz. Ledwo widzisz na oczy, człowieku-popatrzyłam na niego zła-Nie oddam ci tych kluczyków, dopóki się nie prześpisz przynajmniej ze trzy godziny. O krótszej drzemce nie ma mowy-skrzyżowałam ręce i wymownie patrzyłam na chłopaka.


Nez?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz