wtorek, 29 marca 2016

Od Kuro

Ześwirowała? Cholera wie, jak kopnięta jest ta dziewczyna, ale, żeby się ciąć i do tego w czyimś towarzystwie, trzeba mieć wyjątkowo nasrane w głowie. Jak tak dalej pójdzie, to będę musiał tylko ukrócić jej męki, bo sama się wykończy.
Próbując wyrwać jej ostrze, nie byłem w stanie przewidzieć, ani tym bardziej uniknąć wciągnięcia na łóżko. Usadowiła się na mym brzuchu, przyciskając mi jedną rękę swoimi udami do boków. Przez chwilę szamotałem się, próbując wyrwać, jednak, gdy czerwona ciecz zetknęła się z mym językiem, każdy mięsień w moim ciele zwiotczał. Dawno nie czułem smaku krwi w ustach, co pobudziło wilczą część mnie. Nie była to, jednak ta odpowiadająca za chęć mordu, jednak ta uaktywniła się na moment, ale stłumiło ją przywiązanie. Tak, przywiązanie -coś czego obawiałem się najbardziej. Może to zabrzmi nieco dziwnie i dla większości stanowiłoby nie lada zagadkę, jak wyglądało moje dzieciństwo, ale właśnie ono powróciło. Wtedy wpajano mi wszystkie zasady dotyczące szczebli społecznych i niejako "symbiozy".
Dopiero język Soishitsu, zlizujący z moich warg pozostałości jej krwi, sprowadził mnie do teraźniejszości. Patrząc na nią, zaczynałem dostrzegać coś więcej, niż potencjalny posiłek. Nieświadomie zbliżyła nas do siebie, o czym chyba nawet sama nie miała pojęcia.
Martwy wzrok tkwił w jej twarzy, na której wyrósł złośliwy uśmiech, a oczy zabłyszczały. Chcąc postawić gołe stopy na podłożu, powoli rozluźniała uścisk na mych bokach, toteż szybko wykorzystałem okazję. Oba jej nadgarstki zostały ze sobą połączone uściskiem jednej ręki, a drugą zepchnąłem ją obok, po to, by teraz mi dać szansę zawiśnięcia nad nią.
-Co ty robisz?-poczęła się nieco szamotać, na co ja nie zwracałem uwagi. Jej krew okazała się cennym źródłem energii, jakiej brakowało mi od dawna.
Bez słowa, wodziłem nosem w okolicy jej szyi, pociągając nim lekko. Zmysły zaczęły się wyostrzać, dzięki czemu słyszałem każde uderzenie jej serca, czułem przyspieszony puls i strumienie krwi tłoczące się w jej ciele. Mówiąc już o niej... Powoli skierowałem uwagę nadgarstek, zabarwiony na czerwono. Teraz to ja miałem okazję zlizać ciecz z jej ciała.
-Pojebało Cię, człowieku?
-Męczy mnie już Twoje gadanie, wiesz?- dodałem spokojnie, ponownie obierając za cel okolice jej gardła.- Jeśli możesz to przymknij się na moment.
Nie przejmując się protestami z jej strony, nie trwającymi z resztą zbyt długo, nadal korzystałem z okazji i tego, że drugą dłoń miałem wolną. Gdy palec zsunął się z policzka do poziomu mostka, racjonalne myślenie powróciło. Szybko wstałem z łóżka, patrząc przez chwilę na towarzyszkę. Miała zapewne wiele pytań, ale zdziwienie nie pozwoliło ich zadać. Z resztą moje zmieszanie pewnie nie pozwoli na udzielenie odpowiedzi. Oboje nie wiedzieliśmy zbytnio co właśnie się wydarzyło, ale coś jednak trzeba było powiedzieć.
-Dalej pewna co do swojej decyzji z wczorajszego wieczora?- rzuciłem przez bok, wychodząc z pokoju. Potrzebowałem ochłonąć. Chyba oboje musieliśmy.


<Hokori?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz