niedziela, 6 grudnia 2015

Od Haneko

-Nez-jęknęłam próbując się nie śmiać-Jest już późno trzeba otworzyć knajpę i zaraz przychodzi Scarllet, puszczaj mnie-zaczęłam się śmiać wyrywając się z uścisku chłopaka. Ten przyciągnął mnie jeszcze bliżej i szepnął prosto do ucha,
-Musisz mnie przekupić-pocałował mnie w ucho łaskocząc przy tym. Pisnęłam wierzgając nogami w powietrzu. Brunet położył mi głowę na swoich nogach i popatrzył się prosto w moje oczy. Uśmiechnęłam się lekko i złapałam go za szyję przyciągając do siebie i całując mocno. Po chwili uścisk się rozluźnił, więc wykorzystałam okazję i jednym ruchem wyrwałam się chłopakowi. Zerknęłam na zaskoczonego Nez'a znikając w drzwiach łazienki.
Naoko wrócił z zaplecza i popatrzył na mnie i rudowłosą. Obie przyglądałyśmy się sobie z niezadowoleniem. Odwróciłam się na pięcie spoglądając na zegarek. Kusa spódniczka, którą nosiły kelnerki odsłaniała, jak dla mnie zbyt dużo. Jednak wcześniej ustaliłam już w tą kretynką, że na dzień dzisiejszy to ja zostanę kelnerką, a ona będzie siedzieć w kuchni do powrotu pani Satoshi.
-Bądź miła dla klientów-zaszczebiotała z przesłodzonym uśmiechem.
-Na pewno będę milsza niż dla ciebie, suko-powiedziałam równie słodko co ona. W odpowiedzi strzeliła tylko drzwiami od kuchni. Z satysfakcją patrzyłam za nią chichocząc pod nosem. Po chwili przeniosłam spojrzenie na Nez'a, który cały czas przyglądał mi się badawczo.
-Staczasz się-powiedział opierając łokieć na blacie. Zakryłam usta dłonią ukrywając uśmiech.
-Powtarzasz się, wiesz?-podeszłam do drzwi i odwróciłam tabliczkę na napisz "otwarte". -Staniesz za barem?-spytałam wyglądając przez okno.
-Czemu nie-wzruszył ramionami. Było po nim widać, że jest niewyspany. Zaśmiałam się pod nosem-A krótszych spódniczek nie mieli?-spytał ponuro.
Nie wytrzymałam i zaśmiałam się na cały lokal. Zakręciłam biodrami i zalotnie popatrzyłam na swojego kolegę.
-A co? Zazdrosny będziesz?
Jako odpowiedź dostałam tylko niezrozumiałe mruknięcie. Pokręciłam głową z rozbawieniem i odwróciłam się, kiedy drzwi wejściowe sie otworzyły. Weszło dwóch, już nieco starszych mężczyzn, którzy zajęli swoje stałe miejsca pod jednym z okien. Podeszłam do nich z kartką i długopisem.
-Dzień dobry. Co dla panów?-spytalam uśmiechając się uprzejmie. Nie zastanawiali się długo, więc wywnioskowałam, że są stałymi bywalcami. Co zresztą było do przewidzenia, miasteczko było małe i nie widziałam do tej pory innej jadłodajni. Zanotowałam wszystko starannie i podeszłam do lady przekazując zapisaną karteczkę przysypiającemu chłopakowi.
-Może napijesz się kawy?-spytałam zerkając na niego nieco zmartwiona. Sama odłożyłam na moment notesik i zajęłam się parzeniem świeżej kawy w czasie gdy Naoko podawał Scarllet zamówienie. Wyciągnęłam spod lady trzy kubki i przetarłam je czystą szmatką, dla pewności, że lśnią czystością. Kiedy już czarny napój kofeinowy, do którego smaku osobiście mam wstręt zaparzył się, rozlałam go do kubków. Przyjemny zapach kawy uniósł się i powoli wypełnił całe pomieszczenie. Rudowłosa zastukała w drzwi dając znak, że zamówienie jest już gotowe, więc zgarnęłam je szybko na tacę i ruszyłam do klientów rzwawym(?) krokiem. Drzwi ponownie się otworzyły i lokal zaczął wypełniać się stłumionymi rozmowami. Nieco spłoszona zerknęłam na Nez'a, który skinął głową dodając mi otuchy i jednocześnie dziękując za kawę. Gdzieś w głębi wiedziałam jednak, że dużo bardziej przydałaby mu się teraz paczka papierosów. Jednakże nie miałam czasu by się nad tym zastanawiać, bo wielu gości czekało już na obsługę. Szybko zbierałam zamówienia, nalewałam kawy, odbierałam potrawy i donosiłam je głodnym klientom sprawnie lawirując między stolikami i co chwila ruszającymi się krzesłami. Wszystko szło świetnie do momentu, w którym do pseudo-restauracji nie weszło czterech chłopaków o rok może dwa lata starszych ode mnie. Już na wejściu, kiedy tylko mnie zobaczyli podnieśli wrzawę gwizdając i komentując mój dość skromny strój. Nie zwracałam ja to uwagi, już przyzwyczaiłam się do dziwnych komentarzy pod moim adresem. Mimo to brunetowi ciężko przychodziło niereagowanie na to. Kiedy już wszyscy goście zostali obsłużeni, mialam chwilkę by przystanąc przy barze i zamienić choć słówko z Nez'em. Nie zdążyłam nawet otworzyć ust, kiedy blondyn z paczki hałaśników pojawił się obok mnie mierząc moją drobną postać dziwnym wzrokiem. Przewróciłam oczami i popatrzyłam w inną stronę. Niestety, blondyn źle odebrał ten gest i objął mnie w talii przyciągając do siebie.

Naoko?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz