Wtuliłam się w niego bez najmniejszego namysłu. Jakże mi tego brakowało... Moje serce waliło jak oszalałe, a całe ciało drżało. Nie ze strachu, jak dotychczas. Tym razem drżałam ze szczęścia, o ile w ogóle można drżeć z takiego. Żołądek miałam cały czas ściśnięty po jego słowach. Naprawdę tęsknił...? To były chyba pierwsze z tak miłych i szczerych słów, jakie od niego usłyszałam.. No. W każdym bądź razie dotyczące jego uczuć.
Złapałam go za bluzę i przyciągnęłam mocniej do siebie czując jak łzy napływają mi do oczu.
-Nie chcę więcej Cię tracić...-szepnęłam-Nawet na jedną noc..
-Wiem, mała-mruknął przyciskając mnie mocniej do siebie. Staliśmy tak do momentu, w którym pani Satoshi zawołała mnie. Odwróciłam się natychmiast i zobaczyłam, że zmierza w naszym kierunku.
-Nez, a co ty tu robisz?-zapytała patrząc na bruneta, jednak ten nic nie powiedział. Kobieta zerknęła na mnie, ale ja tylko spuściłam głowę-No dobrze. Chłopcze, nie możesz tak wyglądać-pokręciła głową-Po wyjściu Haneko, w waszym pokoju położyłam dla ciebie garnitur, w razie gdyby. Jak widać się przyda, mam nadzieje, że będzie pasował. Skoczcie się przebrać, a potem przyjdźcie na wesele, Neko wiw gdzie się odbędzie-mrugnęła porozumiewawczo i odeszła z nowym mężem w stronę bramy. Popatrzyłam na chłopaka w troche za dużej bluzie i parsknęłam śmiechem ocierając resztki łez.
-No mała, nie rycz. Nie w taki dzień-uniósł dłoń nad moją głowę, chcąc zapewne potargać mi włosy, jednak kiedy zobaczył, że są ułożone przez fryzjera odpuścił. Kręcąc głową złapał mnie za ręke i pociągnął w stronę knajpki pani Satoshi.
Piętnaście minut później siedziałam na łóżku w naszym pokoju czekając aż Nez przebierze się w garnitur. Przygładziłam sukienkę i poprawiłam niesforny kosmyk włosów, po czym przyjrzałam się nodze, na którą jeszcze niedawno kulałam. Wyglądała dobrze, gdyby ktoś nie znał historii mógłby pomyśleć, że nic się nigdy nie stało. Uśmiechnęłam się pod nosem ciesząc, że jednak wizyta u lekarza jest zbędna. Popatrzyłam na drzwi łazienki i nagle w jednwj chwili przed moimi oczami pojawiła się scena znad jeziorka w parku, kiedy to Naoko obrywał baty na moich oczach. Poczułam silne ukłucie w sercu. W tym samym momencie uderzyła mnie pewna myśl. "Ja go kocham...". Właściwie to nigdy wcześniej nad tym nie myślałam. Nigdy wcześniej w mojej głowie nie pojawiła się taka myśl, takie stwierdzenie. To, że jest ważny, owszem, ale że go kocham... Czy ja w ogóle wiem co to znaczy kogoś kochać?
W tym samym momencie otworzyły się drzwi łazienki, przerywajac wszystkie moje myśli. Spojrzałam na bruneta w czarnym, dopasowanym garniturze i po prostu oniemiałam. Wpatrywałam się w niego bez słowa, nie mogąc wykrztusić nawet jednej litery. Chłopak widząc moją reakcję podszedł do mnie z lekkim uśmiechem.
-Co? Aż tak źle?-zaśmiał się i złapał mnie za dłoń zmuszając do wstania. Pokręciłam głową.
-Nie skądże...-mówiłam bardzo cicho-Jest wręcz idealnie..
-Czyli, że w końcu będę pasował do księżniczki-mrugnął całując mnie delikatnie w usta. Po całym moim ciele przeszły ciarki. To było cholernie przyjemne uczucie, które trudno opisać. Oderwaliśmy się od siebie po chwili. Popatrzyłam w oczy chłopakowi, za którego gotowa byłam oddać własne życie. Złapałam obiema rękami jego głowę i patrząc prosto w te jego czekoladowe oczy powiedziałam
-Nie waż się nigdy więcej robić takich rzeczy. Bo inaczej ja skopie ci tyłek, rozumiesz?
-Już nie mogę się doczekać-zaśmiał się cmokając moje wargi. Przewróciłam oczami.
-Chodźmy już, pani Satoshi na nas czeka-uśmiechnęłam się szeroko. Znowu wpadłam w znakomity humor. I pomyśleć, że to wszystko dzięki jednej osobie.
Nez?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz