wtorek, 15 grudnia 2015

Od Naoko

Brakowało mi jej dotyku, słodkiego zapachu i oddechu na ciele. Nawet wątłe, chłodne ręce mogłem trzymać godzinami na swym brzuchu. Jak na złość na takiej ceremonii niejako trzeba się zachowywać, toteż opanowanie się nie było łatwe. Nim opuściliśmy korytarz, delikatnie pchnąłem ją na ścianę, patrząc z góry w czerwone tęczówki.
-Nie wywiniesz mi się dziś- pocałowałem jej ucho.
-Najpierw wylecz żebra- szturchnęła mnie lekko w bok, na co się zgiąłem.
Dotarliśmy do lokalu właściwie ostatni, bądź jako jedni z ostatnich. Nie byłem w stanie stwierdzić, zwłaszcza, że spora grupka, ściskała się przy młodej parze. Miałem niezły wstręt do ludzi po ostatnich wydarzeniach, ale starałem się to ukryć, pod jak zwykle zmęczonym wyrazem twarzy. Neko natomiast promieniała szczęściem. Niespożyta energia w każdej chwili mogła zmusić ją do specyficznego zachowania.
Ech i co tu robić? Nie czułem się zbyt komfortowo w takim towarzystwie. Nigdy nie czułem się dobrze wśród normalnych ludzi. Wzrok każdego człowieka odbierałem jako prowokację, albo chęć dominacji.
-Coś nie tak?- Neko zwróciła się do mnie, gdy próbowała mnie pociągnąć w głąb sali, na co ja nadal stałem w miejscu.
-Wszystko dobrze, mała. Zastanawiam się tylko jak długo tu jeszcze wytrzymamy.Zaczęło robić się dość niebezpiecznie. Wkrótce Ame znowu wyślę kogoś za nami, w dodatku Twój ojciec
-Ojciec? A co on ma do tego?- przekręciła głowę.
-Satoshi Ci nie mówiła?- szepnąłem jej do ucha.
-Zaczynam się obawiać. Mów o co chodzi.
-Ponoć jest, gdzieś w okolicy. W sąsiednim mieście. Myślałem, że Ci powiedziała.
-Jakoś... nie było okazji- spojrzała na starszą kobietę, która nadal zajmowała się gośćmi i mężem.- Porozmawiam z nią o tym później.
-Nie wiem czy coś da. Teraz postaraj się zachować pozory. Zatrzymamy się tu jeszcze na noc i jutro najbezpieczniej byłoby ruszyć dalej.
Dziewczyna skinęła głową, rozglądając się po sali, jakby szukała potencjalnego zagrożenia. Bacznie przyjrzała się twarzy każdego zgromadzonego na sali.
-Nie dajmy się zwariować. Korzystaj z tego, że to może być ostatni tak spokojny wieczór. Zgoda?
-Niech będzie- westchnęła, ale niezbyt przekonująco.
Pocałowałem ją lekko w czoło, po czym pociągnąłem w stronę sali, gdzie ustawiła się spora kolejka, by pogratulować i wręczyć prezent młodym




<Haneko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz