Ciało dziewczyny lekko się wyginało, a dłonie zaciskały na rogach poduszek. Mimo iż byłem już tak blisko niej, nadal chciałem więcej i więcej.
-Nez- rzuciła cicho, zerkając na mnie, czarnymi oczami.
Przytknąłem usta do jej nieco rozchylonych warg, szukając w nich ciepła, jakie mi dawała. Uwolniłem jej jedną dłoń, którą wsunąłem pod plecy, by móc przysunąć ją jeszcze bliżej. Wtedy poczułem smukłe palce, które wplotła między dredy. Każdy jej ruch wzbudzał we mnie jeszcze większą ekscytację. Jej nogi zacisnęły się na moich bokach nieco mocniej. Oddychaliśmy w jednym rytmie. Paznokcie Neko przejechały po mych plecach kolejny raz, gdy syknęła krótko. Analizowałem każdy szczegół, do momentu, w którym jej ciało wygięło się ostatni raz, a chwilę później, opadło bezwładnie na pościel. Położyłem się obok niej, na co ona od razu przytuliła się do mnie, wtulając twarz w moje ramie.
-Wybacz- szepnąłem cicho, całując ją w czoło.
-Nie masz za co- uśmiechnęła się słabo.
-Chyba jednak jest za co- złapałem ją lekko za dłoń oglądając prawy nadgarstek dziewczyny, pokryty czerwonym śladem, po zacisku.
-To nic takiego. Tym się nie przejmuj, do jutra zniknie. Obrywałam gorzej- zaśmiała się cicho.
-Mimo wszystko nieco przesadziłem.
-Daj już spokój Nez- przetarła ręką po moim policzku.- Nie obchodzi mnie tak drobny szczegół.
-A powinien, mała. Bo nawet drobny szczegół może ci ocalić skórę.
-Ty znowu o tym- przewróciła oczami z lekkim uśmiechem.
Ponownie oplotła mnie dłońmi, zastygając w bezruchu. Tak też leżeliśmy w ciszy, dopóki każde z nas nie zasnęło.
Rano obudziło mnie rytmiczne stukanie w szybę. W pokoju panował lekki półmrok, co oznaczało, że kolejny raz burzowe chmury podążyły za nami. Neko nadal spała, zwinięta obok mnie. Starając się jej nie obudzić, ruszyłem do łazienki, by wziąć szybki prysznic, zanim przyjedzie dostawa. Kwadrans później wszedłem do pokoju, spinając dredy. Dziewczyna nadal spała, toteż usiadłem obok niej na łóżku, by okryć ją kocem.
-Dzień dobry- przebudziła się, gdy po szyi przeszły moje usta.
-Witaj mała. Ja idę odebrać dostawę, a ty pośpij jeszcze dwie godziny.
-Wracaj szybko- chwyciła mnie za nadgarstek, po czym ponownie zamknęła oczy.
Nie miałem zamiaru protestować. Sam najchętniej nie schodził z łóżka przez najbliższe kilka godzin. Jak zwykle facet z lekką siwizną, czekał przy tylnych drzwiach, skrobiąc coś na kartce.
-Cześć młody. Podpisz tu- rzucił jak zacięty. Od kilku dni to powtarza, po czym wykłada kilka pudeł i jedzie, mrucząc pod nosem " do jutra".
Tym razem zanim się pożegnał, wręczył mi kilka poskładanych w kostkę ubrań.
-Mam nadzieję, że będą pasować. Dobrze, że Misora ich nie wyrzuciła- westchnął cicho.- Do jutra.
Nie przejmowałem się jego słowami, dopóki nie przyjrzałem się dokładnie ubraniom. Wyglądały jakby dopiero ktoś je kupił, więc czemu miałaby je wyrzucić? Cholera wie. Wślizgnąłem się do pokoju, gdzie Neko nadal leżała na łóżku, tym razem kierując wzrok w moją stronę.
-Długo Ci dziś zeszło- zaśmiała się.
-Czemu nie śpisz?- rzuciłem "podarek" na fotel, po czym położyłem obok niej.
-Tak jakoś- wzruszyła ramionami.
-Zatęsknisz jeszcze za czasami, gdy mogłaś spać tak długo-mruknąłem przyglądając się jej zmęczonym wzrokiem.
Ta jedynie się zaśmiała, wstając, by iść się umyć, ale szybko chwyciłem ją za rękę, przyciągając do siebie.
-A ty gdzie?- złapałem ją w pasie, całując w ucho.
-Korzystam z tego, że mamy wodę do mycia. Mogę iść?- zaśmiała się, próbując wyrwać.
-Zdążysz się nacieszyć tym przywilejem. Poleż jeszcze chwilę mała.
<Neko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz