środa, 9 grudnia 2015

Od Haneko

Patrzyłam wystraszona na całą sytuację. Przecież nie mogłam go tak zostawić, ale bałam się też do niego zbliżyć po tym co zaszło wcześniej.. Skuliłam się, kiedy Nez podniósł głos i cofnęłam się kilka kroków. Nie mogę go tak zostawić, mimo wszystko. Ale przecież sam kazał mi uciekać.. Zacisnęłam dłonie w pięści i odwróciłam się na pięcie biegnąc w stronę bramy.
-Czyżby ta mała, nie była taka ostra za jaką ją braliśmy?-zarechotał jeden z grupki blondyna. Zacisnęłam zęby uśmiechając się pod nosem. Nawet nie widzą jak bardzo się mylą. Już paręnaście metrów dalej, gdy miałam pewność, że już mnie nie widzą zatrzymałam się gwałtownie i rozglądnęłam. W okolicy nie było niczego czego mogłabym użyć jako broni. Warknęłam poirytowana. Dlaczego zawsze jak człowiek czegoś potrzebuje to nie ma tego w pobliżu? Nawet żadnej gałęzi czy czegoś podobnego... Zacisnęłam ponownie dłonie w pięści wbijając sobie przez przypadek paznokcie. Nieco zaskoczona popatrzyłam na swoje ręce. Ależ ja potrafię być głupia... Zmrużyłam oczy i zaczęłam wracać w stronę jeziorka stawiając każdy krok ostrożnie, żeby czasem nie nadepnąć na jakąś gałąź. Gdyby tak się stało to, co chyba oczywiste, zwróciłabym na siebie uwagę, a tego naprawdę nie chciałam. Stanęłam za jednym z drzew, które otaczało parkowe jeziorko i obserwowałam jak Naoko bije się z blondynem. Chociaż lepszym słowem byłaby chyba walka, ponieważ oboje mieli noże i szanse były naprawdę wyrównane. Dowodziły tego cięte rany obu chłopaków. Uważnie przyglądałam się ruchom zarówno jednego jak i drugiego chłopaka, próbując je zapamiętać, by potem w razie potrzeby móc je powtórzyć. Nagle blondyn mruknął coś pod nosem i w tym samym momencie pozostała czwórka chłopaków rzuciła się na chłopaka w dredach unieruchamiając go. Warknęłam pod nosem widząc jak nóż wypada z ręki Nez'a. Srebrzyste ostrze błysnęło w dłoni blondyna, kiedy zbliżył się do mojego towarzysza.
-Nawet nie waż się go tknąć!-warknęłam wściekła wysuwając się zza drzewa. Sześć par oczu popatrzyło prosto na mnie. Cztery zdziwione, jedne podirytowane i ostatnie po prostu wściekłe.
-Widzę, że nasza koleżanka wróciła-mruknął zadowolony blondyn. Przewróciłam oczami.
-Zostawcie go-syknęłam zaciskając zęby. Starałam się nad sobą panować, nie chciałam znowu stać się potworem..
-Bo co nam zrobisz?-zakpił śmiejąc się. W głębi skuliłam się, bo faktycznie niewiele mogłam im zrobić. Jednak nie dałam po sobie niczego poznać.
-Mogę ci zrobić więcej niż ci się zdaje-pochyliłam się lekko do przodu.
-Nie wydaje mi się-zarechotał po czym zbliżył nóż do gardła Naoko. Moje oczy zrobiły się okrągłe ze strachu, a po chwili błysnęły złowrogo, kiedy je zmrużyłam. Wybiłam się z jednej nogi skacząc na blondyna i uderzając go ramieniem, zanim zdążył zbliżyć koniec ostrza do szyi mojego kolegi. Zaskoczony krzyknął, jednak był na tyle przytomny by złapać mnie za ramię i wciągnąć razem z sobą do jeziorka. Zaraz pod powierzchnią poczułam jak srebrny nóż przecina rękaw bluzy i moją rękę. Woda wokół nas natychmiast zrobiła się czerwona od mojej krwi. "Muszę się pospieszyć" zawołałam do siebie w myślach. Nagle tuż przed moimi oczami pojawiła się ręka chłopaka, która prawie natychmiast oplotła się wokół mojego gardła z każdą chwilą zaciskając się coraz bardziej. Zaczęłam się szarpać, jednak szybko zrozumiałam, że to nic nie da. Zaczęłam więc spowalniać swoje ruchy, aż w końcu moje ciało zaczęło swobodnie poruszać się pod wpływem ruchów wody. Poczułam jak uścisk staje sie coraz słabszy, a blondyn puszcza mnie by moje, według niego, martwe ciało opadło na dno. Gdy byłam pewna, że mój przeciwnik jest nade mną zginęłam nogę i z całej siły kopnęłam go w jego słaby punkt. Niekontrolowanie otworzył usta, do których wlała sie brudna woda, a nóż wysunął mu się z ręki. Pochwyciłam broń i odbijając się od piaskowego dna wypłynęłam na powierzchnię wyciągając za sobą na pół przytomnego chłopaka.


Nez?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz