Patrzyłam wystraszona na całą sytuację. Przecież nie mogłam go tak zostawić, ale bałam się też do niego zbliżyć po tym co zaszło wcześniej.. Skuliłam się, kiedy Nez podniósł głos i cofnęłam się kilka kroków. Nie mogę go tak zostawić, mimo wszystko. Ale przecież sam kazał mi uciekać.. Zacisnęłam dłonie w pięści i odwróciłam się na pięcie biegnąc w stronę bramy.
-Czyżby ta mała, nie była taka ostra za jaką ją braliśmy?-zarechotał jeden z grupki blondyna. Zacisnęłam zęby uśmiechając się pod nosem. Nawet nie widzą jak bardzo się mylą. Już paręnaście metrów dalej, gdy miałam pewność, że już mnie nie widzą zatrzymałam się gwałtownie i rozglądnęłam. W okolicy nie było niczego czego mogłabym użyć jako broni. Warknęłam poirytowana. Dlaczego zawsze jak człowiek czegoś potrzebuje to nie ma tego w pobliżu? Nawet żadnej gałęzi czy czegoś podobnego... Zacisnęłam ponownie dłonie w pięści wbijając sobie przez przypadek paznokcie. Nieco zaskoczona popatrzyłam na swoje ręce. Ależ ja potrafię być głupia... Zmrużyłam oczy i zaczęłam wracać w stronę jeziorka stawiając każdy krok ostrożnie, żeby czasem nie nadepnąć na jakąś gałąź. Gdyby tak się stało to, co chyba oczywiste, zwróciłabym na siebie uwagę, a tego naprawdę nie chciałam. Stanęłam za jednym z drzew, które otaczało parkowe jeziorko i obserwowałam jak Naoko bije się z blondynem. Chociaż lepszym słowem byłaby chyba walka, ponieważ oboje mieli noże i szanse były naprawdę wyrównane. Dowodziły tego cięte rany obu chłopaków. Uważnie przyglądałam się ruchom zarówno jednego jak i drugiego chłopaka, próbując je zapamiętać, by potem w razie potrzeby móc je powtórzyć. Nagle blondyn mruknął coś pod nosem i w tym samym momencie pozostała czwórka chłopaków rzuciła się na chłopaka w dredach unieruchamiając go. Warknęłam pod nosem widząc jak nóż wypada z ręki Nez'a. Srebrzyste ostrze błysnęło w dłoni blondyna, kiedy zbliżył się do mojego towarzysza.
-Nawet nie waż się go tknąć!-warknęłam wściekła wysuwając się zza drzewa. Sześć par oczu popatrzyło prosto na mnie. Cztery zdziwione, jedne podirytowane i ostatnie po prostu wściekłe.
-Widzę, że nasza koleżanka wróciła-mruknął zadowolony blondyn. Przewróciłam oczami.
-Zostawcie go-syknęłam zaciskając zęby. Starałam się nad sobą panować, nie chciałam znowu stać się potworem..
-Bo co nam zrobisz?-zakpił śmiejąc się. W głębi skuliłam się, bo faktycznie niewiele mogłam im zrobić. Jednak nie dałam po sobie niczego poznać.
-Mogę ci zrobić więcej niż ci się zdaje-pochyliłam się lekko do przodu.
-Nie wydaje mi się-zarechotał po czym zbliżył nóż do gardła Naoko. Moje oczy zrobiły się okrągłe ze strachu, a po chwili błysnęły złowrogo, kiedy je zmrużyłam. Wybiłam się z jednej nogi skacząc na blondyna i uderzając go ramieniem, zanim zdążył zbliżyć koniec ostrza do szyi mojego kolegi. Zaskoczony krzyknął, jednak był na tyle przytomny by złapać mnie za ramię i wciągnąć razem z sobą do jeziorka. Zaraz pod powierzchnią poczułam jak srebrny nóż przecina rękaw bluzy i moją rękę. Woda wokół nas natychmiast zrobiła się czerwona od mojej krwi. "Muszę się pospieszyć" zawołałam do siebie w myślach. Nagle tuż przed moimi oczami pojawiła się ręka chłopaka, która prawie natychmiast oplotła się wokół mojego gardła z każdą chwilą zaciskając się coraz bardziej. Zaczęłam się szarpać, jednak szybko zrozumiałam, że to nic nie da. Zaczęłam więc spowalniać swoje ruchy, aż w końcu moje ciało zaczęło swobodnie poruszać się pod wpływem ruchów wody. Poczułam jak uścisk staje sie coraz słabszy, a blondyn puszcza mnie by moje, według niego, martwe ciało opadło na dno. Gdy byłam pewna, że mój przeciwnik jest nade mną zginęłam nogę i z całej siły kopnęłam go w jego słaby punkt. Niekontrolowanie otworzył usta, do których wlała sie brudna woda, a nóż wysunął mu się z ręki. Pochwyciłam broń i odbijając się od piaskowego dna wypłynęłam na powierzchnię wyciągając za sobą na pół przytomnego chłopaka.
Nez?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz