Przylgnęłam do chłopaka całym ciałem mrucząc z zadowolenia. Pomysł faktycznie okazał się dobry. Raczej żadne z nas nie zamierzało na narzekać na atmosferę panującą pod prysznicem. Gumka, które jeszcze chwilę wcześniej trzymała moje włosy zsunęła się z nich i spadła na ziemię, a czarne włosy opadły na moje prawe ramię i część pleców. Nagle z mojego gardła wydobył się gwałtowny krzyk, a dłoń zacisnęła się w pięść. Nez przycisnął mnie całym sobą do ściany uniemożliwiając jakikolwiek ruch.
-Nez..-jęknęłam cicho, lecz na tyle głośno, by chłopak usłyszał mój głos pośród szumu lejącej się wody. Poczułam dłonie Naoko na biodrach, a po chwili tuż przed twarzą zobaczyłam jego szeroko otwarte, zupełnie czarne oczy. Ale.. Zaraz. To nie Nez... Spojrzałam nieco niżej i zobaczyłam szyderczy uśmiech.. "Nie.... Nie, nie nie!" zaczęłam krzyczeć w myślach jednocześnie próbując wyrwać się z uścisku faceta.
-Puść mnie!-zawołałam próbując wejść w ścianę. W kółko pod nosem powtarzałam "nie", kręcąc głową z paniką. Czułam jak w oczach zbierają mi się łzy, pomimo, ze tego nie chciałam. Chciałam stamtąd uciec jak najdalej.
-Neko!-usłyszałam głośny krzyk, już bez szumu w tle. Otworzyłam powoli oczy trzęsąc się cała. Przede mną znowu stał wysoki brązowo włosy chłopak w dredach. Trzymał mnie mocno za ramiona. Za mocno.
-Puść..-szepnęłam kręcąc głową. Co się ze mną stało? Co to było? Dlaczego tak się stało?
-Neko..-powtórzył, ale tym razem dużo ciszej i spokojniej. Widziałam w jego oczach zmartwienie i strach. Sama się wystraszyłam, a co dopiero mówić o nim..
Jakieś dziesięć minut potem staliśmy w ciszy na środku pokoju. Żadne z nas nie śmiało się odezwać, więc w pokoju panowała ciężka grobowa cisza. Stałam obejmując sie ramionami wpatrzona w podłogę. Dlaczego to musiało się stać? Czułam się jakbym dostała nożem w plecy. Albo nawet gorzej.
-Pójdę się przejść...-powiedziałam ledwo słyszalnym głosem ściągając z krzesła bluzę od pani Satoshi i podchodząc do drzwi.
-Haneko-głos Nez'a był stanowczy, nakazujący zatrzymanie się i odwrócenie w jego stronę. Położyłam dłoń na klamce i wbiłam w nią spojrzenie. Od posrebrzanego przedmiotu odbijał się nikły blask światła zza okna. Stałam tam przez moment, ale ostatecznie zdecydowałam się wyjść. Bez słowa opuściłam pokój zarzucając na ramiona ciepłą bluzę. Na wciąż mokre włosy zarzuciłam kaptur i po prostu wybiegłam z knajpy na środek ulicy. W środku błagałam, żeby tylko Naoko nie wpadł na pomysł, żeby za mną iść. Chciałam pobyć trochę sama, przemyśleć to co się stało i dlaczego to się stało. Rozejrzałam się po ulicy. Było pusto i ciemno, jedynymi źródłami pomarańczowego światła były uliczne latarnie. Ruszyłam powolnym krokiem wzdłuż ulicy kierując się do parku. Jednocześnie przyglądając się czarnym przestrzeniom za oknami sklepów. W dzień tak kolorowo, ale niech tylko zajdzie słońce... I wszystko pogrąża się w bezdennej ciemności. Myślami wróciłam do nurtującego mnie pytania. Może ojciec wywarł na mnie większy wpływ niż myślałam..? Może ingerował w całe moje życie, choć na początku tego nie widziałam..? Ale jeśli tak.. To czy już całe życie będzie kojarzyło mi się z tym potworem..? Skierowałam swoje kroki prosto nad mały stawik. Stanęłam na jego krawędzi i popatrzyłam w gładką taflę wody, w której odbijała się tylko moja ciemna sylwetka. "Ojca nazywasz potworem? A ty niby czym jesteś? Kilka dni temu zastrzeliłaś człowieka! Z zimną krwią. Jak masz zamiar nazwać siebie?" zacisnęłam dłonie w pięści. Mimo wszystko... Ja też byłam potworem. Kucnęłam i skuliłam się najbardziej ja umiałam.
-Co się ze mną dzieje..?-szepnęłam łamiącym się głosem.
Nie miałam ochoty wracać do pokoju. Ani do Naoko. Przynajmniej na razie...
Naoko?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz