W końcu udało mi się zbliżyć do łóżka, wchodząc na nie kolanami. Gdy dziewczyna poczuła delikatną pościel na swoim ciele, sama uklękła, pozwalając mi skoncentrować ręce na reszcie jej ciała. Niewinnie skierowała własne, chwytając za zamek mej bluzy, który powoli rozsuwała. Gdy ta powoli zsunęła się z moich ramion, zerknąłem pytająco na dziewczynę, na co ona przytaknęła porozumiewawczo. Wzbraniałem się przed tym przez kilka minut, nadal nie pozwalając, by jej usta oddaliły się od moich. Prawda jest taka, że w takich właśnie momentach jak te, czułem się najlepiej i miałem całkowitą pewność, że nic jej nie będzie.
Biłem się z myślami, czy to dobry pomysł, by posunąć to, aż tak daleko. Poniekąd zwiąże nas to na dobre i nie pozwoli zapomnieć... oddalić się od siebie. W końcu, kiedy jej ciało, przywarło do mojego, straciłem panowanie nad samym sobą. Do czego doprowadziła ta dziewczyna? Nie potrafię nawet panować nad własnym ciałem. Chwyciłem jej bluzę, zrzucając ją z niej. Nie długo potem pozostała w sukience, która w rzeczywistości była moją bluzką podarowaną dzień, czy dwa wcześniej. Delikatnie chwyciłem za nią, ostrożnie odsłaniając jej ciało. W tym też momencie, opadła na plecy, układając głowę wygodnie na poduszce. Zbliżyłem się do niej, mając jej biodra, między własnymi kolanami. Klęcząc tak nad nią, wyprostowanym, pozwoliłem, by jej dłoń plątała się po mym brzuchu, stopniowo schodząc nieco niżej, by w końcu dotrzeć do paska spodni.
-Będziesz miała przeze mnie kłopoty mała- przestrzegłem ją ostatni raz.
-Pomartwimy się tym jutro- rzuciła łagodnie.
-Jak dziecko- zaśmiałem się pod nosem, całując po szyi.
Jej oddech nieco przyspieszył, a dłoń za ramieniu zaciskała mocniej. Czy tego chciała, bo próbowała sobie coś udowodnić, mnie lub po prostu z własnego wyboru? Nie obchodziło mnie to już. W tym momencie myślałem już chyba tylko o sobie. Nie było szans, by się już wycofać.
Nawet nie zauważyłem, kiedy i mnie pozbawiła spodni. Nadal patrzyła na mnie niewinnym wzrokiem, w którym nie wiele osób byłoby w stanie dostrzec tę stanowczość jaką wyrobiła w przeciągu paru dni. Fascynowało mnie, co mnie, aż tak bardzo w niej fascynuje. Jednym razem stawiała na swoim do samego końca, a kolejnym pozwalała robić ze sobą wszystko niczym szmaciana lalka, tak jak teraz.
Ułożyłem dłonie na jej kościstych biodrach, powoli zaciskając je coraz mocniej, na co ona delikatnie podkurczyła nogi, wciskając mi je między uda.
Muskałem wargami praktycznie każdy skrawek jej ciała, na co ona pchnęła mnie delikatnie, by móc ułożyć się na moich biodrach jak dzień wcześniej. Śmiało dotykałem jej pleców, wsuwając dłoń pod stanik, by w końcu móc go rozpiąć. Ten krótki i prosty ruch, a mimo to wyczekiwany od wczoraj.
<Neko?>
wybacz, ból głowy zastąpił wenę, by coś dopisać ;_;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz