czwartek, 10 grudnia 2015

Od Naoko

-Uciekaj Neko- tylko to potrafiłem z siebie wydusić od kiedy z ciemności wyłonił się brat blondyna.
Każdy cios jaki otrzymywała, trafiał do mnie z podobną siłą. Nie mogłem jej pomóc w żaden sposób. Nigdy nie czułem się tak bezradny.
-Proszę- łzy cisnęły mi się do oczu, gdy jej ciało zostało rzucone o drzewo, niczym szmaciana lalka.
Powoli traciłem oddech, a ból nasilał, dlatego świadomość powoli mnie opuszczała. Może to i nawet lepiej, że urwał mi się film. Nie byłem zmuszony bezczynnie przyglądać się temu co dzieje się z dziewczyną. W końcu odzyskałem przytomność. Myślałem, że obok mnie znajdę plamę krwi, dlatego przez długi moment wahałem się z otwarciem oczu, aż nie wyczułem pod głową czegoś miękkiego. Z wielkim trudem otwarłem oczy, które w jednej chwili się zamknęły oślepione jasnym światłem lampy. Wszystko co mnie otaczało, odbierałem przytłumionymi zmysłami, które prawdopodobnie nie rejestrowały jeszcze wszystkiego. Mimo to czułem dziwne kłucie w boku. Nie takie jak wcześniej, które było piekielną torturą, ale nieprzyjemne, jakby pod skórą był jakiś ostry przedmiot. Kurwa co się dzieje? Jak się tu znalazłem? I jeszcze to cholerne piszczenie maszyny, które wybijało stały, powolny rytm.
Dopiero teraz zauważyłem czyjąś obecność w pokoju. Postać była niewyraźna, a dodatkowe światło nie pozwalało na dokładniejsze ustalenie tożsamości. Ale... Neko?! Jakim cudem?!
Momentalnie chciałem zerwać się z łóżka, chcąc upewnić się, że to ona, jednak mięśnie odmawiały współpracy. Leżałem tak przez dłuższą chwilę wsłuchując się we własny oddech, czekając aż wszystko zacznie wracać do normy.
-Wybacz Nez- szepnęła cicho, siadając obok łóżka.-Nie chciałam, żeby tak wyszło.
-Cholernie uparty z Ciebie dzieciak- mruknąłem słabo w odpowiedzi.
Ta spojrzała na mnie przerażonym wzrokiem, jakbym był martwy.
-Jak się czujesz?- rzuciła, gdy otrząsnęła się z tak "strasznej" wieści.
-Jakbym był bliski przedawkowania dragów. Łeb mi pęka, nie mówiąc już o żebrach, ale mogło być gorzej. A co z Tobą?
-Bywało lepiej- uśmiechnęła się lekko, choć niezbyt przekonująco.-Słuchaj, ja...
-Cicho mała- przerwałem jej- To nic nie zmieni. Ważne, że nic Ci nie jest. Jak się tu dostaliśmy?
-Kiba pomógł Cię tu przenieść.
-Zabiję tego skurwiela- syknąłem.
-Może lepiej leż, bo jeszcze siebie uszkodzisz. Poza tym nie wyjdziesz stąd zbyt szybko. Czeka Cię kilka dni w łóżku.
-Nie ma mowy. Najpóźniej jutro rano się stąd zmywam.
-To chyba nie możliwe. Lekarz szybko Cię nie wypuści. Długo przy Tobie dłubali. Nie chcemy, żeby jego praca poszła na marne.
-Sam dobrze wiesz, jaki uparty bywam, ale zdaje się, że znalazłem godnego przeciwnika- próbowałem chwycić ją za dłoń, ale ta jeszcze nie była w pełni sprawna. Kurwa, czym oni mnie nafaszerowali? Dziewczyna, widząc jak ta bezwładnie opada, objęła ją lekko.- Ważne, że nic Ci nie jest. Co prawda, chujowa śmierć, ale wolałem zdechnąć tam na miejscu, niż patrzeć jak obrywasz.
Na jej twarz wyszedł delikatny uśmiech, jednak dolna warga delikatnie drgała, a oczy zaszkliły.
-Tylko mi tu nie becz, mała. Skopałaś faceta prawie dwa razy większego od siebie, więc zachowaj pozory- próbowałem ją pocieszyć, co stłumiło w niej chęć płaczu.
-A co ty tu robisz?- pielęgniarka wpadła do pokoju, patrząc surowo na moją towarzyszkę- Pani Satoshi już przyjechała i Cię szuka. Poza tym nie wolno Ci tu wchodzić. Zmykaj, ale już.
-Już wychodzę- podniosła się energicznie, kierując do wyjścia.
-Hej-rzuciłem za nią- Nie pakuj się już dziś w kłopoty, tylko idź spać.
-Chciałbyś- pomachała, znikając za drzwiami.
Sala wypełniła pustka. Poza mną była tu tylko ta pieprzona mikrofala, wydająca z siebie ten irytujący pisk, do której mnie podłączyli. Mimo to poczułem ulgę widząc Neko. Co prawda nie wyglądała tak jak zwykle, jednak ważne, że była cała. Ponownie zamknąłem oczy, czując zmęczenie. Zastanawiałem się, jednak nad tym, jakim cudem znaczyła dla mnie tak wiele, a nigdy nie umiałem jej tego powiedzieć wprost. No cóż, jak się jest chujem, to w każdej dziedzinie życia.
Zaśmiałem się pod nosem, ponownie odpływając. Tym rzem z własnej woli. Czułem się jednak dziwnie zasypiając sam. Przywykłem już do tego, że na moim brzuchu, układała się jej dłoń, natomiast moja obejmowała ją, dając tą namiastkę uczucia, którego nie potrafiłem okazać słowami.



<Haneko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz