poniedziałek, 7 grudnia 2015

Od Haneko

Wróciłam na salę starając się nie myśleć o tym co zaszło i jak zareagował na to Nez. Przetarłam twarz ręką i stanęłam jak wryta tuż przed Scarllet.
-Czego chcesz?-warknęłam.
-Nie mieliście prawa ich wyrzucać-fuknęła krzyżując ręce. Przewróciłam oczami mijając ją. Nie chciałam się z nią kłócić, zwłaszcza po tym co zaszło kilka minut wcześniej, bo byłam prawie pewna, że bym nie wytrzymała i przywaliła jej tak jak Naoko przyjebał tamtemu gościowi. Wzięłam do ręki wilgotną ściereczkę i przetarłam blat, kiedy ktoś ze stolika pod jedną ze ścian zawołał mnie. Natychmiast podeszłam do klienta, który zażyczył sobie więcej kawy. Kilkoro innych gości również zażyczyło sobie dokładek. W między czasie brunet wrócił z zaplecza. Kręcąc się między stolikami obserwowałam go cały czas kątem oka. Czas mijał już spokojnie i w miarę równomiernie, aż do dziesiątej, kiedy pani Satoshi stanęła w drzwiach lokalu w towarzystwie wysokiego czarnowłosego mężczyzny. Zatrzymałam się w półkroku i przyglądałam uważnie szeroko uśmiechniętej kobiecie. W całym pomieszczeniu zaległa cisza i wszyscy goście obserwowali wkraczającą wspólnie parę. Właścicielka i mężczyzna zatrzymali się przede mną i uśmiechnęli życzliwie. Dopiero teraz spostrzegłam, że trzymają się za ręce.
-Haneko, moja droga.. Muszę przekazać ci wspaniałą wiadomość-jej uśmiech rozpromieniał, a oczy zaszkliły się łzami szczęścia-Wychodzę za mąż!-zawołała radośnie na co cały tłum zaczął głośno klaskać i gratulować nowej parze. Podeszłam do kobiety i przytuliłam ją mocno.
-Skoro jest pani szczęśliwa to i ja się ciesze-powiedziałam, a po chwili odsunęłam się od niej i spojrzałam na przyszłego męża kobiety. Jego szare oczy przepełnione były szczęściem, spokojem i miłością, z którą patrzył na ukochaną.
-Tylko pozazdrościć panu takiej narzeczonej-mrugnęłam do niego porozumiewawczo śmiejąc się-Niech jej pan tylko pilnuje. Pani Satoshi lubi znikać-zerknęłam na rozbawioną kobietę. W tej chwili jak na zawołanie klienci podnieśli się ze swoich krzeseł i zaczęli podchodzić i gratulować. Cofnęłam się do baru, za którym stał Nez. Odwróciłam się i popatrzyłam na niego uśmiechając się delikatnie. Chłopak jednak nie zareagował w żaden sposób, tylko wpatrywał się w ziemię. Zaskoczona i zmartwiona obeszłam blat i podeszłam do bruneta.
-Co się stało Nez?-szepnęłam stając na palcach. Mój oddech odbijał się od jego policzka. Brunet powoli przeniósł na mnie puste spojrzenie swoich czekoladowych oczu. Objęłam go za szyję przyciskając całe swoje ciało do niego, na tyle na ile byłam to w stanie zrobić.
-Neko?-głos pani Satoshi sprawił, że momentalnie odsunęłam się od Naoko. Sama nie bardzo wiedziałam, dlaczego tak postąpiłam, jednak uśmiechnęłam się miło i popatrzyłam pytająco na kobietę.
-Chciałam zapytać czy zechciałabyś być moją druhną?-przekrzywiła delikatnie głowę-Bardzo byś mnie tym uszczęśliwiła. Wiem, że spieszy wam sie do dalszej drogi, więc zdecydowaliśmy z Ren'em, że ślub weźmiemy już jutro po południu-uśmiechnęła się do swojego narzeczonego. Na moment odebrało mi mowę. Nie wiem czy z powodu wieści o jutrzejszym ślubie czy o tym, że mam być druhną. Zerknęłam na chłopaka w dredach, który udawał, że wszystko jest w porządku, i odpowiedziałam
-Co prawda miałam nadzieję, że jeszcze dzisiejszego wieczoru ruszymy w dalszą podróż..-kobieta posmutniała nieznacznie-Jednak w takim przypadku konieczne będzie przełożenie rozpoczęcia dalszej wyprawy. Nie pozwolę przegapić sobie pani ślubu-uśmiechnęłam się szeroko. Kobieta podeszła do mnie i złapała moje dłonie w swoje, niewiele większe.
-Kochanie, tak bardzo ci dziękuję. Oboje z Nez'em uświetnicie moją uroczystość-przytuliła mnie mocno-Jutro nie będzie na to czasu, więc jeszcze dziś pójdziemy kupić ci okazjonalną sukienkę, dobrze?-mówiła podekscytowana jak jeszcze nigdy. Bawiło mnie to, ponieważ nie widziałam jeszcze nikogo dorosłego tak podekscytowanego czymś. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie co właścicielka powiedziała.
-Chwilka. Co? Nie, ja nie mogę..-jęknęłam. Pani Satoshi popatrzyła na mnie zdziwiona.
-Jak to nie możesz?
-No tej sukienki.. Nie mam na tyle pieniędzy..
-A tam opowiadasz, dziecko. Oczywiście, że ja ci ją kupie-posłała mi najszerszy uśmiech jaki kiedykolwiek u niej widziałam. Złapała mnie za rękę mówiąc-A teraz nie traćmy czasu, tylko chodźmy. Trzeba będzie przymierzyć mnóstwo sukienek!-jej głos zrobił się nieco piskliwy co rozbawiło mnie i Ren'a. Popatrzyliśmy na siebie z mężczyzną i uśmiechnęliśmy się przyjaźnie.
-Ren, skarbie, bądź tak miły zostań tutaj ze Scarllet i Nez'em. Kiedy wrócę spróbujemy skombinować dla tego młodego chłopaka garnitur-zawołała wyciągając mnie prawie siłą ze swojej knajpy.
Przymierzałam już entą sukienkę i powoli zaczynałam mieć tego dość. Już miałam powiedzieć, ze wezmę najtańszą, kiedy ekspedientka pokazała mi najpiękniejszą sukienkę jaką widziałam. Była bez ramiączek i kończyła się przed kolanami. Kloszowana pięknie układała się i poszerzała nieco moje biodra.
-Pięknie ci w tych kolorach, Haneko-powiedziała wzruszona kobieta, na co sprzedawczyni przytaknęła. Odwróciłam się do kobiety.
-Naprawdę tak pani uważa?
-Oczywiście, drogie dziecko! Nez postrada zmysły, kiedy cię ujrzy-uśmiechnęła się miło, a jej uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej, kiedy speszona spuściłam wzrok. Odwróciłam się do lustra i przyjrzałam się sobie. "Czy naprawdę mogłabym podobać się w tym Nez'owi..?". Następną godzinę spędziłyśmy na szukaniu idealnej sukni ślubnej, w której pani Satoshi wyglądałaby oszałamiająco. Może i nie była najszczuplejszą kobietą na ziemi, ale jej krągłości uwydatniały jej zalety, które miała naprawdę duże.
-Neko, zastanawiałam się czy mogłabyś zaśpiewać coś na weselu-ni z tego, ni z owego powiedziała blondynka. Popatrzyłam na nią nieco zaskoczona. Po raz pięćdziesiąty obracała się przed lustrem w jednej sukience.
-Oczywiście, czemu nie.. Ale jest pani pewna, że goście nie uciekną?-skrzywiłam się lekko na co pani Satoshi zareagowała śmiechem. Pokręciła głową i zawołała ekspedientkę informując ją, że decyduje się na tą suknie.
Trzy godziny po naszym wyjściu ponownie przekroczyłyśmy próg jadłodajni. W środku panował nadzwyczajny spokój i pustka. Zaciekawione i zdziwione rozejrzałyśmy się poszukując mężczyzn, których zostawiłyśmy. Nagle Ren wychylił się zza drzwi kuchennych.
-O, już wróciłyście-przywitał nas uśmiechem-Ten cały Nez nie jest zbyt rozmownym chłopakiem. Poszedł na górę do pokoju niedługo po waszym wyjściu-popatrzył na mnie, a ja zmartwiona zerknęłam w stronę schodów.
-Idź, kochana-kobieta pchnęła mnie lekko w ich kierunku-Powinnaś chyba z nim pogadać.
Nie musiała mi dwa razy powtarzać. Zostawiłam jej torbę z sukienką i szybkim krokiem poszłam na górę. Przy drzwiach nieco zwolniłam i otworzyłam je powoli. W pokoju panowała ciemność, ponieważ okno było zasłonięte. Kiedy już moje oczy przyzwyczaiły się do zmniejszonej ilości światła dostrzegłam Naoko leżącego na łóżku. Podeszłam do niego na palcach zastanawiając się co może go gryźć.
-Neko-odezwał sie nagle nie otwierając oczu. Tylko tyle. Moje imię. Nic więcej poza nim. Zaintrygowana podeszłam jeszcze bliżej i nieco nachyliłam się nad chłopakiem. Nagle otworzył oczy, a ja zaskoczona wyprostowałam się natychmiast i cofnęłam parę kroków. Nez usiadł na krawędzi materaca i zakrył twarz dłońmi. Przechyliłam lekko głowę w prawo i podeszłam do niego siadając obok. Przez chwilę siedzieliśmy oboje w ciszy. Nie wiedziałam co zrobić ani jak zmusić go do mówienia. Nie miałam żadnego pomysłu, więc tylko przytuliłam się do niego. Chłopak objął mnie ramieniem, a palcami drugiej ręki uniósł mi podbródek tak bym na niego spojrzała. Popatrzyłam w jego ciemne oczy i uśmiechnęłam się lekko, kiedy przytknął swoje wargi do moich ust. Przejechałam językiem po jego wardze, na co on przycisnął mnie do siebie mocniej. Z każdą chwilą całowaliśmy się coraz mocniej i namiętniej. Wzrastało w nas to samo uczucie co minionej nocy. Nie miałam nic przeciwko, by historia zatoczyła koło. Nagle do mojej głowy wpadł nietypowy, ale bardzo intrygujący pomysł.. Oderwałam usta od bruneta i szepnęłam mu prosto do ucha.
-Może miałbyś ochotę wziąć prysznic...?
Podniosłam się powoli przeciągając palcami po policzku chłopaka i ruszyłam w kierunku łazienki.


Naoko?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz