Gdy tylko Neko wyszła z lokalu, zająłem miejsce za barem, ignorując otoczenie.
-Nez, tak?- zagaił mężczyzna, siadając na stołku.
Na co ja tylko przytaknąłem, nie spuszczając wzroku z czyszczonej szklanki.
-Słyszałem dużo o Neko, ale nie wiele o Tobie. Jedynie tyle, że jesteście prawie, że nierozłączni i wkrótce wyruszacie w jakąś podróż.
-Można tak to ująć- pokiwałem głową, biorąc kolejne naczynie.
-Może przydałaby się wam jakaś pomoc, wiesz...
-Obejdzie się- przerwałem mu.
-A no dobrze. To może opowiesz mi jak poznałeś Neko?- próbował podtrzymać rozmowę na siłę.
-Nie ma co opowiadać. Wpadliśmy na siebie jakiś czas temu i tak jakoś poszło.
-Widzę, że mieliście sporo...
-Nie ma ruchu to możesz iść na przerwę, chyba, że chcesz mi...
-Dzięki, na razie- mruknąłem, idąc do pokoju.
-Dziwny jakiś- usłyszałem jeszcze ściszony głos mężczyzny, który podjął temat ze Scarllet.
Wszystko mnie wyjątkowo irytowało. Nawet brak fajek, ale byłem w stanie to znieść, by nie musieć z nikim rozmawiać. Zasłoniłem żaluzję i padłem na łóżko, próbując jakoś zapomnieć o dzisiejszym dniu. Nie wiarygodne jak jeden frajer może zjebać cały dzień.
Analizując całą sytuację godzinami niczego bym nie osiągnął, ale i tak nie miałem ochoty na ambitniejsze spożytkowanie czasu. Nie wiem jak długo tak leżałem, zanim drzwi się nie otworzyły, a w nich nie pojawiła się Neko, która od razu pojawiła się obok mnie. Co miałem jej powiedzieć? Zapewne znowu wypytywała o moje samopoczucie, toteż wolałem nie zaczynać tematu, by uniknąć zbędnych słów. Ku memu zdumieniu, zamiast pytać, ta tylko przywarła do mojego ciała, na co ja odpowiedziałem jedynie delikatnym pocałunkiem, przeradzającym się w nieco bardziej uczuciowy i śmiały. Moje myśli porzuciły przeszłość, a skupiły na teraźniejszości i wargach dziewczyny, która tylko pobudzała mnie bardziej z każdą chwilą. Gdy już miałem zabrać się za rozpinanie jej białej koszuli, ta zerwała się energicznie, proponując... prysznic? Mogło być ciekawie, więc zebrałem się leniwie za dziewczyną, która już czekała przy drzwiach, przygryzając wargi, które śmiała mi skraść w takiej chwili. Gdy ponownie miałem przytknąć je do własnych ust, rozległo się pukanie do drzwi.
-Neko, wiem, że to nie najlepsza chwila, ale mogę was prosić na sekundę.
Zerknąłem tylko na dziewczynę, nieco niezadowolony, ale ostatecznie otworzyliśmy drzwi, za którymi stała Satoshi.
-Coś się stało?
-Scarllet zacięła się dość poważnie nożem, więc Ren pojechał z nią na oddział, żeby zszyli ranę. Możecie mi dziś pomóc? Bardzo was proszę, dodatkowo zapłacę.
-Oczywiście, z wielką chęcią- rzuciła Neko z lekkim uśmiechem, jednak wiedziałem, że w tym momencie było jej tak samo żal jak mnie.
-Dziękuję i przepraszam jeszcze raz. A jak z Tobą Nez? Czujesz się już lepiej?- ruszyła z nami w stronę schodów.
-Bywało lepiej- dodałem, zerkając na nią pogodniej, chociaż już czułem lekką irytację z powodu tych dociekliwości.
-Cieszy mnie to. Już się bałam, że jesteś zły za zabranie Neko.
-Wręcz przeciwnie. Ten wypad urozmaicił tą rutynę, w którą już zapewne wpadła.
Rozeszliśmy się przy drzwiach dzielących część mieszkalną od lokalu. Kobieta zniknęła za drzwiami w kuchni, a my natomiast pozostaliśmy na sali, gdzie ruch był już nikły, z uwagi na fakt, że minęła pora obiadowa. Dziewczyna siedziała przy barze, rozmawiając ze mną, co jakiś czas znikając, przy którymś ze stolików, gdy zjawili się klienci, jednak zdażyło się to może dwa-trzy razy na godzinę.
-Złe wieści- dotarł do nas głos mężczyzny, który przeplatał się z dzwonkiem umieszczonym przy drzwiach- Scarllet co prawda nie straci palca, ale cięcie było dość głębokie i prawdopodobnie ruchy jej jęki będą nieco ograniczona z powodu uszkodzonego nerwu. Lekarz zalecił kilka dni urlopu.
-Żartujesz?- Satoshi wyłoniła się z kuchni, niczym skrytobójca.-No i co ja teraz sama zrobię? Nie ma czasu, żeby szukać kogoś na zastępstwo.
-Już dobrze kochanie. Postaram Ci się pomóc- Ren podszedł do niej, starając pocieszyć.
-Sam masz pracę, a poza tym wybacz, ale raczej praca kelnera nie należy do łatwiejszych.
-Jeśli to nie będzie problem, to zostaniemy te kilka dni dłużej, żeby pomóc. W sumie gotówka by się nam przydała- wtrąciłem, zerkając co jakiś czas na Neko.
-Bylibyście w stanie to zrobić?
-Pewnie, chyba, że nasza obecność nie jest już mile widziana- dodałem.
-Zwariowałeś chyba chłopcze. Wystarczy, że dacie wcześniej znać, a pokój zawsze będzie na was czekał- rzuciła promiennie.-Dziękuję wam bardzo. A teraz uciekajcie już, bo zaraz będę zamykać. Nacieszcie się sobą.
-Nie ma potrzeby. My możemy zostać i posprzątać- wtrąciła Neko.- Pani niech ucieka. Jutro wielki dzień, więc musi się pani wyspać.
Nie spotkaliśmy się z protestem. Oboje zniknęli, a my wzięliśmy się za porządki. Uwinęliśmy się w miarę szybko. Zdążyłem jeszcze skoczyć do sklepu po paczkę papierosów. Gdy wróciłem na salę, by pomóc jej w myciu stołów, ta była w trakcie czyszczenia ostatnich. Stała tyłem do wejścia, skupiona na zadaniu.
Zlustrowałem jej wzrokiem, zawieszając wzrok na spódniczce, która w godzinach pracy była dla mnie nie do zniesienia. Teraz... nie powiem, była przyjemnym widokiem. Zbliżyłem się cicho do dziewczyny, otulając ją od tyłu. Ta pod moim ciężarem zachwiała się lekko, uśmiechając pod nosem.
-Kończ już- pocałowałem ją w ucho, próbując ponaglić.
-Jeszcze jeden i kończę- mruknęła zadowolona.
-Zostaw go i chodź już- wsunąłem jej rękę pod bluzkę, nadal trzymając drugą rękę lekko zaciśniętą w okolicach żeber.
-Obiecaliśmy, że posprzątamy, pomógłbyś mi, to pójdzie szybciej- nie dawała za wygraną.
-Pierdolić to, chodź dobrowolnie, albo Cię zaciągnę na górę- szepnąłem cicho, nadal nie mogąc się od niej odkleić.
-Bierz ścierkę i wycieraj- powtórzyła, próbując dokończyć pracę.
-Jebać to- syknąłem zniecierpliwiony, obracając dziewczynę przodem do siebie.
Przytknąłem usta do jej, chwytając za ręce, uniemożliwiając jakikolwiek sprzeciw. W końcu przestała wierzgać i pozwoliła zanieść na górę, gdzie od razu, skierowaliśmy kroki w stronę łazienki. Tam ponownie skupiłem uwagę na bluzce.
-Co Cię tak wzięło na ten prysznic?- spytałem z ciekawością.
-Tak jakoś, chyba, że nie chcesz-wzruszyła ramionami.
Mój wzrok, chyba wystarczył, by utwierdzić ją w decyzji jaką podjąłem. Bez słowa zabrała się za ściąganie kolejnych warstw, pozwalając na pocałunki w szyję.
Nie wiele czasu minęło, by w pomieszczeniu zrobiło się cieplej i bynajmniej nie za sprawą wody, która już lała się strumieniem po moim jak i Neko ciele. Przywarła do mnie plecami, splatając nasze dłonie na swym brzuchu. Druga momentalnie powędrowała na podbródek dziewczyny, by odwrócić nieco jej głowę, co pozwoliło mi na kontakt z jej ustami.
W końcu cichy, przeszyty błogością jęk wydobył się z jej gardła. Oparta dłonią o ścianę, coraz bardziej napierała ciałem w moją stronę.
-Co jeśli ktoś ponownie przyjdzie?- spojrzała przez ramię.
-To trochę poczeka- mruknąłem bez zastanowienia.
Tak też ponownie doszło do sytuacji, która miała miejsce minionej nocy. Mokre kosmki jej czarnych włosów powoli zaczęły wychodzić spod wcześniej spiętego koka. Wtedy też uświadomiłem sobie, że to one dodają jej niewinności. Tworzyły barierę, pod którą kryła się wcześniej przed ludźmi.
Ponownie nasze ciała utonęły w rozkoszy. Nawet dzisiejszy incydent z grupką blondyna przestał być tak ważny. Liczyła się Neko. Tylko ona. Uścisk jej dłoni nieco nasilił się, gdy ponownie wydawał z siebie pomruk zadowolenia. Każdy mięsień w jej ciele kurczył się, a sekundę później rozluźniał. Ciągle przyciągałem ją do siebie bardziej, by jak najdłużej móc nacieszyć się tak bliskim kontaktem z nią.
<Neko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz