sobota, 14 listopada 2015

Od Haneko

Od momentu wejścia do tego budynku, moje dłonie zaciśnięte w pięści ani na moment się nie rozluźniły. Jednak kiedy ten cały Ame kazał iść za sobą, miałam wrażenie, że paznokcie zaraz przebiją mi skórę. Zęby zaciskałam tak mocno, że zaczynały mnie boleć. Musiałam się natychmiast uspokoić. Nie mogłam okazywać strachu ani wyższości. W głowie miałam tylko to. Brak strachu, zero wyższości.
Wraz z zamknięciem się za mną drzwi od pokoju tego wielkiego faceta ogarnął mnie jeszcze większy strach i jednocześnie uciekło ze mnie jakieś napięcie spowodowane tymi wszystkimi mężczyznami. Popatrzyłam na szefa mojego kolegi, który rozsiadł się wygodnie w swoim fotelu. Podrapał się po brodzie i zmierzył mnie całą krytycznym wzrokiem, po czym zatrzymał spojrzenie na moich nogach. Zgadywałam, że albo patrzył na spuchniętą nogę, albo na stare siniaki.
-Co ci się stało, moja mała?-zapytał wskazując palcem poniżej moich kolan.
-Nie zauważyłam samochodu przebiegając przez ulicę-odpowiedziałam. Bałam się, że mój głos będzie się trząsł ze strachu i zdenerwowania. Jednak był on nad wyraz spokojny i, co jeszcze dziwniejsze, chłodny, ale nie za bardzo. W środku odetchnęłam z wielką ulgą.
-Nez, dlaczego na nią nie uważałeś?-zapytał jakby zły, lecz nie czekał na odpowiedź bruneta. Cały czas jego wzrok mierzył mnie uważnie rejestrując każdy, nawet ten najmniejszy ruch.-Jak się nazywasz?
-Haneko Fumi-odpadłam po krótkiej chwili ciszy. Nie byłam pewna, czy powinnam podawać swoje prawdziwe dane. O tym Nez mi nie wspominał, niestety..
-Gdzieś już chyba o tobie słyszałem...-zmrużył oczy zastanawiając się. Cholera.. Zaklęłam w myślach. Jak mogłam być taka głupia?
-Ahhh... To ciebie szukają w całym kraju, tak? Wpasujesz się do nas-zaśmiał się trochę ponuro i podniósł z siedzenia.-Umiesz może się bić? To bardzo przydatna umiejętność.
Pokręciłam szybko głową.
-Szkoda. Ale moi chłopcy z wielką chęcią cię tego nauczą, skarbie. A teraz pewnie jesteście zmęczeni i chcielibyście wypocząć. Któryś z chłopców zaprowadzi cię do twojego pokoju.
-Wolałbym, żeby została ze mną-twardym głosem wtrącił się brunet, Zerknęłam na niego z wielką ulgą. Wizja spania samej w pokoju nie podobałam mi się w ogóle. Zwłaszcza po zobaczeniu tych spojrzeń i... Ughr.
-Jeśli nie będzie wam ciasno-Ame wzruszył ramionami, choć było widać, że nie był z tego zadowolony. Po chwili odprawił nas gestem ręki, a my posłusznie opuściliśmy pokój. Gdy tylko drzwi zamknęły się przed moim nosem rozluźniłam dłonie spoglądając na nie. Miałam w nich głęboko odbite paznokcie. Pokręciłam głową i skamieniałam czując na sobie czyjś wzrok.
-Czy ta mała jest twoja?-zapytał jakiś ochrypły głos. W jednej chwili przez całe moje ciało przeszły ciarki, a żołądek splótł się w supeł i gdybym tylko miała co, to zwróciłabym jego zawartość.
-Odpierdol się od niej-warknął Nez. Spojrzałam na niego nieco zaskoczona, ale z wdzięcznością. Chłopak złapał mnie za rękę i poprowadził do jednego z pokoi, najprawdopodobniej należącego wcześniej do niego. Nez przekręcił kluczyk w drzwiach, dla pewności, że nikt tu nie wejdzie i rzucił się na łóżko. Stałam ze splecionymi za plecami dłońmi i przyglądałam się chłopakowi. Dopiero po chwili postanowiłam rozejrzeć się po pomieszczeniu.
-Ale luksusy..-szepnęłam do siebie.
-Takie życie w gangu-westchnął brunet i wyciągnął z kieszeni papierosa. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem i spojrzałam na drugie drzwi.
-Tam jest łazienka?-spytałam.
-Nie. To są drzwi do raju-mruknął. Zaśmiałam się pod nosem mówiąc
-Jak dla mnie łazienka to raj.
-Jak chcesz to idź się myć.. Albo nie. Ja idę pierwszy-mówiąc to podniósł się z łóżka i zniknął za drzwiami łazienki.
-A mogę wziąć jedną z twoich koszulek?-zapytałam nieco głośniej.
-Jasne. Są w szafie-do moich uszu doleciał nieco przytłumiony głos zza drzwi. Skinęłam głową i wyciągnęłam czarną koszulkę.

Wyszłam z łazienki w bieliźnie i czarnej koszuli Nez'a, która spokojnie mogłaby robić za moją sukienkę. Z końcówek włosów kapała mi wciąż woda, ale na to nie mogłam nic poradzić. Popatrzyłam na łóżko, na którym rozwalony leżał brunet. A może raczej spał. Zaśmiałam się bardzo cicho i odłożyłam swoje ubrania na jedno z krzeseł. Podeszłam do niego przekrzywiając głowę w prawo i przyglądając się mu uważnie. Znowu był tylko w bokserkach, co w sumie było zabawnym widokiem. Ale tez i.... Nie potrafiłam odwrócić wzroku od jego umięśnionego ciała. Z uwagą badałam wzrokiem każdy jego skrawek, do momentu, w którym nie podskoczyłam słysząc za drzwiami jakąś bójkę. Nez wstał prawie natychmiast i spojrzał na mnie. Wielkimi ze strachu oczami patrzyłam się na drzwi, w które ktoś uderzał. Brunet chciał już do nich podejść, lecz uderzenia przeniosły sie dalej, a po chwili zupełnie ucichły.
-Nie bój się, tu jest tak zawsze-powiedział patrząc na mnie.
-Yhm..-jęknęłam nie czując się od tych słów pewniej.
-No chodź. Powinnaś się w końcu wyspać. Może będzie ci wygodnie, księżniczko-ostatnie słowo powiedział z tak figlarnym przekąsem, że nie mogłam się nie uśmiechnąć. Po dłuższej chwili leżałam już obok niego na miękkim materacu. Przez cały czas moje ciało było ogarnięte przez strach, dlatego niewiele myśląc przytuliłam się do Nez'a. Nie wiem czy to wcześniejsze zapewnienie, czy fakt, że go tu szanują sprawiał, że im bliżej niego byłam tym bardziej bezpieczna się czułam.
-Dziękuje za wszystko...-mruknęłam pod nosem i wtuliłam się w chłopaka jeszcze bardziej. "Jeszcze tego pożałujesz" zdążyłam usłyszeć własny głos w głowie.


Nez?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz