niedziela, 29 listopada 2015

Od Naoko

Starannie zamknąłem za sobą drzwi, upewniając się przy tym, czy nikt nie stoi na korytarzu. Co jak co, ale nie miałem ochoty spotkać tej rudej wariatki. Niestety ta jakby przewidziała, że będę wychodzić.
-No witaj. Dokąd się wybierasz?- rzuciła zza lady.
-Ciekawska jesteś- westchnąłem, dając jej do zrozumienia, że jest nieco nachalna.
-Jeśli chcesz dotrzymam Ci towarzystwa.
-Ty chyba jesteś w pracy- mruknąłem wychodząc z lokalu.

Długo błądziłem między półkami, starając się wyszukać jakiś film. Jak na złość, w moje ręce trafiały filmy klasy Z. Brakowało już tylko tandetnych bollywoodzkich produkcji, ale i te wkrótce przykuły moją uwagę. W końcu udało mi się znaleźć coś godnego uwagi. Horror, który od dłuższego czasu chciałem obejrzeć został znaleziony. Ruszyłem z nim do kasy, gdzie starszy mężczyzna skasował pudełku wyciągając losowe spod lady.
-A ten?
-Ten jest gratis. Mało kto tu zagląda, więc muszę pozbyć się starych filmów- rzucił- Poza tym dodatkowy film, to i noc dłuższa, nieprawdaż chłopcze?
Bez słowa zabrałem oba pudełka, wracając do lokalu.
-Nez, mam do Ciebie prośbę- wtrąciła pani Satoshi.- Mógłbyś przynieść mi skrzynkę z magazynu. Jest dla mnie nieco za ciężka.
-Niech będzie- rzuciłem, podążając za starszą kobietą.
W magazynie wskazała ogromne pudło, które rzeczywiście wyglądało na zbyt ciężkie, by drobna Satoshi dała rady je przenieść bez pomocy.
-To jak podoba wam się pokój?
-Sypialiśmy w gorszych miejscach, więc i tak jesteśmy wdzięczni za jakikolwiek- dodałem, starając się być przy tym uprzejmym.
-A jak czuje się Neko?
-Chyba w porządku. Co prawda została już bez czystych ubrań, ale i na to znalazła się rada- uśmiechnąłem się pod nosem, przypominając sobie jak stała pod drzwiami w czarnej koszulce.
-Dziękuję, że tak o nią dbasz chłopcze. Bardzo często przychodziła do nas na noc. Chętnie ją gościliśmy. Jej ojciec terroryzował rodzinę, z resztą nie tylko ją. Gdy spotykałam go pijanego na ulicy, ewidentnie szukał zaczepki. Neko potrzebuje teraz Twojej opieki- uśmiechnęła się ciepło.
-Znaleźliby się lepsi kandydaci na niańkę- mruknąłem odstawiając pudło.
-Dobrze Ci z oczy patrzy chłopcze. Gdy rano opuściłeś lokal, Neko wyglądała na bardzo przejętą. Dawno nie widziałam jej tak zatroskanej czyjąś nieobecnością.
Zastanowiłem się nad słowami kobiety. Czy, aby na pewno miała rację? Dopiero teraz też zauważyłem, że bluza przeszła słodkim zapachem mojej towarzyszki. Nie chcąc tracić dłużej czasu na zadumę, ruszyłem do pokoju. Moim wybawieniem stała się kobieta, która od razu zajęła czymś rudowłosą.
Cicho wślizgnąłem się do pokoju, w którym panował półmrok. Dziewczyna spała skulona na łóżku wśród kocy i poduszek. Starannie ułożyłem bluzę na oparciu krzesła, przeciągając się.
-Ech... dziwna kobieta- rzuciłem sam do siebie, przypominając sobie właścicielkę lokalu i jej słowa.
Usiadłem na łóżku obok niej, przyglądając dziewczynie.
-Wstawaj mała- rzuciłem cicho, ale nie uzyskałem odpowiedzi.
Dopiero mocniejsze szturchnięcie dało jakiś rezultat.  Włożyłem płytę do odtwarzacza, po czym zasiadłem obok niej.
Spora część komedii zdążyła już minąć, a ja nadal nie wiedziałem o co chodzi w całym filmie. Jak to komedie, nigdy nie miały jakieś specjalnie rozbudowanej fabuły.
-Zgłodniałaś?- rzuciłem nagle.
-Troszkę- rzuciła wesoło.
-To daj mi moment- próbowałem się podnieść z łóżka, jednak dziewczyna chwyciła mnie za ramię.
-Może lepiej ja pójdę. Chyba nie masz zbytniej ochoty widzieć się z tą idiotką.
-To zasuwaj- rzuciłem z uśmiechem.- Mi również możesz coś załatwić.
Tak też się stało. Neko chwilę później wróciła do pokoju, informując, że ktoś przyniesie nam posiłek.
-Serio, byłaś w tym?- wskazałem na koszulkę, w której od dłuższego czasu paradowała.
Ta przyjrzała się sobie nieco speszona.
-Pasuje Ci, więc chyba nie spotkałaś się ze zbytnią krytyką.
-Z krytyką nie. Ale już chyba wiem, czemu pani Satoshi tak się uśmiechała.
-Jeb to. Chodź tu, bo film się już kończy.
Tak też się stało. Dziesięć minut później, na ekranie pojawiły się napisy końcowe, które przyniosły ze sobą wyłączenie telewizora. Jedyne okno znajdujące się w pokoju, nie dawało już światła, więc po omacku odnaleźliśmy jakąś lampkę.
-Widzę, że Ci się spodobało.
-Tak, dzięki. Dawno się tak nie uśmiałam.
-Cieszy mnie to, mała. Teraz do szczęścia brakuje nam tylko jedzenia- westchnąłem, kładąc się na łóżku. Gdy spojrzałem na dziewczynę, ta nie wyglądała już na taką zadowoloną. Jej twarz po raz kolejny przybrała ponury wyraz.
-Co jest?- spytałem podejrzliwie.
-Nic, tylko... dawno nie oglądałam komedii. W ogóle to bardzo dawno nie oglądałam telewizji, ani nie miałam tak przyjemnych dni. Staram się nie myśleć o tym, że wkrótce to wszystko się skończy, bo w końcu ojciec mnie znajdzie i...
-Ile razy mam Ci to powtarzać? Nikt Cię stąd nie zabierze. Obiecałem Ci, że się Tobą zajmę i odprowadzę do wujostwa. Pamiętasz co powiedziałem Ci dwa dni temu, kiedy dotarliśmy do siedziby Ame?
-Że mnie nie opuścisz dopóki nie będę bezpieczna i że będziesz mnie chronił- dodała ze łzami w oczach.
-Dokładnie. Więc zapomnij o ojcu, bo jeśli tylko wejdzie mi w drogę zobaczy do czego jest zdolny 19 latek, należący do mafii przez kilka lat- usiadłem obok niej.
-Dziękuję Nez. Dziękuję za wszystko- zalała się łzami, kryjąc twarz na mojej klatce piersiowej.
-No już dobrze mała. Nie becz, bo nie masz o co. Musisz być silna i nie ulegać tak łatwo emocjom, bo któregoś dnia może mnie po prostu zabraknąć i tylko ty będziesz w stanie sobie pomóc, a płaczem nic nie osiągniesz- uspakajałem ją, gładząc po głowie.
-Czemu mi pomagasz?- rzuciła w końcu.- Tyle dla mnie zrobiłeś, a nie musiałeś. Nigdy nie miałeś większego powodu, by w ogóle mnie prowadzić, aż tak daleko.
-Wiesz... obiecałem Ci to, ty uratowałaś mi dupę kilka razy, to chętnie się odwdzięczę. Nawet powinienem.
- Mam takie głupie przeczucie, że to nie o to chodzi- przygryzła wargę, zerkając na mnie nie pewnie spod grzywki.
Oparłem się o ścianę, robiąc teatralną pauzę.
-Bo... ja... ech... sam nie wiem. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Coś mi każe być przy Tobie, bo nie potrafię tak po prostu odejść, nie mając pewności, że nic Ci nie jest. Z resztą słyszałaś, jak jeden z moich starych znajomych mówił, że nigdy nie przyprowadziłem, żadnej dziewczyny, że nie chodziłem z nimi na panienki. Jest to dla mnie szczerze powiedziawszy prostackie i nie widzę potrzeby. Sama nawet nie wiesz jak mi ulżyło, kiedy znowu byłaś obok- mówiłem zmieszany.
Neko patrzyła na mnie nieco otumaniona, jednak trzeźwo analizowała wszystko. Pierwszy raz miałem obiekcje co do tego, co chcę powiedzieć i najwidoczniej dziewczyna to wyczuła.
-Też byłam wtedy niezwykle szczęśliwa, że znowu byłeś blisko. Wczoraj, gdy zobaczyłam, że jesteś cały, również dało mi to wiele szczęścia- uśmiechnęła się ciepło, patrząc mi w oczy.
Przez dłuższy czas panowała grobowa cisza, podczas której nikt nawet nie śmiał się poruszyć.
-Muszę iść zapalić- rzuciłem w końcu, czując lekką dezorientacje i zmieszanie.
Gdy już miałem się podnieść, poczułem dłoń Neko na ramieniu. Zerknąłem na nią pytającą, na co ta, nie pewnie zbliżyła twarz do mojej.
-Nie chodź, proszę- szepnęła cicho, siadając na przeciwko mnie.
Chwilę później jej ciepłe wargi przytknęła do moich. Jej dłonie powędrowały w okolicę mojego brzucha. Chwyciłem ją delikatnie w tali przyciskając do siebie. Nie potrafiłem panować nad sobą. Pierwszy raz ogarnęła mnie potrzeba bliskości innej osoby. W Neko również dało się wyczuć tęsknotę czyjegoś dotyku. Z jej oczy nadal płynęły łzy, których było coraz mniej.
-Pożałujesz któregoś dnia tego, że się przywiązałaś- rzuciłem cicho.
-Nie myśl o tym teraz- szepnęła.
Czy, aby na pewno tego chciałem? Czemu dawałem jej zgubną nadzieję?
Ech co ja pierdolę? Czemu oszukuję sam siebie? Nie potrafiłem przyznać się samemu sobie, że Neko znaczyła dla mnie więcej niż kto inny. Była całym moim światem i nie potrafiłem znieść myśli, że może jej się coś stać.
Nie byłem w stanie dłużej tego ciągnąć. Chwyciłem ją pod uda, kładąc delikatnie na plecach. Uścisk jej dłoni na moim ramieniu nieco się nasilił, co od razu mnie ocuciło.
Z trudem oderwałem usta od jej.
-Ktoś... idzie- odchrząknąłem cicho, odwracając wzrok.
Rzeczywiście, delikatnie pukanie w drzwi rozległo się po pokoju.
-Mam tu coś dla was do jedzenia- stłumiony, ciepły głos wydobył się zza drzwi.
-Otworzę- uśmiechnęła się, wyślizgując spode mnie.

<Neko?>



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz