Dziewczyna zasnęła dość szybko, podczas, gdy ja wpatrywałem się w przestrzeń, zacinaną strugami deszczu. Jak długo przyjdzie nam tu siedzieć? Co potem? Nie wiele zdziałamy z dwiema dychami w kieszeni, nie mając jeszcze samochodu, podczas gdy czeka nas jeszcze pół kraju do pokonania.
Ponure myśli ciągnęły się w nieskończoność. I dlaczego to robiłem? Czemu narażałem własną dupę? Dla Haneko... Nawet jeśli chciałbym ją zostawić, nie potrafiłbym tego zrobić dobrowolnie. Tak szczeniackie zachowanie mi nie przystoi. Przeszła wiele, być może więcej niż ja, a mimo to, nadal miała odwagę, by żyć i coś zmienić w swoim życiu.
Nawet nie wiem kiedy zasnąłem, ale wiedziałem, kto mnie obudził. O dziwo nie była to Neko, ale...
-Dzień dobry młody- znajomy głos dotarł do moich uszu.
-Czego chcesz?- syknąłem, dostrzegając postawnego "znajomego"
-Jak zwykle opryskliwy.
-Czego chcesz skurwielu?-syknąłem zniecierpliwiony, a jednocześnie przejęty brakiem dziewczyny.
-Jesteś w gorszym położeniu, więc proponuję, abyś współpracował. Ame stęsknił się za królewną, więc poprosił, bym ją przyprowadził. Jako, że jej nie spotkałem jej nigdzie w pobliżu, liczę, że ty mi powiesz, gdzie ją znajdę- ulżyło mi w tym momencie. Czyli nie zabrali jej ze sobą, więc gdzie ona jest?
-Ty idioto... myślisz, że po tym wszystkim mogłem z nią wytrzymać? Odesłałem ją w okolicę komisariatu i zgarnęli ją do domu- rzuciłem obojętnie.
-Nez... dobrze Cię znam. Nigdy nie przyprowadzałeś żadnych dziewczyn, a i na panienki nigdy z nami nie chodziłeś. To, że ją przyprowadziłeś, oznacza, że naprawdę coś dla Ciebie znaczyła, więc przestań mi tu pierdolić i gadaj, gdzie jest. Pytam ostatni raz, więc zastanów się nad odpowiedzią.
-Jak sam widzisz... nie tu- rzuciłem z cynicznym uśmiechem.
Gość zacisnął pięść, wyciągając pistolet. No cóż... w tym momencie ważne, by młoda zdążyła zwiać.
-Nie wiem gdzie masz swoją księżniczkę, ale znajdę ją bez twojej pomocy- rzucił, celując mi w głowę.
Huk wystrzału dotarł do moich uszu. O dziwo to nie ja oberwałem kulką, a... on sam? Facet padł trupem obok mnie, zalewając wszystko w okół krwią, ale... kto strzelił? Poczułem chłodny wzrok na sobie. Spojrzałem na drobną postać, pokrytą kroplami krwi. Zerwałem się szybko z podłogi, podchodząc do dziewczyny.
-Ty idiotko- chwyciłem ją, przyciskając do siebie.- Nawet nie wiesz, jak się o Ciebie bałem. Gdzie ty byłaś?
-Musiałam się przejść- rzuciła, wpatrując się w ciało mężczyzny.- Czego on chciał?
-Ame kazał Cię przyprowadzić.
-Więc chyba dobrze, że jednak mnie nie było. Przy okazji Cię uratowałam.
-Nie rób tak następnym razem. A jeśli masz zamiar, to przynajmniej mi o tym powiedz. Jeśli on nie wróci, Ame wyśle kogoś jeszcze. Nie mam ochoty po raz kolejny zastanawiać się, czy wybrałaś się na spacer, czy jesteś już z nim. Chcesz skończyć w takim miejscu w jakim było Ci spać jedną noc?
-Nie ma za co- zerknęła na mnie kątem oka.
-Przypnę Ci dzwoneczek do nogi. No nic, trzeba się zbierać- westchnąłem lustrując dziewczynę, a następnie zdjąłem bluzę.- Zdejmuj te mokre ciuchy.
Neko patrzyła na mnie podejrzliwie.
-No przecież nie możesz chodzić w mokrych rzeczach. Przeziębisz się, więc zdejmuj koszulę i ubieraj bluzę. Jak wyschnie to oddasz mi co moje.
-Nie wiem, czy...
-Nie dyskutuj młoda. Masz minutę, albo Ci pomogę- zaśmiałem się, czochrając jej grzywkę.- ruchy!
Zbliżyłem się do trupa, przeglądając jego kieszenie w poszukiwaniu chociażby i drobniaków.
<Haneko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz