wtorek, 3 listopada 2015

Od Haneko

Usłyszałam przez sen jakiś niezrozumiały szept, więc tylko zamruczałam pod nosem. Ziewnęłam nie spiesząc się i leniwie otworzyłam oczy. Wtem dosłownie skamieniałam. Zszokowana patrzyłam szeroko otwartymi oczami przed siebie. A jedyne co widziałam to żebra Nez'a z boku. I to z bardzo bliska. Zamrugałam kilka razy mając nadzieje, że to jednak sen lub po prostu przewidzenie. Ale nie. To była rzeczywistość. Odsunęłam się od niego o milimetr chcąc coś powiedzieć, ale w tym samym momencie zsunęłam się z piskiem z łóżka. Chłopak natychmiast zaczął się śmiać. Z ponurym mrukiem podniosłam się z ziemi i spojrzałam morderczo na bruneta. Ten popatrzył na mnie, tylko po to by po chwili wybuchnąć śmiechem jeszcze bardziej. Przewróciłam oczami i skierowałam się do łazienki.
-Jak już ci przejdzie to możesz ogarnąć łóżko-powiedziałam stając w drzwiach łazienki. Weszłam do małego pomieszczenia. Nachyliłam sie nad umywalką i ochlapałam twarz zimną wodą dla otrzeźwienia. Kiedy podniosłam głowę, w małym lusterku na ścianie zobaczyłam Nez'a opartego o framugę drzwi.
-Widzisz? To nie miałoby miejsca, gdybyś spała na podłodze-zaśmiał sie. Spuściłam głowę czując jak an moje policzki wpływa rumieniec.
-To z przyzwyczajenia-zawołałam nie podnosząc głowy. Było mi naprawdę głupio. Zwłaszcza, że znałam go raptem jeden dzień. Pokręciłam głową i minęłam śmiejącego się chłopaka. Mówiłam szczerze. Odkąd pamiętam w łóżku spał ze mną wielki pluszowy miś, do którego przytulałam się każdej nocy. Był jedyną... Rzeczą, do której mogłam się bezkarnie przytulać. Bo o rodzinie nie było mowy. Przygładziłam spódnicę od mundurka i wróciłam do łazienki. Przeciskając się obok bruneta spojrzałam w lustro i jęknęłam.
-Czemu mi nie powiedziałeś, że wyglądam jak wiedźma?-spytałam rozpuszczając sobie włosy. Chłopak tylko parsknął śmiechem.
-Nie jest tak źle. Wyrobisz się w ciągu dwóch godzin czy nie?
-Spokojnie-posłałam mu chłodne spojrzenie-Szkoda, że nie ma tu szczotki..-mruknęłam i zaczęłam przeczesywać włosy palcami. Powoli przeciągałam między nimi pasma czarnych włosów.
-Nie powinieneś się ubierać?-zapytałam patrząc w odbicie lustrzane chłopaka. Ten tylko uśmiechnął się pod nosem, odwrócił się na pięcie i zniknął za ścianą. Przewróciłam oczami i "rozczesałam" do końca włosy, a następnie ponownie związałam je w dwa kucyki. Podeszłam do łóżka i założyłam na siebie marynarkę od mundurka przygładzając ją. Popatrzyłam na bruneta opartego plecami o okno. Palił papierosa przyglądając mi się uważnie. Przechyliłam głowę w lewo i spytałam
-Co?-w odpowiedzi chłopak tylko leniwie pokręcił głową. Uśmiechnęłam się pod nosem i zapytałam przyglądając się własnemu ubraniu jakbym widziała je pierwszy raz-Może być? Ładnie mi?
-Za bardzo rzucasz się w oczy-skwitował Nez. Popatrzyłam na niego zdziwiona i uśmiechnęłam się szeroko.
-Po raz pierwszy ktoś odpowiedział mi na to pytanie-zaśmiałam się-Zabawne.. To co? Zbieramy się, co nie?
Skinął głową dokańczając papierosa. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że chłopak przecież wcześniej nie miał fajek, więc skąd ją wytrzasnął? W przeciągu doby poznałam go na tyle dobrze, by wiedzieć, ze lepiej nie wiedzieć. W milczeniu szybko opuściliśmy pokój zamykając go na klucz i zeszliśmy na dół do recepcji. Zapłaciłam recepcjonistce i podziękowałam z uśmiechem. Nie była najmilszą osobą, jaką spotkałam w swoim życiu, ale nie była też najgorszą. Choć w jej oczach widziałam coś, czego widzieć chyba nie chciałam. Odwróciłam sie i ruszyłam w stronę swojego kolegi stojącego przy wyjściu, jednocześnie czułam na sobie wzrok kobiety zza lady.
-Co jest?-spytałam bardzo cicho widząc spięte mięśnie bruneta.
-Gliny-spojrzał na mnie chłodno. Odniosłam wrażenie, że obwinia mnie za to. Powstrzymałam się by o to spytać i wyjrzałam przez drzwi. Faktycznie, niedaleko naszego samochodu stał policyjny radiowóz, a o maskę byli oparci policjanci w mundurach. Pomyślałam przez chwilę.
-Poczekaj-szepnęłam, odwracając się i szybkim krokiem kierując się do łazienki. Tam zdjęłam swoje czarne leginsy, które zazwyczaj nosiłam pod spódniczką, włosy związałam w koka, a czerwone soczewki po prostu zdjęłam. Zrzuciłam z siebie też marynarkę i złożyłam ją w kostkę chowając do rękawa złożone leginsy. Wychyliłam się powoli z łazienki i popatrzyłam w stronę recepcji. Na szczęście kobieta stamtąd gdzieś na chwilę poszła. Kuśtykając podeszłam do Nez'a, który był bardzo zdziwiony widząc moją metamorfozę. Wcisnęłam mu w ręce zdjęte ubrania.
-Ja zajmę czymś tych policjantów, w tym czasie ty niezauważony przemkniesz sie do samochodu. Potem ładnie sie z nimi pożegnam i zwiejemy. Z tego co wiem, nie powinno to być takie trudne, ogłoszenia o moim zaginięciu jeszcze nie wiszą wszędzie, więc mogą o tym nie wiedzieć. A ty chyba umiesz się cicho przemykać, prawda?-spojrzałam na niego czarnymi oczami i zamrugałam parę razy uwodzicielsko. Nawet nie wiedziałam, ze tak potrafię, dlatego mina chłopaka mnie rozśmieszyła. Prawie natychmiast przywołałam sie do porządku i wyszłam z budynku kierując się prosto na gliniarzy. Starałam się nie uginać bolącej nogi i iść w miarę prosto, bo wiedziałam, że jeśli wieść o moim zniknięciu rozejdzie się to kuśtykanie na jedną nogę, będzie jedną z charakterystycznych cech. A powrót do domu to ostatnie czego chciałam.


Nez?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz