niedziela, 22 listopada 2015

Od Naoko

Zerknąłem z zadumą na dziewczynę, której mina stopniowo odzwierciedlała coraz większy smutek.
-No wiesz? To ja tu z własnej woli oddaje Ci baterie do telefonu, cobyś mogła pograć w jakieś dziwne gierki, a ty rzucasz nią przez całą tą szopę, w której dane nam było się schronić. I bądź tu człowieku mądry przy dziewczynach- przewróciłem oczami z lekkim uśmiechem, chcąc ją rozweselić.
-Szczerze mówić najmniejszą ochotę mam teraz właśnie na korzystanie z telefonu. Im dłużej mam go przy sobie, tym większa szansa, że mnie znajdzie.
-Nawet jeśli Cię znajdzie, nie zabierze Cię. Póki jesteśmy razem, nikt Cię nie tknie, przed dotarciem do Twojej ciotki. Tam już będziesz musiała radzić sobie sama.
-Sama?
-Naturalnie. Chyba nie sądzisz, że będę mógł tam z Tobą zostać.
-Właściwie... byłam tego świadoma od początku, ale nie potrafiłam dopuścić tej myśli do siebie, póki nie wypowiedziałeś tego na głos- przygryzła wargę, wpatrując się w zakurzoną podłogę.
-To nie moja bajka mała. Załóżmy, że taka możliwość byłaby do zrealizowania. Prędzej czy później dowiedzą się kim jestem. Mało kto chciałby mieszkać z byłym członkiem mafii, który nigdy nie zaznał nic więcej prócz bólu i przemocy. W twoim wieku byłem już zawodowym kieszonkowcem, a rok później biegle posługiwałem się kilkoma rodzajami broni palnej i białej. Nie jestem typem, który lubi się podporządkowywać. Muszę w końcu zacząć żyć jak przeciętny człowiek. Legalna praca, uczciwe zarobki... to nie będzie łatwe z uwagi na fakt, że od dawna nie miałem z niczym podobnym do czynienia- wyjaśniłem.
-Właśnie może dlatego lepiej zaczynać małymi kroczkami. Choćby i u mojego wujostwa- zaproponowała z dozą nadziei w głosie.
-Nie, mała- pokręciłem głową- Nie odnajdę się w tym środowisku. Prędzej mi do samotnika, niż duszy towarzyskiej. Poza tym wolałbym mieć w końcu coś swojego. Niewielki warsztat samochodowy, z którego bym się utrzymał. Z resztą.... zmieńmy temat. Jutro wypada coś znaleźć do jedzenia. Dziś cały dzień o pustym żołądku.
-Dlaczego po mnie wróciłeś?- drążyła dalej.-Wtedy przy motelu i kiedy Ame... no wiesz.
-Bo coś Ci obiecałem, pamiętasz? Kilka razy ty uratowałaś mi dupę przed policją, to i ja mogę się jakoś odwdzięczyć. Kto wie, może i spodoba mi się miasto, do którego zmierzamy i osiedle się gdzieś na jego obrzeżasz.
-Nie, to coś innego. Przy motelu jeśli dobrze się nie mylę, miałeś jeszcze tę myśl, by mnie zabić. Mimo wszystko wróciłeś po mnie, a mogłeś po prostu odjechać, zostawiając mnie z nimi- wbiła we mnie świdrujący wzrok, czekając na odpowiedź.
Zamilkłem na moment, wpatrując się w deszcz. Czemu wtedy tak postąpiłem? Sam nie umiem tego wyjaśnić. Dlaczego nie raz potrafiłem bez mrugnięcia okiem, przerwać tę cienką nić życia, a tym razem nie mogłem się na to zdobyć? Co mną kierowało? Czyżbym stał się miękki, a może chciałem zakończyć ten rozdział w życiu, gdzie o wszystkim decydowała broń, bezwzględność i chamstwo.
-Nie potrafię odpowiedzieć Ci na to pytanie. Sam czasem zastanawiam się czemu tak było. Oszukałbym Cię, jeśli powiedziałbym, że nie chciałem, byś nakablowała na mnie policji. Nie umiem Ci odpowiedzieć, czemu nie chciałem opuścić siedziby Ame sam, mimo, że miałem do tego świetną okazje. To tak, jakbym zapytał Cię co kierowało Twoim ojcem przez większość życia. Są rzeczy, których nikt nie potrafi wyjaśnić- przysiadłem na przeciwko niej, wpatrując się jej w oczy- Jedno jest pewne. Dotrzesz cało na miejsce i nie powinnaś się już o nic martwić do tego czasu. O wszystko zadbam.
Na jej twarzy zagościł życzliwy uśmiech, a oczy zaszkliły niczym u porcelanowych laleczek. Jej wzrok, ani na moment nie odrywał się od mojej twarzy. Wyraz jej twarzy wyglądał, jakby znała odpowiedź na wszystko co w danym momencie mnie nurtuje, mimo to milczała.
-Dziękuję- westchnęła cicho, przytulając się do mnie.
Siedziałem tak chwilę przyglądając się zajściu, aż w końcu sam oplotłem ręce w okół jej ciała.
-Nie masz za co, mała. Podjąłem się, a nie znoszę łamać danej obietnicy. A właśnie... może coś zanucisz.
-Co?!
-Wtedy w samochodzie... nie szło Ci najgorzej. Spędzimy tu trochę czasu, więc czemu by go sobie nie umilić?


<Haneko?>




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz