Popatrzyłam na niego bez słowa i przechyliłam delikatnie głowę w prawo. Wydałam z siebie cichy pomruk i usiadłam prosto patrząc przed siebie. Czyli również on miał problemy z rodziną.. Ale miał na tyle odwagi by się od niej uwolnić. Gdyby nie Nez to pewnie siedziała bym teraz znowu w swoim pokoju. Zamknięta. Zapłakana. Potrząsnęłam głową, odpychając niemiłe myśli. W tym samym momencie zaburczało mi w brzuchu. Zaśmiałam sie cicho i zapytałam
-Gdzie są te bułki?
-Na tylnym siedzeniu-odparł i zerknął na mnie. Skinęłam głową i wychyliłam się do tyłu sięgając po reklamówkę z bułkami. Wyciągnęłam jedną z nich i ugryzłam kawałek. Trzymając pieczywo w zębach zerknęłam na kierowcę.
-Może chcesz?-zapytałam wyciągając dłonie z bułeczką w jego stronę. Chłopak zaśmiał się pod nosem
-Nie, dzięki. Jedz sama.
-Jak chcesz-wzruszyłam ramionami i zaczęłam zajadać sie bułeczką. Nawet nie czułam wcześniej, że jestem taka głodna. I zmęczona. Ta godzina snu, czy nawet nie, nie była wystarczająca dla mojego organizmu. Kiedy już skończyłam jeść swoje śniadanie ziewnęłam szeroko i przymknęłam oczy. Przez chwilę jechałam tak, lecz po kilku sekundach gwałtownie otworzyłam oczy.
-Może się prześpij-mruknął Nez zerkając na mnie.
-Mhm..-zamruczałam zamykając oczy i osuwając się na siedzeniu. Jeszcze przez chwilę słyszałam pomruk silnika, a potem zapadłam w sen..
Obudziłam się po jakiejś godzinie. Przekręciłam głowę w stronę okna i spojrzałam na pola, które mijaliśmy. W głowie siedziała mi jakaś myśl. Chowała się gdzieś. Wiedziałam, że powinnam coś zrobić, coś powiedzieć, ale nie mogłam sobie uświadomić co. Zaczęłam nerwowo stukać palcami w nagie kolano. Kątem oka widziałam jak Nez przeciera twarz dłonią i wtedy zrozumiałam jaka myśl czaiła się w moim umyśle.
-W najbliższym zajeździe sie zatrzymujemy-powiedziałam twardo rozkładając mapę i szukając na niej jakiejś gospody czy czegoś podobnego.
-Niby dlaczego?-warknął brunet. Popatrzyłam na niego poważnie.
-Chociażby z tego powodu, że jesteś zmęczony. I musisz sie przespać. Nie musielibyśmy się zatrzymywać, gdybym miała prawo jazdy, ale mam tylko szesnaście lat, więc nie mam prawa jazdy.
-Nic nie muszę-warknął-I nie mów do mnie takim tonem.
-Więc za kilometr zjedź w prawo. Według mapy jest tam mały motel. Zatrzymamy się tam na jeden dzień.
-Chyba zapominasz kto tu dowodzi.
-Chyba sobie kpisz, jeśli myślisz, że ci sie podporządkuję-zmrużyłam oczy-Nie chce, żebyśmy zginęli, bo przyśnie ci się na autostradzie, moście czy cholera wie gdzie jeszcze-syknęłam i oparłam się o oparcie wpatrując się uporczywie w jakiś punkt przed sobą.
Nez?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz