czwartek, 12 listopada 2015

Od Naoko


Jej twarz spowił grymas. Ileż bólu było w jej oczach, który zawsze ukrywała. Wiadomość o tym wstrząsnęła mną, chyba bardziej niż się tego spodziewałem. 
Jak nieczułym skurwielem trzeba być, żeby zrobić coś takiego własnej córce. Jej ciało drżało, a twarz zalewała łzami.
-Już mała- rzuciłem cicho w jej stronę- Oboje dostaliśmy w życiu po dupie, więc teraz musisz nauczyć się być taką, żeby nigdy więcej tego nie doświadczyć.
-Łatwo mówić- szlochała nadal.
-Wiesz, wielokrotne złamania i inne kontuje dały mi do myślenia. Teraz to ja rozdaje baty i nie zamierzam ich nigdy więcej zbierać. Tobie radze zrobić to samo.
-Jak?
-Przede wszystkim przestań ryczeć. Słyszałaś co Ci o tym mówiłem. Dziś już chyba nigdzie nie pojedziemy. Patrole będą teraz  krążyły po okolicy. Kimniemy się tu w takim razie, a skoro jest tak wcześnie, trochę Cię poduczę sieroto. Jutro pojedziemy w moje strony i zostaniemy tam chwilkę.
-Po co?- spytała z zaciekawieniem.
-Mam swoje powody. Nie ma chyba potrzeby, żeby Cię w nie wdrażać, bo im mniej wiesz o tej sprawie, tym lepiej dla Ciebie-rzuciłem wyciągając papierosa z paczki.
-To czego chcesz mnie nauczyć?
-A coś ty taka dociekliwa? Nie ma nawet 10-tej, a ty już trujesz o nauce. Kurwa… weź mi daj chociaż fajkę wypalić, bo potem będziesz znowu mówić, że jestem marudny-spojrzałem na nią, zaciągając się papierosem.
Z jej twarzy w końcu zniknęło rozżalenie, a wdrapał się niewielki uśmiech, który w końcu przeobraził się w śmiech. Czarne oczy pozbawione soczewek, zatrzymały się na mojej twarzy.
-Dzięki- dodała w końcu
-Za co?
-Za to wszystko. Podobnie jak ja, miałeś do dupy, więc mnie rozumiesz. Nie mówisz tych standardowych wyuczonych tekstów typu "wszystko będzie dobrze", tylko naprawdę starasz się pomóc- wyjaśniła, gestykulując rękoma.

-Nie wiem jak Ciebie, ale mnie tego typu regułki wkurwiają, bo niby skąd ludzie mogą wiedzieć, że wszystko się ułoży i o tym zapomnimy. Co jak co, ale fakt, że osoba, która powinna Ci zapewnić jakiś godny byt i ochronę, jest Twoim największym koszmarem, jest po prostu chorą i niezrozumianą przeze mnie życiową kpiną... Dobra, ale jebać to. Gadając o tym, nic nie zrobimy. Teraz wypada skupić się na ważniejszej kwestii.
-Czy jest sens? Prędzej, czy później i tak nas namierzą- wzruszyła ramiona.
-Weź nie pierdol takich głupot. Owszem, może i nas znajdą, ale musimy zrobić wszystko, żeby ich zmylić.
-Co masz na myśli?
-Wypada coś zrobić z naszym wizerunkiem. Za bardzo rzucamy się w oczy. Pasowałoby skądś załatwić jakieś ciuchy i tymczasowe schronienie.
-Tylko gdzie...
-Właśnie zastanawiam się, czy to dobry pomysł, żebyś się tam kręciła- zlustrowałem dziewczynę.
-Gorzej już chyba nie będzie.
-Możliwe, ale to jeszcze jakieś trzy godziny drogi samochodem i to drogą. Tym lasem nie wiem ile nam zejdzie i prawdopodobnie, będziemy musieli większość trasy pokonać pieszo.
-A gdzie dokładnie?
-Miasto sąsiadujące z tym zadupiem jest moim rodzinnym i tam też mieszkałem z moim gangiem. Nie są to ludzie nastawieni przyjacielsko wobec obcych... szczególnie dziewczyn. Niestety tylko to przychodzi mi teraz do głowy, a poza tym mam tam coś do załatwienia, także wsiadaj do samochodu.
-Opowiedz mi coś o nich- zaczęła, gdy tylko silnik samochodu rozpoczął swój koncert.- Jak tam jest?
-Powiem krótko. Są to faceci bez skrupułów, ale przestrzegający hierarchii i naszych praw. Dla własnego bezpieczeństwa trzymaj się blisko mnie, wśród nich.  Nie ma tam zbyt wielu osób, którym można zaufać. Nie wdawaj się z nikim w konwersacje, za wyjątkiem mnie i szefa. Zapewniam Cię, że będzie chciał Cię nieco poznać, więc staraj się odpowiadać krótko i zwięźle na jego pytania, nie okazuj wobec niego obojętności i wyższości. Przy nie wygodnych dla Ciebie pytaniach, udzielaj nieco wymijającej odpowiedzi. Nie stawiaj mu się, bo każdy fałszywy ruch może źle się na Tobie odbić, a gwarantuje Ci, że ja nie wiele będę mógł wtedy zdziałać. Nie wiem, czy jest sens, byś coś jeszcze wiedziała.
-A co jeśli okaże się, że moja obecność tam nie zetknie się z uznaniem?
-Rób wszystko tak jak powiem i miejmy nadzieję, że Ame będzie w dobrym humorze. Najważniejsze jest, byś nie kręciła się nigdzie beze mnie, gdy nie ma go w pobliżu. Oboje wzbudzamy tam respekt i nikt Cię nie tknie, ale będąc sama masz nie wielkie szanse na to, że reszta da Ci spokój. Na zaczepkach słownych się nie zakończy.
-Nie wiem co musiałoby mi strzelić do głowy, żeby przechadzać się samotnie wśród Twoich znajomych w dodatku po tym co powiedziałeś, więc o to bądź spokojny.
-Mądre dziewczę z Ciebie, a teraz jeśli masz ochotę zdrzemnij się trochę. Przed nami długa droga i niekoniecznie w samochodzie. Powiedz mi jeszcze tylko, jak tam noga.


<Haneko?>




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz