niedziela, 29 listopada 2015

Od Naoko

Byłem jakoś sceptycznie nastawiony co do tak bezpośredniego planu Haneko, ale jej pierwotny instynkt zdobycia pożywienia, był zbyt silny, by przemówiły jakiekolwiek argumenty. Powoli podążałem za nią do małego baru, rozglądając się, za podejrzanymi osobami. Gdy tylko usłyszałem głos kobiety, nawołującej ją po imieniu, dyskretnie sięgnąłem ręką w stronę kieszeni, gdzie czekał od dawna nie używany nóż. Mimo to właścicielka głosu okazała się dobrą znajomą mojej towarzyszki.
Po krótkiej wymianie zdań, do której nie chciałem się zbytnio mieszać, usiedliśmy przy małym stoliku, nie chcąc rzucać się specjalnie w oczy. Gdy tylko kobieta zniknęła za drzwiami Haneko odpowiedziała na moje pytanie dotyczące owej osoby.
Satoshi przyniosła dwa nam dwa kubki, za które prawie od razu chwyciliśmy. Pierwszy raz od kilku dni, na twarzy Haneko pojawił się błogi wyraz. Z wolna obracałem kubkiem, zerkając to na niego, to przez okno. Ech, kolejny raz naszedł mnie ten cholerny stan zadumy i przemyśleń. Czyżby nawet wypicie kawy wiązało się z wątpliwościami i refleksją nad ogółem?
-Nez..?- Neko rzuciła wątle, przerywając rozważania, do których powróciłem zaraz po tym.
Widząc brak mojej reakcji, przemieściła się tuż obok, nadal nie zyskując tym mojej uwagi. Dopiero dalsze próby przyniosły zadowalający ją efekt.
Z wolna podążałem za nią wzrokiem, nie wypowiadając, ani słowa od momentu zniknięcia kobiety.
-Nez, uśmiechnij się.
Oparłem brodę o rękę, powracając do kubka z kawą.
-Co jest? Nie smakuje Ci? Wyglądasz na nieobecnego
-Wszystko w porządku- westchnąłem w końcu.- Mam po prostu kilka rzeczy, które nie dają mi spokoju.
-Może jestem w stanie Ci jakoś pomóc.
-Nie wydaje mi się. Mniejsza o to. Co proponujesz dalej? W końcu chodzi tu już wyłącznie o Ciebie.
Dziewczyna momentalnie przybrała melancholijny wyraz twarzy, wpatrując się w sok.
-Sama nie wiem. W sumie mogłabym tu zostać. Pomagać jej w pracy, a w zamian dostać posiłek i ciepły pokój. Z drugiej strony mam już u niej spory dług wdzięczności.
-W dodatku niedaleko stąd, jeden z ludzi Ame nas znalazł. Gdy tylko namierzą ciało, ruszą do pobliskiego miasta, by o Ciebie wypytać. Nie wiem, czy chciałabyś narobić problemów tej kobiecie- przypomniałem.
-Masz rację. Chciałabym jednak nabrać trochę sił i wypocząć przed podróżą. Zostać tu dzień lub dwa nie byłby głupim pomysłem, nie sądzisz?- zerknęła z lekkim uśmiechem, jednak i to pozostawiłem bez odpowiedzi.
-Proszę bardzo- wtrąciła wkrótce kobieta, niosąc talerze z ciepłym śniadaniem- Dla Ciebie kochana naleśniki. Takie jak robiłam wam w soboty, a dla Ciebie mój drogi... nie byłam pewna co lubisz, dlatego...
-Nie ma się czym przejmować- przerwałem jej odbierając talerz.
-No więc, jak się poznaliście? Opowiadajcie mi tu wszystko- rzuciła ciepło, przysiadając się do nas.
Neko zerknęła na mnie nieco nerwowo, nie wiedząc zbytnio co ma powiedzieć.
-Wpadliśmy na siebie przypadkiem- wtrąciłem ze stoickim spokojem.- Od słowa do słowa, wyszło na to, że zmierzamy w tym samym kierunku. Obiecałem jej, że odstawię ją, toteż nadal jesteśmy w drodze.
-Długo się znacie?
-Trochę już razem przeszliśmy- zaśmiała się, biorąc kęs naleśnika.
-A tak no... długo jesteście razem?- spytała nieco mniej śmielej, zerkając na naszą zdezorientowaną dwójkę.
Moja towarzyszka zrobiła ogromna oczy, za to ja ledwo przełknąłem to co miałem w ustach, próbując się nie zadławić.
-My nie... jesteśmy tylko znajomymi- zaczęła Neko, jednak kobieta miała już wyrobią teorię na ten temat.
-Dobrze,dobrze. To ja wam już nie będę przeszkadzać kochani. Jedzcie spokojnie, a ja za moment do was przyjdę- uśmiechnęła się szeroko, odchodząc od stolika.
-No to wtopa- zaśmiała się, na co ja tylko posłałem jej słaby uśmiech.- Nez co się dzieje? Zaczynam się martwić.
-Zupełnie nie masz o co mała- dodałem, odsuwając pusty talerz.- Muszę się przejść.
-Mogę iść z Tobą?
-Ty zostań, idź się przebierz i nie chodź nigdzie sama- poleciłem odchodząc od stołu.
-Dokąd idziesz?
-Fajki mi się skończyły. Muszę trochę pomyśleć.
-Nez nie chodź. Chcę iść z Tobą.
-Nie, mała- rzuciłem stanowczo.- Czekaj tu na mnie. Wrócę najpóźniej w południe, rozumiemy się?
Neko skinęła lekko głową, a ja opuściłem lokal. To wszystko zaczyna się robić coraz bardziej porąbane. Ame stanowczo przegina, w dodatku jej ojciec może dołączyć się do tej chorej akcji.
-Kurwa- syknąłem pod nosem.
Bez papierosów stanowczo nie da się myśleć. Najgorsze jest to, że wszystko próbuję ogarnąć w jednej chwili. Czując coraz większe zirytowanie, wszedłem do pierwszego lepszego sklepu, by zdobyć upragnioną paczkę. Rzucając wyliczoną kwotę na ladę, opuściłem sklep, błądząc po uliczkach miasta, które doprowadziły mnie do parku. Tam obrałem za cel jedną z ławek, gdzie odpaliłem papierosa. Ach, jaka ulga poczuć ich smak po tak długiej przerwie. Teraz w końcu mogę się wyciszyć.

<Neko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz