wtorek, 3 listopada 2015

Od Naoko

-Słuchaj mała... może ujmę to tak. Gościu może wyglądał na nadzianego, ale w rzeczywistości miał przy sobie tylko kilka dych. Za tą sumkę mamy prosty wybór... albo się wyspać w tanim hotelu w jednym pokoju, bo na dwa, za chuja nie mamy kasy, a potem kolejne parędziesiąt kilometrów iść na nogach, albo pieprzyć to, kimnąć się w samochodzie i z buta przejść zaledwie kilka kilometrów- mruknąłem niezadowolony.- A gwarantuje Ci, że z Twoją nogą prędzej nas złapią, niż gdziekolwiek dojdziemy.
-Jestem, jednak skłonna zaryzykować- rzuciła obojętnie.- o zobacz... za 300 metrów jest zjazd
-Zapomnij,że będę niósł- pogroziłem jej, zjeżdżając z drogi.- Zapytaj o cenę za noc, a ja tu poczekam. Tylko ruchy!
Neko przewróciła oczami, kuśtykając w stronę motelu. Mały, skromnie wyglądający... a właściwie taki dwugwiazdkowy zajazd dla tirowców, którzy stęsknili się za prawdziwym łóżkiem.
Dopiero teraz zrozumiałem jak zmęczony byłem. Oczy pragnęły zamknąć się chociaż na kwadrans. Oparłem głowę o rękę, czekając na dziewczynę, wpatrując się w dal. Za dwie godziny zajdzie Słońce, a my nie jesteśmy nawet w połowie drogi. Taki dystans dzieli nas od rodziny dziewczyny, a ona zażyczyła sobie durną nockę w motelu... ech czego spodziewać się po dziewczynie. Nagle rozległo się pukanie w szybę. Leniwie odwróciłem wzrok w stronę dźwięku.
-Załatwione, wysiadaj- uśmiechnęła się, machając ręką.
- Ile chcą?- mozolnie opuściłem pojazd, rzucając pytające spojrzenie.
- Nie wiele... spuścili dużo z ceny, ale jeden warunek... jednoosobowy pokój na maksymalnie 10 godzin. Jutro przed 7 ma nas nie być inaczej płacimy całą stawkę- tłumaczyła, prowadząc mnie do wejścia.
-To znaczy ile nie wiele?- drążyłem nadal
-Ależ ty jesteś upierdliwy. Ledwie tyle co dwie paczki tanich fajek. Przebolejesz tyle.
W recepcji powitała nas starsza kobieta, wręczając klucze do pokoju znajdującego się na pierwszym piętrze. Ten okazał się... naprawdę jednoosobowy. Jedno łóżko w malutkim pomieszczeniu, szafka nocna z lampką.
-Przynajmniej jest łazienka- zerknęła słodko, pokazując na drzwi znajdujące się w pomieszczeniu.
-Super, jeszcze mi powiedz, że śpisz na ziemi, to będzie pełnia szczęścia- uśmiechnąłem się, zamykając drzwi.
-No.... liczyłam, że to ty będziesz...
-Zapomnij! Równie dobrze mogliśmy spać w samochodzie- przerwałem jej- Nie miałem kontaktu z łóżkiem, ani nawet z tą starą kanapą od dwóch dni, więc tym razem ty będziesz zmuszona się poświęcić.
Ta tylko parsknęła i weszła do łazienki, z której kilka minut później dobieg szum wody. Rzuciłem się na łóżko, zamykając oczy. Nie miałem siły nawet przewrócić się na plecy. Szczerze mówiąc w tej sytuacji miałem to gdzieś. Byle zamknąć oczy. Nie nacieszyłem się tym stanem długo, gdyż obudziło mnie niepewne szturchanie.
- Już wolne- wyjaśniła, gdy puściłem jej chłodne spojrzenie.
-Dobra... zasuń żaluzje i kładź się, jutro wyjeżdżamy wcześnie- podniosłem się, kierując do łazienki.
Ta również nie była luksusowo wyposażona. Dwa ręczniki, umywalka, prysznic... podstawowe rzeczy. Zrzuciłem z siebie ciuchy, po czym zalałem strumieniem wody. Miło było się odświeżyć po tylu godzinach. Nawet dredom dobrze to zrobiło. Pół godziny później opuściłem łazienkę. Koszulka i bluza zostały położone na parapecie, by miały okazje nieco wyschnąć po szybkim praniu. Jakiż ogarnął mnie szok, gdy na łóżku zwinięta była Haneko.
-A co ty tu robisz mała?
-No... kazałeś mi się położyć, więc śpię- przeciągnęła się.
-Ale umowa była inna moja droga. Na podłogę skarbie- posłałem jej złośliwy uśmieszek.
-No chyba nie.
-Dobra. Niech Ci będzie- wzruszyłem ramionami, po czym położyłem się obok niej.
-Co ty robisz?- rzuciła zdezorientowana
-Ja nie zrezygnuje z łóżka, więc jeśli ty nie zejdziesz to śpimy razem. A teraz posuń się trochę, bo małe to łóżko- ułożyłem się obok niej.- A i masz świadomość tego, że myłem dredy?
-Więc?
-Potrafią schnąć całą noc- zaśmiałem się.
-No chyba sobie kpisz- rzuciła niechętnie- To chociaż się ubierz.
-Odpada... to co leży na parapecie jest mokre.
-Ale z Ciebie cham- mruknęła, obracając się na bok.
-Dobrej nocy- zaśmiałem się, zamykając oczy.
***
Noc mimo, że było ciasno, minęła w miarę przyjemnie, a raczej do momentu, w którym Neko znowu zaczęła mieć tiki podczas snu. Delikatnie kopała mnie co jakiś czas. Chuj... i tak spałem 6 godzin, więc mogłem poczekać cierpliwie jeszcze te 2, żeby się wyspała. W końcu obróciła się w moją stronę, więc liczyłem, że przynajmniej teraz się uspokoi. Ponownie zamknąłem oczy. Niespodziewanie, na swoim brzuchu, poczułem smukłe, zimne palce. Zerwałem głowę, patrząc co się dzieje. Dziewczyna nadal spała, traktując mnie jak przytulankę. Patrzyłem zdezorientowany na całe zajście. Nie wiedziałem czemu, ale nie miałem ochoty się poruszyć... ach to słodkie lenistwo.
Nie przejmując się tym dłużej, skorzystałem z ostatnich chwil odpoczynku.
Było już koło godziny 5, kiedy ponownie się przebudziłem. Dziewczyna dalej była przylepiona do mojego boku.
-Wstawaj księżniczko... wypada się zbierać- szepnąłem jej do ucha, próbując się nie roześmiać.
Cierpliwie czekałem, aż się przebudzi, a jej reakcja poprawi mi humor.

<Neko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz