środa, 18 listopada 2015

Od Naoko

-Ech mała, co ja z Tobą mam zrobić?- pokręciłem głową z lekkim uśmiechem.- Trzeba Ci teraz znaleźć jakiegoś lekarza, ale tu zaczynają się wszelkie kłopoty. Jeśli się zgłosisz, od razu Cię namierzą i odeślą do domu. Jeżeli pójdziemy dalej, nie skończy się to dobrze. Pewnie mnie też skojarzą z tą akcją w motelu i oboje będziemy mieć przesrane.
-Więc idziemy dalej. Może moja ciotka coś wymyśli- uśmiechnęła się na pocieszenie.
-Zapomnij. Trzeba Ci kogoś znaleźć.
-Więc co proponujesz?
-Nie wiem mała. Po prostu nie wiem. Jedyne co wiem, to to, że nie ważne, gdzie nie trafimy, i tak będziemy mieć przejebane. Tu mafia, tu policja... jesteśmy udupieni- westchnąłem, chodząc w kółko.
-Coś wymyślimy Nez- uśmiechnęła się.- A teraz może chodźmy dalej, bo to miejsce przyprawia mnie o dreszcze.
-Jak sobie życzysz. A, byłbym zapomniał. Trzymaj- podałem jej baterie do telefonu, którą zabrałem jej kilka dni temu.
-Dzięki- rzuciła życzliwie, po czym ruszyliśmy dalej.
Droga ciągnęła się nieskończenie długo. Szliśmy przed siebie, nie mając dokładnie wyznaczonej trasy, licząc, że w między czasie coś nas oświeci. I rzeczywiście, oświeciło...
-No jeszcze kurwa tego brakowało- rzuciłem oschle, wpatrując się w piorun przedzierający niebo.
-Może przejdzie.
-Nie ryzykujmy. Musimy to przeczekać, bo nie zamierzam chodzić bez celu w deszczu.

<Neko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz