wtorek, 24 listopada 2015

Od Haneko

Czułam jak całe moje ciało drętwieje w jego objęciach. Nigdy nie miałam jakiegoś problemu nucenia czy nawet śpiewania przy innych, ale kiedy dowiedziałam się, że Nez to słyszał to... Po prostu mnie to zawstydziło. Odchrząknęłam i odsunęłam się od bruneta, by na powrót usiąść pod ścianą i oprzeć o nią głowę wraz z plecami. Po krótkiej chwili chłopak uczynił to samo. Zaczęłam wystukiwać rytm palcami o kolano. Mimo, że trochę się wstydziłam to faktycznie nucenie, umiliłoby nam czas. Przez krótką chwilę nuciłam chcąc przypomnieć sobie słowa piosenki, której rytm wystukiwałam. Po dłuższej chwili samego nucenia, mój cichy, spokojny głos rozniósł się po całym "pomieszczeniu".

Musing through memories,
Losing my grip in the grey.
Numbing the senses,
I feel you slipping away.
Fighting to hold on,
Clinging to just one more day
Love turns to ashes,
With all that I wish could say..

I'd die to be where you are.
I tried to be where you are.

Every night, I dream you still here.
The ghost by my side, so perfect so clear.
When I awake, you disappear,
Back to the shadows
With all I hold dear..
With all I hold dear..
I dream you're still here..

Hidden companion
Phantom be still in my heart
Make me a promise that
Time won't erase us
That we were not lost from the start.

I'd die to be where you are
I tried to be where you are

Every night, I dream you still here.
The ghost by my side, so perfect so clear.
When I awake, you disappear,
Back to the shadows
With all I hold dear..
With all I hold dear..
I dream you're still here..

I dream you're still here,
Ever slightly out of reach.
I dream you're still here,
But it breaks so easily.
I try to protect you,
I can't let you fade.

I feel you slipping..
I feel you slipping away..*

Zaśpiewałam całą piosenkę wpatrzona w strugi deszczu. Kiedy zamilkłam, głucha cisza, przerywana tylko stukaniem kropli o ściany, trwała jakby w nieskończoność. Mój umysł pogrążył się całkowicie w pustce. O niczym nie myślałam, niczego nie wspominałam.. Po prostu patrzyłam.
-Niczego sobie..-mruknął nagle Nez. Drgnęłam i odwróciłam gwałtownie głowę w jego stronę. Uśmiechnęłam się lekko.
-Jak myślisz, jak długo przyjdzie nam tu siedzieć?-zapytałam podciągając kolana pod brodę.
-Nie mam pojęcia. Ale nie zapowiada się na to by miało szybko przestać padać-mruknął, niezbyt zadowolony z tego faktu. Westchnęłam cicho przymykając oczy. Od lat się tak nie nudziłam. Uderzyłam głową kilka razy w ścianę i nagle mnie olśniło. Otworzyłam szeroko oczy i z uśmiechem popatrzyłam na bruneta. Przesunęłam się tak by siedzieć na przeciwko niego. Chłopak patrzyła na mnie lekko zdziwiony.
-Skoro mamy tu siedzieć to milej czas nam upłynie na rozmowie-uśmiechnęłam się-Ale z uwagi na to, że jesteś dość gburowaty..-z naciskiem powiedziałam to słowo.
-Ejj..-mruknął niby ponuro.
-To raczej ja będę mówić-pokazałam mu język.
-A co ci się tak humor poprawił?
-Stwierdziłam, że jeśli i tak w końcu ojciec mnie znajdzie to chce najpierw wykorzystać w pełni swoją wolność-zaśmiałam się pod nosem i zaczęłam opowiadać Nez'owi jedną ze szkolnych historii. O dziwo temat zainteresował mojego rozmówcę, który co jakiś czas zadawał pytania, gdy zbyt odbiegałam od głównego wątku. Historie praktycznie nie miały końca, bo zawsze jedna wiązała się w jakiś sposób z drugą. Co jakiś czas wybuchałam głośnym śmiechem, który był zagłuszany przez szum deszczu. Naoko uśmiechał się tylko raz bardziej, a raz mniej. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. I jestem prawie pewna, że gdyby ktoś zapytał nas o czym tak naprawdę mówiliśmy to żadne z nas nie potrafiłoby odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Nawet się nie spostrzegliśmy, kiedy zapadła noc, a nieprzenikniona ciemność ogarnęła nas i szopę. Zdziwiona rozejrzałam się dookoła.
-Jak szybko minęło..-mruknęłam.
-To fakt. Ale cały czas pada-pokręcił głową z rezygnacją. Popatrzyłam na niego w zamyśleniu.
-Czy jeśli będzie padać tak długo to nie zaleje nas tutaj?
-Po tych suszach? Nie mam mowy. Zresztą wypadałoby się przespać, nie uważasz?
Skinęłam głową i ponownie usiadłam pod ścianą. Wtem głośno zaburczało mi w brzuchu. Parsknęłam śmiechem, a po chwili zaczęłam śmiać się jeszcze bardziej. Widziałam tylko jak Nez kręci głową z pożałowaniem, mimo to z uśmiechem na ustach.
-Jutro z samego rana idziemy coś zjeść-powiedział stanowczo, a ja posłałam mu szeroki uśmiech.-No już, a teraz spróbuj zasnąć.
Oparłam się plecami o ścianę, a głowę o jego ramię przymykając oczy. Zasnęłam szybciej niż sie spodziewałam.

Otworzyłam powoli oczy. Miałam cichą nadzieje, że obudzę się już w miękkim łóżku, a obok na stoliku będzie stało śniadanie... Jednak to były nadal tylko marzenia. Westchnęłam cicho i mocniej przytuliłam policzek do ramienia Nez'a. Dopiero wtedy zorientowałam się, że jego ręka jest w moich objęciach. Uniosłam powoli głowę i rozejrzałam się nasłuchując. Deszcz nadal padał. Zastanawiałam się tylko jak to było możliwe. Nadal było bardzo ciemno, jednak miałam wrażenie, że nieco jaśniej porównując do ciemności jaka panowała kiedy zamykałam oczy. Delikatnie odsunęłam się od chłopaka i wstałam powoli, tak by go nie obudzić. Zaskakujące było to, że udało mi się wyjść z pomieszczenia cichaczem, nie budząc przy tym bruneta. Bałam się, że nawet najmniejszy szelest wyrwie go z objęć snu, jednak.. Albo się pomyliłam, albo nabrałam w domu takiej wprawy w bezszelestnym poruszaniu się. Stanęłam w miejscu gdzie kończył się dach i rozejrzałam dookoła. Czułam jak zimne krople rozbryzgują się o moje nogi i spływają po nich wywołując u mnie ciarki. Zacisnęłam dłonie w pieści i wkroczyłam w ścianę deszczu. Natychmiast ogarnęło mnie zimno. Po krótkiej chwili woda kapała mi z nosa, włosów i ubrań. Byłam przemoczona do suchej nitki, jednak chciałam przejść się kawałek dalej w te pola. Ruszyłam więc powolnym krokiem w bliżej nieokreślonym kierunku. Przez ten deszcz nie widziałam praktycznie nic. Być może dlatego po jakimś czasie uderzyłam w drzewo. Z cichym jękiem cofnęłam się pocierając czoło.
-Dlaczego ja go wcześniej nie zauważyłam..?-mruknęłam do siebie. Jak mogłam nie zauważyć dużego owocowego drzewa?! Pokręciłam głową. Postanowiłam jednak, ze jest to znak, że czas wracać do Nez'a. Na szczęście powoli przestawało padać i z daleka widziałam całą ta pseudo szopę. Dziwne... W deszczu miałam wrażenie, że odeszłam na mniejszą odległość. Pokręciłam głową nieco zdezorientowana i ruszyłam w stronę miejsca, z którego przyszłam. Już kiedy byłam kilka metrów od celu wyczułam, ze coś jest nie tak. Zaczęłam uważniej stawiać stopy i powoli zbliżałam się do drzwi. Zajrzałam do środka i zobaczyłam wielkiego mężczyznę stojącego nad Nez'em. Jeśli dobrze go kojarzyłam to był jeden z koleżków Ame'go(nie wiem jak się odmienia >.<). Poczułam, ze kamienieję kiedy zobaczyłam broń w ręce tego oprycha. Automatycznie sięgnęłam po swoją. W głębi odetchnęłam z ulgą, kiedy oplotłam palce wokół rękojeści pistoletu. Cieszyłam się, że jednak nie zdecydowałam się go oddać Nez'owi. Nie wydając najmniejszego odgłosu weszłam do "pomieszczenia" i stanęłam za mężczyzną celując lufą w tył jego głowy. Cała ociekałam wodą, nie było to zbyt przyjemne, ale wtedy liczyło się dla mnie tylko zabicie tego typa, zanim on zakończy żywot Naoko.
-Nie wiem gdzie masz swoją księżniczkę, ale znajdę ją bez twojej pomocy-wycharczał i pociągnął za spust. Huk wystrzału rozszedł się po najbliższej okolicy niestłumiony żadnymi budynkami czy czymś podobnym. Wielki facet padł martwy na podłogę, a z dziury postrzałowej w jego głowie zaczęła wypływać krew. Opuściłam broń i spojrzałam na chłopaka ocierając wierzchem dłoni kropelki krwi, które wylądowały na mojej twarzy. Powinnam się trząść, płakać czy cokolwiek... Ale nie potrafiłam. Patrzyłam na Nez'a bez żadnych uczuć w oczach. Miałam wrażenie, że w tamtej chwili byłam w stanie zabić każdego i to bez skrupułów.


Nez?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz