niedziela, 15 listopada 2015

Od Naoko

Powoli odpływałem, gdy dziewczyna oplotła się wokół mnie. Sądziłem, że zapewne już usypia i rano będę miał ubaw, gdy zorientuje się co zrobiła, jednak gdy usłyszałem jej głos, uniosłem lekko głowę zerkając na nią.
"Dziękuje za wszystko"? Zdziwiły mnie jej słowa, a jednocześnie sprawiły... a ja wiem? Zrobiło mi się jakoś przyjemniej. Zaśmiałem się cicho pod nosem.
-Nie powiem, zaskoczyłaś mnie tym- dodałem po chwili.
-W pozytywnym tego słowa znaczeniu, prawda?
-Raczej tak. Jest Ci ciepło?- rzuciłem w końcu, na co odparła skinieniem głowy.- A więc dobrej nocy. Jutro, gdy pójdę pogadać z Ame, zawołam tu kogoś, żeby obejrzał Twoją nogę.
-Sam mówiłeś, żeby nie przebywać samemu w towarzystwie Twoich znajomych.
-Wiem, ale z Twoją nogą nie jest najlepiej, a ja nie mogę Cię nosić cały czas. Zamknę was tutaj, a jeśli Cię tylko tknie nie tak jak powinien, masz mi powiedzieć. Nie odpowiadaj teraz. Po prostu zaśnij i powiesz mi jutro.
Tak też zrobiła. Jej oczy zamknęły się momentalnie, a ja przełożyłem rękę przez jej ciało. Może da jej to nieco więcej poczucia bezpieczeństwa, kto wie... w każdym razie ja nie dałem rady zasnąć. Zbyt wiele chodziło mi po głowie. Sam nie wiem jak długo to trwało, gdy ktoś nagle zapukał do drzwi. Nie miałem ochoty wstawać, ale gość był wyjątkowo natarczywy, toteż uniosłem się powoli, by nie obudzić dziewczyny.
Otwarłem drzwi, wpatrując się w chłopaka nie wiele starszego ode mnie.
-Czego?- rzuciłem oschle.
-Ame uznał, że nie jesteś zbyt opiekuńczy dla swojej chudziutkiej królewny, dlatego kazał wam przynieść trochę jedzenia- podał nam tacę, na której był standardowy posiłek szefa.
-Coś jeszcze?- spytałem niecierpliwie, widząc, jak chłopak z ciekawością zerka mi przez ramię.
-Zastanawiam się, czy ona Ci...
-Chuj Cię to parszywa kurwo. Nara-przerwałem mu, zamykając drzwi.- Co za pojeb.
Jedzenie położyłem na stoliku, po czym szturchnąłem lekko dziewczynę, by ta się obudziła.
-Co się stało?- przetarła oczy, siadając na łóżku.
-Wcinaj- dodałem.-Ame przysłał chłopaka. I w sumie dobrze, bo dopiero teraz zorientowałem się, że nic nie jadłaś cały dzień.
-Miło z jego strony- rzuciła wesoło.
-Ta... to jak Ci się u nas podoba?
-Szczerze mówiąc nie czuje się tu jakoś specjalnie komfortowo, mając świadomość, że po całej posiadłości kręcą się Twoi znajomi, ale pomijając to, jest całkiem miło.
-Nie zostaniemy tu długo, najwyżej jeszcze jeden dzień, więc szybko odetchniesz. Mimo wszystko czułbym się pewnie, jeśli nauczysz się bronić.
-Wszystko w swoim czasie. Na razie mam Ciebie, więc nie muszę się martwić- podsumowała, odstawiając pusty talerz.
Pokręciłem głową z lekkim uśmiechem, po czym ułożyłem się obok dziewczyny.
-Tęsknisz czasem za matką?- rzuciła w końcu.
-Każdego dnia o tym myślę, mimo, że ofiarowałem jej więcej uczucia, niż ona mi. Chciałem, żeby to wszystko potoczyło się inaczej. Żebyśmy mieszkali bez ojca, prowadzili normalne życie... teraz nie musiałabyś tu być- westchnąłem ciężko.


<Haneko?>




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz