niedziela, 29 listopada 2015

Od Haneko

Patrzyłam za chłopakiem jak wychodził. Kiedy już zniknął mi z pola widzenia oparłam się o oparcie krzyżując ręce na piersiach. Wpatrywałam się w puste talerze zastanawiając się czy powinnam pójść za chłopakiem, czy może jednak zostawić go samego tak jak prosił. Zagryzłam mocno zęby chcąc wstać, jednak powstrzymał mnie głos pani Satoshi. 
-A gdzie twój kolega, kochanie?
Popatrzyłam na nią zupełnie oszołomiona, jednak już po sekundzie ogarnęłam się i odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. 
-Poszedł się przejść.
-Skarbie, nie masz czym się przejmować-odparła głaskając mnie po policzku-Mężczyźni tak mają. Nie ma czym się przejmować-uśmiechnęła się próbując mnie pocieszyć. Popatrzyła na puste talerze i zabrała je na tacę-Naprawdę, kochanie, nie masz się czym przejmować. A teraz idź do pokoju numer 6, tam masz już suche rzeczy do przebrania. 
Skinęłam głową i dziękując ruszyłam w stronę schodów prowadzących na górę. Po drodze zabrałam z lady kluczyk do pokoju. Drzwi, do których pasował klucz znajdowały się na samym końcu ciasnego korytarza. Po otwarciu drzwi, który uchyliły się z cichym skrzypieniem rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie był to jakiś wielki apartament, ale na pewno poprzednie lokum w motelu nie dorastało temu do pięt. Zamknęłam za sobą drzwi i podeszłam do łóżka, na którym leżały złożone w kostkę ubrania. Wzięłam do ręki karteczkę, która leżała obok.

Kochana Haneko,
Może nie jest to Twoje wymarzone ubranie,
ale mam nadzieję, że Ci się spodoba. 
Niestety dla Twojego kolegi nie mamy nic.
Mam nadzieję, ze to nie będzie dla niego problem.
Całusy, Pani Satoshi.

Uśmiechnęłam się pod nosem i odłożyłam liścik na stolik pod oknem. Z ociąganiem przebrałam się w przygotowane dla mnie rzeczy. Nie bardzo miałam ochotę ściągać z siebie bluzę Nez'a. Odwiesiłam ją na krzesło i rozejrzałam sie po pokoju. Czerwona bluza, którą pani Satoshi dla mnie przygotowała była równie ciepła co bluza bruneta. Jednak nie miała w sobie tego czegoś. No i nie pachniała Nez'em. Pokręciłam głową próbując odgonić nurtujące mnie myśli i zmartwienia. "I niby co ja mam robić do południa?" zastanawiałam się. Po dłuższej chwili zastanowienia postanowiłam zejść na dół i zapytać właścicielki czy może nie trzeba jej w czymś pomóc. 
-Nie, kochanie. Jak widzisz teraz jest tu dużo mężczyzn..-ściszyła głos tak bym tylko ja ją słyszała-Chociaż mężczyźni to trochę za dużo powiedziane jak na nich.. Przepraszam cię na moment-mruknęła i ruszyła z tacą do jednego ze stolików. Westchnęłam cicho opierając brodę na dłoni, a łokieć na blacie. Zaczęłam machać nogami jak na huśtawce, w końcu krzesła barowe były bardzo wysokie. 
-Fajnego masz tego kolegę-usłyszałam dziewczęcy głos. Powoli podniosłam wzrok na dziewczynę o płomiennych włosach, która nalewała świeżej kawy do kubków. Patrzyła na mnie spod mocno pomalowanych powiek oczekując jakiejś odpowiedzi. Skinęłam głową uważnie się jej przyglądając.
-Skoro nie jest twój..-uśmiechnęła się lekko, a ja mimowolnie zacisnęłam dłonie w pięści-To ja się nim zajmę, jak tylko wróci. Fajne takie ciasteczko. 
-Tylko się do niego zbliż, a odstrzelę ci łeb, szmato-wysyczałam przez zaciśnięte zęby. Dziewczyna popatrzyła na mnie równie zdziwiona jak ja. "Naprawdę to powiedziałam?" przeleciało mi przez myśl, jednak mój wzrok nie zelżał ani na moment. Zaraz po tym pojawiła się koło niej pani Satoshi, więc fuknęła pod nosem coś niezrozumiałego i ruszyła z tacą kaw do stolików. Przewróciłam oczami i wbiłam wzrok w blat. Właścicielka zaczęła rozmawiać z jakimś facetem, który usiadł obok mnie. Mruknęłam pod nosem i zeskoczyłam z krzesła prosto w dziewczynę z czerwonymi włosami. Ta zachwiała się, a po chwili kubek z resztką soku wylądował mi na głowie. Czerwonowłosa zaczęła się śmiać, natomiast pani Satoshi spojrzała na nią morderczym wzrokiem i zapytała czy nic mi nie jest. Pokręciłam głową.
-Lepiej pójdę sie umyć..-mruknęłam znikając na schodach. 

Leżałam na łóżku w samej bieliźnie z rozrzuconymi, mokrymi włosami. Podniosłam jedną nogę i przyjrzałam się jej uważnie. Siniaki nadal były widoczne i nie wyglądało na to, że miał ochotę zniknąć. Westchnęłam i przewróciłam się na brzuch. Po chwili usłyszałam jak ktoś przekręca kluczyk w drzwiach i je otwiera. Zerknęłam w tamtą stronę widząc Naoko. Stał przez chwilę nieruchomo nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić. Przewróciłam się z powrotem na plecy i przeciągnęłam wyginając całe ciało. 



Nez?
Nie pytaj co to, mam mało czasu na dokończenie, nie wiem co pisać ;_;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz